Dzięki poszukiwaniu świadków tragedii i archiwalnych dokumentów z 1946 r. Dariuszowi Trawińskiemu znów udało się doprowadzić do godnego upamiętnienia ofiary zbrodni popełnionych przez sowieckich żołnierzy. Uroczyste odsłonięcie tablicy poświęconej tragicznie zmarłemu Franciszkowi Śniadeckiemu odbyło się w niedzielę (8 lutego) na rozstajach dróg prowadzących do wsi Lubniczka.
Artykuł również w wersji audio, posłuchaj
Fundatorem tablicy był poznański oddział Instytutu Pamięci Narodowej. Uroczystość odbyła się z udziałem przedstawicieli lokalnego samorządu na czele z panią sołtys Grażyną Kubik. Odsłonięcie tablicy ulokowanej pod krzyżem na rozstajach dróg poprzedzała msza św. odprawiona w tutejszym kościółku przez ks. Leszka Kuśmierzaka.
Lubniczka, to wieś położona tuż za obecną granicą powiatu szczecineckiego w gm. Okonek w pobliżu rzeki Gwda, której zabudowa w znacznej części pochodzi z okresu międzywojennego, kiedy lokowano tutaj niemieckich przesiedleńców. Zabudowa składało się z domu mieszkalnego, obszernej drewnianej stodoły oraz murowanej stajni – obory, w poziomie poddasza wykonane ze ścian ryglowych. Po wojnie wieś nazwano Herby Małe. Nazwa, ale już nieoficjalnie, funkcjonuje do dzisiaj.
7 lutego 1946 r. ok. godz. 23 w gospodarstwie osadnika Franciszka Śniadeckiego zjawiło się pięciu sowieckich żołnierzy uzbrojonych w pepesze, granaty i pistolety. Takie nocne wizyty, przeważnie pijanych sowieckich sołdatów, były zmorą polskich osadników i zazwyczaj kończyły się tragicznie. Tak też się stało i tym razem. Pies już z daleka wyczuł umundurowanych bandytów. Oni - swoim zwyczajem, załomotali kopniakami i pięściami w okna i drzwi.
W sprawozdaniu dekadowym sporządzonym dla MBP, przez pomyłkę zmieniono imię Franciszka Śniadeckiego. Czytamy: (…) Banda ta dopuściła się na osobie Śniadeckiego Tadeusza (Franciszka – dop. red.) morderstwa oraz usiłowała zastrzelić Ochotę Romana raniąc go ciężko siedmioma strzałami. Po faktach tych banda zrabowała konia i różne rzeczy przedstawiające wartość 50 tys. zł. Banda zlikwidowana przy udziale Wydziału WB Koszalin i Kontrazwiedki sowieckiej ze Szczecinka.
Z postanowienia o umorzeniu śledztwa przez prokuratora IPN: Przesłuchana na tę okoliczność Kazimiera Gawęda zeznała, że z opowiadań ojca wie, że Franciszek Śniadecki został zastrzelony przez żołnierzy sowieckich w momencie, gdy szedł w kierunku żołnierzy, którzy wyprowadzali jego konia ze stajni. Razem z nim został postrzelony parobek, który został przewieziony do szpitala i wyleczony.
Zabójstwo Franciszka Śniadeckiego odnotowano także w parafialnej księdze zmarłych. Tamże czytamy, że Franciszek Śniadecki urodził się 3.03.1904 r. Mieszkał we wsi Herby Małe, zmarł 7.02.1946 r. o godz. 23.00. Został pochowany w Raciborzu (dz. Okonek).
- "W tym miejscu 70 lat temu został zamordowany człowiek - osadnik – mieszkaniec ówczesnych Herbów Małych – powiedział Wojciech Chałupka naczelnik Oddziałowego Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN w Poznaniu. - IPN zawsze będzie się starał upamiętniać tego rodzaju wydarzenia. Jesteśmy po to, aby tę pamięć przywracać".
W swoim krótkim wystąpieniu zaznaczył, że inicjatorem upamiętnienia jest Dariusz Trawiński.
Poznański IPN ufundował m.in. na cmentarzu w Lotyniu tablicę upamiętniającą zamordowanych przez sowieckich żołnierzy - trzech Polaków, a także odnowił dwa groby pomordowanych mieszkańców na cmentarzu w Okonku. W tym względzie działalność poznańskiego oddziału mocno odbiega od kompletnej bezczynności ze strony siostrzanego oddziału szczecińskiego, który mimo licznych pism i przedstawianych przez Dariusza Trawińskiego archiwalnych dokumentów - jak dotąd nie podjął żadnej inicjatywy związanej z upamiętnieniem powojennych ofiar sowieckich żołnierzy.
Jak zaznaczył podczas swego wystąpienia Dariusz Trawiński, dzięki jego pracy udało się wydobyć z ludzkiej niepamięci w sumie 56 nazwisk pomordowanych Polaków.
- "Nigdy już nie dowiemy się jak dużo zostało zamordowanych. Jest to tylko część ofiar. Gdyby nie wasze zaangażowanie (w tym miejscu zwrócił się do Wojciecha Chałupki i dr Tomasza Ceglarza) byłoby to niemożliwe. Chciałbym wspomnieć także pana Franciszka i panią Kazimierę Gawędę, którzy powiedzieli mi co się stało 70 lat temu. Myślę, że ci wszyscy, którzy spoglądają dzisiaj na nas z góry - są z nas dumni."
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze