Łabędzia Wyspa w Szczecinku – niewielka wysepka na jeziorze Trzesiecko, którą wszyscy w mieście znają jako „Tajwan" – ma historię sięgającą końca XIX wieku. Nazwa wzięła się od powojennej knajpy, gdzie przy wódce i śledziu dyskutowano o świecie, a uciekinierzy przed milicją skakali przez okno wprost do jeziora – w czasach, gdy propaganda bez przerwy mówiła o Czang Kaj-szeku i prawdziwym Tajwanie. Wysepka zdążyła być miejskim kąpieliskiem, przystanią rybacką, legendarnym szynkiem i wreszcie – zmodernizowanym tarasem widokowym z kompozytowym pomostem. O szczecineckim „Tajwanie" napisała nawet tajwańska badaczka Wei-Yun Lin-Górecka, która naliczyła w Polsce 45 miejsc noszących tę nazwę.
Są takie miejsca w Szczecinku, do których z nieznanych lub zapomnianych powodów przylgnęła jakaś nazwa. Przykładowo „Kwadrat” - to niegdyś trawiaste boisko pomiędzy jeziorem a ul. Kościuszki, teraz wybieg dla psów, „Kołki”- plaża przy ul. Kościuszki, „Małpi Gaj” – osiedle przy ul. Kołobrzeskiej, „Wapna” – wyrobisko, bajorko przy ul. Nartowicza, „Ruskie Koszary” itd.
Z tego rodzaju zjawiskiem mamy do czynienia w przypadku Łabędziej Wyspy, bardziej znanej jako „Tajwan”. Nie ma nikogo, kto by nie słyszał o Tajwanie, ale już o Wyspie Łabędziej wiedzą tylko nieliczni. Jedni nazywają ją półwyspem, inni wyspą. Prawda jest taka, że jest to niewielka, przybrzeżna wysepka o wrzecionowatym kształcie. Od brzegu oddziela ją zaledwie dwu-trzymetrowej szerokości przesmyk. Jeszcze do niedawna był tak zamulony, że praktycznie można było w upalane lata przejść tędy suchą stopą. Od zawsze jej wschodnią stronę porastały olbrzymie połacie trzciny.
Szczecinecki „Tajwan” pojawił się nawet… w Republice Chińskiej zwanej potocznie Tajwanem. Stało się to dzięki książce autorstwa Wei-Yun Lin-Góreckiej i gazecie internetowej The Reporter pod intrygującym tytułem „Szukanie „Tajwanu” w Polsce, apodróż zaczyna się od studium nazw geograficznych”. Autorka naliczyła w Polsce w sumie 45 „Tajwanów” i „Formoz”. Nazwy odnoszą się do obszarów miejskich i wiejskich pól, wzgórz, jezior, lasów, wysp a nawet restauracji.
A skoro mowa o restauracjach, to właśnie zaraz po wojnie na Łabędziej Wyspie pojawił się tego typu lokal, a dokładniej była todrewniana buda, speluna serwująca alkohol z przekąską w postaci śledzia lub galarety.
Ale zanim przeniesiemy się do tamtych lat - zacznę od początku. Urokliwe miejsce z wysepką popularne było już od końca XIX wieku za przyczyną ulokowania po wschodniej stronie wysepki miejskiego kąpieliska. Ówczesnym zwyczajem nadjeziorne plażowania były nieznane i niepopularne, a ze względów obyczajowych wprost nie do pomyślenia. Kąpiel traktowano nie jako relaks, a jedynie jako element higieniczny. Nic też dziwnego, że na jego lokalizację wybrano ustronne miejsce leżące już na skraju miasta. Kąpielisko w postaci kabin oddzielnych dla kobiet i mężczyzn usytuowano kilkanaście metrów od brzegu, które łączył pomost kończący się z bramą i wysokim, drewnianym płotem. Oczywiście o pływaniu, nawet na niewielką odległość, nie było raczej mowy. Uczestnicy korzystali z indywidualnych kabin. Dopiero rewolucja obyczajowa po I wojnie światowej oraz moda sprawiła, że tego rodzaju kąpielisko stało się już przeżytkiem. Miejskie kąpielisko zostało uwiecznione na drugim planie tuż za Schwaneninsel (Łabędzią Wyspą) i Fischerhütte po naszemu - chatą rybaka.
Kryta trzcinową strzechą chatę posadowiono na palach, na środku zatoczki. Mikroskopijna budowla służyła jako przystań dla łodzi rybackich oraz przechowalnia sieci.
Dodam, że bliźniacza budowla posadowiona również na palach znajdowała się w miejscu dzisiejszych pomostów przystani przy zamku.
Na pocztówkach takich jak ta z 1931 roku, z widokiem na wyspę i zatoczkę, nawodna budowla już nie istniała.
A to podobne ujęcie z lat trzydziestych. Na pierwszym planie mostek z cumującymi przy nim łodziami dla turystów i bardzo zniszczonym umocnieniem brzegu z drewnianych palików z faszyną, a nawodnej chaty już nie ma.
Kolejna pocztówka przedstawia widok na wysepkę od strony zachodniej. Już wtedy miejsce to cieszyło się sporym powodzeniempośród łabędzi. Przypomnę, że pierwsze łabędzie w Szczecinku pojawiły się dopiero w 1905 roku. Przywieziono je z dalekiego Hamburga. Był to ponoć dar od tamtejszych mieszkańców. Obecnie ptasia populacja jest jakby nieco mniej liczna, niż bywało to jeszcze kilka lat temu.
W 1932 roku zagospodarowanie Łabędziej Wyspy było bardzo skromne i niczym się nie wyróżniało od pozostałej części parku.
W tym czasie kraniec wyspy znaczyły dorodne drzewa. Część z nich padła pod naporem silnych zachodnich wiatrów.
Skąd po wojnie wzięła się nazwa „Tajwan”? W tamtych pierwszych, powojennych latach w mieście wyrastały, niczym grzyby po deszczu, liczone w dziesiątki(!) różnego rodzaju knajpy, restauracje, gospody i jadłodajnie. Jedną z nich była drewniana, parterowa tancbuda, ulokowana właśnie na Łabędziej Wyspie. Knajpa, albo inaczej bardziej dosadnie - mordownia, otwarta była w okresie letnim. Jej właścicielem był restaurator p. Sworowski, będący jednocześnie właścicielem popularnej kawiarni „Pół czarnej” obok sądu przy ul. Boh. Warszawy. Kawiarnia, jako jedyny prywatny lokal, przetrwała cały okres PRL.
Wyspowa knajpa bardzo szybko zasłynęła głównie z dobrej zakąski, wyszynku oraz... pijackich burd. Mimo tego lokal cieszył się olbrzymią popularnością. Może też dlatego, że był ulokowany w parku, do którego latem ciągnęły tłumy. Być może stali klienci uważali ją za swoistą enklawę, gdzie można było przy wódce dyskutować, nawet o aktualnych wydarzeniach na świecie. W lokalu bywali także żołnierze sowieccy. Autorem zdjęcia jest Zygmunt Warchalski.
Do dzisiaj krążą opowieści, jak to niejednemu z jej uczestników udawało się salwować ucieczką z okna, przed milicją lub rozjuszonymi kompanami, wprost do zimnego jeziora. W tamtym czasie w Chinach trwała wojna domowa, która zakończyła się dopiero w 1950 roku zwycięstwem komunistów. Zwolennicy Czang Kaj-szeka ewakuowali się na Tajwan, ogłaszając Tajpej tymczasową stolicą Republiki Chińskiej. Ówczesna propaganda komunistyczna, rząd na Tajwanie określała niemalże jako zbrodniarzy. O Tajwanie i Czang Kaj-szeku radio bębniło dzień i noc, stąd na przekór komunistom, cieszył się popularnością, ponieważ dokonał rzeczy prawie niemożliwej – uciekł z komunistycznego raju pociągając za sobą ok. 15, mln swoich rodaków.
Jak się okazuje nasza lokalna historia, a właściwie jej mało znaczący epizod, może zainteresować mieszkańców tak egzotycznego dla nas kraju, którym jest Republika Chińska, zwana potocznie Tajwanem. To fragment książki Wei-Yun Lin-Góreckiej dotyczący Szczecineckiej wysepki z dedykacją autorki.
W późniejszych latach, kiedy po knajpie nie było już śladu miejsce to cieszyło się powodzeniem głównie pośród wędkarzy, a także amatorów różnego rodzaju trunków. Oto Łabędzia Wyspa widziana od strony przystani leśników na kolorowym slajdzie z 1978 roku.
To samo ujęcie z nieco dalszej odległości wykonane jesienią 1977 roku.
Ponieważ Łabędzia Wyspa tworzy naturalny falochron, dlatego już w pierwszych powojennych latach, ówczesna Dyrekcja Lasów Państwowych Okręgu Bałtyckiego wybudowała stanicę żeglarską. Jak na leśników przystało, obiekt z charakterystyczną wieżyczką w całości wykonano z drewna.
Ponieważ jego stan techniczny pogarszał się z roku na rok, w 2018 został rozebrany. W tym miejscu pojawił się „irlandzki pub” z architekturą przypominjącą XIX-wieczne pomorskie dworce kolejowe.
Pierwsze zmiany w sposobie zagospodarowania wysepki nastąpiły w latach 90. To wtedy wykonano, a właściwie odbudowano od podstaw, od strony parku betonowe umocnienie brzegów. Zmiany nastąpiły dopiero przy odbudowie w latach 90 betonowego nabrzeża. A jak prezentował się w tym czasie jeziorny brzeg, widać na zdjęciu wykonanym przez Ryszarda Bańkę.
To właśnie wtedy, miejscowy przedsiębiorca budowalny zaproponował wykonanie podwójnego, łukowego mostku. „Chiński” mostek jest trochę zbyt stromy, co ma szczególne znaczenie podczas opadów, wtedy staje się niezwykle śliski i raczej zniechęca do wejścia. Zderzają się lokalne podtopienia jak te w 2002 r. i wtedy wysepka jest dostępna jedynie wodnemu ptactwu.
Z końcem 2011 roku zakończyła się modernizacja parku. Na Łabędziej Wyspie, w miejscu polnej dróżki, pojawił się niezwykle trwały, wykonany z desek kompozytowych pomost, który kończy się tarasem widokowym na zatoczkę. W nocy pierwotnie taras był podświetlany. Po jednej z ostatnich zim kra lodowa spowodowała jego lekkie przesunięcie, ale nadal prezentuje się wspaniale.
Dzisiaj Łabędzia Wyspa zwana „Tajwanem” to jedno z najbardziej urokliwych miejsc nadjeziornego parku.
Jerzy Gasiul
Zdjęcia z okresu międzywojennego pochodzą ze zbiorów Muzeum Regionalnego w Szczecinku
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze