Reklama

Medyczna (dez)informacja. Zanim zdejmie się szwy, trzeba trochę sobie pobiegać

04/06/2018 05:23

Zdjęcie szwów w Szczecinku? Jak się okazuje, to nie zawsze łatwa i oczywista sprawa. Nasza Czytelniczka, której syn wymagał właśnie takiego zabiegu, była odsyłana z jednego miejsca do drugiego. Jak twierdzi, można by było tego wszystkiego uniknąć, gdyby już na samym początku na karcie informacyjnej szpitala znalazł się właściwy zapis dotyczący tego, gdzie konkretnie ma się udać.  O tym, jak może wyglądać podejście do prostego zabiegu, pani Anna postanowiła opowiedzieć naszym Czytelnikom. Przy okazji postanowiła przestrzec, na co w takich przypadkach ewentualnie warto zwracać uwagę. 


- Chodził o zdjęcie kilku szwów – rozpoczyna swoją opowieść nasza Czytelniczka. – Kilkunastoletni syn przed majówką miał niezbyt groźny wypadek, rana wymagała szycia. Udaliśmy się więc na SOR w szczecineckim szpitalu. Trochę poczekaliśmy. Krwawiącą ranę lekarz obejrzał dopiero po trzech godzinach. Potem wszystko było jak trzeba. Rana została opatrzona, założono również kilka szwów. Na koniec, przed opuszczeniem oddziału, otrzymaliśmy kartę informacyjną z zaleceniami. A tam poza zmianą opatrunku i dezynfekowaniem rany, zalecono, by usunąć szwy w Poradni Lekarza Rodzinnego przez pielęgniarkę środowiskową. Powiedziano nam jeszcze, by szwy ściągnąć około 7 doby.
Pani Anna zrobiła tak, jak jej zalecono. Odczekała kilka dni, aż rana syna się zagoi, a 7 dnia zgłosiła się do lekarza rodzinnego. Tam powiedziano jej jednak, że to niewłaściwe miejsce i że powinna zgłosić się gdzie indziej. – W rejestracji u lekarza rodzinnego usłyszałam, że oni takich zabiegów nie wykonują. I że trzeba się zgłosić do poradni chirurgicznej, bo tylko tam syn może mieć ściągnięte szwy. Pomyślałam, no dobrze i poszłam do poradni chirurgicznej. A tam – okazało się, że owszem, ściągną szwy, jednak potrzebne jest... skierowanie. 


- Zastanowiło mnie, dlaczego nikt w rejestracji u lekarza rodzinnego nie poinformował mnie o tym. No, ale trudno. Bez dyskusji wróciłam do lekarza rodzinnego. Usłyszałam, że najbliższy wolny termin na przyjęcie wypada… za tydzień. Zaczęłam tłumaczyć, że przecież chodzi o zdjęcie szwów, że nie można tego tak odkładać w nieskończoność. Ostatecznie pani w rejestracji „wcisnęła” nas w kolejkę i mogłam być przyjęta tego samego dnia. Trzeba było jednak odczekać 1,5 godziny.

Reklama


- Otrzymałam skierowanie. Wróciłam z synem do poradni chirurgicznej, ale powiedziano nam, że mamy udać się w inne miejsce. Dobrze, że obie poradnie znajdowały się w obrębie jednego budynku, więc nie trzeba było daleko chodzić. Udałam się tam, gdzie mi wskazano. A na miejscu okazało się, że dzisiaj – nic z tego i że też trzeba się rejestrować. Znów musiałam tłumaczyć, że chodzi o zdjęcie szwów…
- Udało się zapisać do lekarza na najbliższy wolny termin. Pani w rejestracji zaznaczyła jednak, że trzeba przyjść z samego rana, bo „lekarz będzie krótko”. Na szczęście wszystko poszło już jak trzeba. Przed nami była długa majówka i nie wiadomo, ile trzeba by było jeszcze czekać, gdybyśmy nie zdążyli przyjść przed opuszczeniem przez lekarza przychodni.
Pani Anna zastanawia się, czy cała procedura ściągnięcia szwów rzeczywiście musiała tak wyglądać?

– Czy SOR w szpitalu nie mógłby ustalić procedur z innymi poradniami, żeby do takich sytuacji nie dochodziło. Jeśli mam w zaleceniach napisane, by udać się na zdjęcie szwów do lekarza rodzinnego, to oczekuję, że właśnie tam szwy zostaną ściągnięte. Jeśli jest inaczej, to ktoś tu chyba kogoś wprowadził w błąd. Już na tym etapie powinnam otrzymać informację, co należy robić. Potem także powinnam otrzymać dokładną informację, co powinnam zrobić. Nie muszę się przecież na tym znać.

Reklama


- Domyślam się, że w tej sytuacji wszyscy chcieli dobrze: lekarze na SOR-ze, pani w rejestracji, lekarz rodzinny, chirurg… Ale to rodzic i pacjent wyszli na przysłowiowych „głupków”. 

Aktualizacja:

W odpowiedzi na publikację „Medyczna (dez)informacja. Zanim zdejmie się szwy, trzeba trochę sobie pobiegać”, która ukazała się na portalu Temat Szczecinecki uprzejmie informuję, że szwy, które założono pacjentowi na izbie przyjęć lub na SOR-ze, mogą być usunięte przez: lekarza rodzinnego, pielęgniarkę środowiskowo-rodzinną lub w poradni chirurgicznej, zgodnie z zaleceniem na karcie informacyjnej - informuje nas Małgorzata Koszur, Rzecznik Prasowy Zachodniopomorskiego Oddziału NFZ. -  Do lekarza rodzinnego nie jest wymagane skierowanie. Lekarz podstawowej opieki zdrowotnej ma zapewnić w poradni POZ funkcjonowanie gabinetu zabiegowego od poniedziałku do piątku, wyposażonego w wymagany sprzęt, aparaturę i produkty lecznicze, wśród których jest podstawowy zastaw narzędzi chirurgicznych oraz zestaw do wykonywania zabiegów i opatrunków. Skierowanie do pielęgniarki POZ może wystawić każdy lekarz ubezpieczenia zdrowotnego, tj. taki, który pracuje w ramach umowy z NFZ. Z takim skierowaniem pacjent udaje się do swojej pielęgniarki POZ, do której złożył deklarację wyboru (najczęściej do tej samej poradni, w której pracuje nasz lekarz POZ). Zadania, które pielęgniarka może wykonać na podstawie skierowania wydanego przez lekarza ubezpieczenia zdrowotnego, zostały określone przez ministra zdrowia w drodze rozporządzeniu. Należy do nich podawanie leków różnymi drogami i technikami zleconymi przez lekarza, w tym wykonywanie iniekcji domięśniowych, dożylnych, podskórnych, śródskórnych; zakładanie opatrunków na rany, odleżyny i oparzenia, wykonywanie zabiegów pielęgnacyjnych, a także zdejmowanie szwów. Pielęgniarka ma prawo odmówić wykonania zlecenia lekarskiego lub innego świadczenia, które jest niezgodne z jej kwalifikacjami, ale musi to uzasadnić na piśmie. Jeśli usuwanie szwów założonych w izbie przyjęć lub na SOR-ze ma się odbyć w poradni chirurgicznej, skierowanie do poradni wystawia lekarz, który taką decyzję podejmuje. Dla uzupełnienia informacji dodam, że gdyby szwy założono podczas pobytu pacjenta w szpitalu, np. w oddziale chirurgicznym, ich usunięcie odbyłoby się w poradni przyszpitalnej, w ramach wizyty kontrolnej, której celem jest ocena efektów hospitalizacji. 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2018-06-04 07:36:46

    A może to system naganiania klientów (już nie pacjentów) do prywatnych gabinetów chirurgicznych?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2018-06-04 09:53:53

    Lecznictwo szczecineckie to śmiech na sali...pozostaje im tylko politykę robić...a i w tej dziedzinie okazuje się, że szału nie ma

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2018-06-04 10:36:19

    procedurę, kto ma ściągać szwy ustala NFZ, a nie szpital lub poradnie. Byc może NFZ tak często zmienia przepisy, że personel nie nadąża za zmianami. Też jest możliwość, że można to zrobić w różnych jednostkach, ale ponieważ nie jest dodatkowo płatne z NFZ, to następuje spychologia. Ale to też wina systemu, a nie poradni.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama