Reklama

Przemoc zamiast rozmowy. Uczeń z autyzmem siłą przetrzymywany za drzwiami toalety

Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy w Szczecinku. Siedemnastoletni uczeń z autyzmem, głęboką niepełnosprawnością, został w chwili ataku agresji odizolowany nie w sali przeznaczonej do wyciszenia, ale… w szkolnej toalecie, za drzwiami blokowanymi własnym ciałem przez opiekunkę. Taką scenę, na własne oczy, zobaczyła interwencyjnie wezwana matka chłopca.

 

Matka: Toaleta to nie "miejsce wyciszeń", to upokorzenie


– Nie ma wytłumaczenia dla zamykania dziecka w kiblu

– wybucha matka, gdy tylko wspomina o tym, co zobaczyła. Przypomina, że jej syn, niekomunikujący się werbalnie, wymaga szczególnych, profesjonalnych metod uspokajania.

– Kto, jak nie specjaliści, mają znać potrzeby mojego dziecka? To szkoła specjalna, która ma zapewnić godną opiekę i rozwój mojego dziecka. Zamiast tego

patrzę, jak opiekunka blokuje drzwi swoim ciałem, a syn siedzi w toalecie, przerażony i roztrzęsiony. I z krwawiącymi rękami, bo zawsze się w nie gryzie ze stresu. 

Reklama

Zresztą to nie było pierwszy raz. Inni rodzice informowali, że bardzo często jest przytrzymywany w toalecie. Nie bardzo wierzyłam.

Zdaniem matki, w domu wystarczy parę minut spokojnej interwencji, by stłumić emocje siedemnastolatka. A już na pewno nikt nie zamyka go w łazience. 

– W domu, gdybym w podobny sposób 'uspokajała' syna, natychmiast miałabym na głowie opiekę społeczną. A w szkole specjalnej to ma być normalne? – pyta z goryczą. - Syn się nie poskarży, bo jak ma to zrobić?

Dyrektorka: Uczeń zaatakował, potem chciał do ubikacji


Barbara Zasada, dyrektorka placówki, tłumaczy, że sytuacja jest skomplikowana. 

Reklama

– Chłopiec zwrócił się z agresją do innego ucznia w klasie. Nauczycielka wyprowadziła go z sali, by uniknąć dalszych ataków. Na korytarzu chłopiec od razu zasygnalizował potrzebę skorzystania z ubikacji, więc tam poszli

– opowiada dyrektorka.

Jej zdaniem, według relacji nauczycielki, to wtedy agresja nastolatka miała się nasilić.

– Zaczął kopać w drzwi, był pobudzony. Nauczycielka próbowała go zabezpieczyć. Nie używamy zamków – drzwi musiały być podtrzymywane, by chłopiec nie wyrwał się w fazie szału i nie skrzywdził siebie ani innych

Reklama

– twierdzi.

Dodaje też, że pomieszczenie w toalecie ma około czterech metrów, co – według niej – ułatwiało kontrolę sytuacji.

Dojechałam do szkoły o jedenastej

- relacjonuje mama. - Powiedziano mi, że mam pójść do wychowawczyni. Że

mam pójść na piętro do wychowawczyni porozmawiać. Ale ja po drodze usłyszałam głos syna i poszłam tam, gdzie był. Pani była oparta plecami o drzwi tak, żeby on naprawdę nie wyszedł. I on siedział zamknięty w toalecie o powierzchni około metra kwadratowego. Tyle.

Syn raczej nie mówi nic, a na mój widok, jak ja przyszłam i kucnęłam, jak mnie zobaczył… Ja wiem, że ludziom z zewnątrz wydaje się, że on nie mówi. Ale mówi naprawdę sporo słów, które rozumiem ja, bo ja z nim obcuję. Rozumie pani logopeda, do której uczęszcza po szkole.

Reklama

No i jak przyszłam dzisiaj, jak kucnęłam przed toaletą, to tylko z takim wielkim żalem i łzami w oczach tylko zawołał “ma”. No to ja wiem, że to jest “mama”...

 

Matka: To jest upokarzająca pseudo-metoda


Natychmiast odrzuca wcześniejsze argumenty dyrektorki.

 – Nawet jeśli zaatakował kolegę, to odpowiedzią ma być zamknięcie w ubikacji? Naprawdę nie ma innego sposobu? Czy to jest profesjonalne podejście – zapędzić dziecko wgłąb toalety i trzymać drzwi, żeby nie wyszło?

 – pyta oburzona. 

Zaznacza, że w takim otoczeniu chłopiec może łatwo zrobić sobie krzywdę, uderzyć się, wpaść w jeszcze większą panikę. 

Reklama

– Przecież tam jest zimna ceramika, krawędzie. To ma być miejsce wyciszenia? To jest więzienie, nie terapia.

 

Dyrektorka: Zbadamy nagrania, wyjaśnimy sprawę


Barbara Zasada zapewnia, że sprawdzi monitoring i przeanalizuje każdy element interwencji.

– Musimy ustalić, czy nauczycielka rzeczywiście nie miała innego wyboru.

– mówi. 

Tłumaczy jednocześnie, że praca z głęboką niepełnosprawnością bywa nieprzewidywalna i wymaga niestandardowych reakcji.

 –  Ale przyznaję, jeśli miało to miejsce, trzeba zastanowić się, czy można było postąpić inaczej. 

 

Matka: Nie ma żadnego "ale"

– Nie interesują mnie wymówki. Specjalistyczna placówka powinna być przygotowana na trudne sytuacje. Jeśli potrzebna jest sala wyciszeń, to ją zorganizujcie. Jeśli potrzeba wiedzy o autyzmie, to ją zdobądźcie. Ale nie zamieniajcie toalety w klatkę dla niepełnosprawnego dziecka.

Reklama

 

– Zamiast prostych rozwiązań, ja widzę desperackie metody. To nie jest godne traktowanie człowieka. Mój syn nie jest dzikim zwierzęciem, które trzeba przetrzymać za drzwiami ubikacji, aż się uspokoi. W domu uspokaja się w 15 minut, a podobne rzeczy zdarzają się maksymalnie kilka razy w miesiącu. Trzeba działać poprzez spokojne odliczanie, śpiewanie piosenki, siedzenie obok, interesowanie się jego emocjami i nazywanie ich, bez przytulania, którego autyści mogą nie lubić. Nie potrzebuje do tego leków, co potwierdziła psychiatra.

Reklama

Dyrektorka: Porozmawiam z mamą, sprawdzimy każdy detal


Zasada zapewnia, że dojdzie do spotkania z matką, omówienia sytuacji i wyciągnięcia konsekwencji, jeśli zajdzie taka potrzeba. 

Pomoc zabezpieczyła chłopca. Ale w jaki sposób - nie wiem. Musimy mieć świadomość siły chłopaka. Jeśli nauczycielka zabezpieczyła drzwi ciałem, działała dla jego dobra. Rozumiem emocje mamy, musimy doprowadzić do sytuacji, w której takie zachowania się nie powtórzą.

Matka: To nie może się więcej zdarzyć

Wczoraj pani dyrektor nie była dostępna. Dziś (środa, 18.12) szkoła ma w kinie występy i spotkać się nie można. Mało tego: muszę być z dzieckiem w domu, ponieważ… wychowawca bierze udział w występach.

Reklama


Kobieta nie jest już skłonna do cierpliwego oczekiwania na efekty wewnętrznych analiz. 

– Moje dziecko zostało potraktowane jak problem do zamknięcia w toalecie, nie jak uczeń o specjalnych potrzebach.  Nie może być tak, że brak umiejętności radzenia sobie z trudnym zachowaniem niepełnosprawnego usprawiedliwia zamykanie go w ubikacji. 

Czy w tej sytuacji wystarczą jedynie zapewnienia o analizie nagrań i rozmowach z personelem? 

 

Tekst nie był autoryzowany.

[edytowane]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 19/12/2024 13:34
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    GAl ANONIM - niezalogowany 2024-12-18 22:11:45

    W DZISIEJSZYCH CZASACH PRAWDA NIE JEST WARTOSCĄ. PAN PISMAK GASIUL NAPISAŁ STRONNICZY ARTYKUŁ. BRAKUJE SŁÓW.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Gasiul1 2024-12-18 22:27:15

    Państwu bardzo szybko idzie.

    • Zgłoś wpis
  • Marcin - niezalogowany 2024-12-19 00:45:00

    Stronniczy artykuł? Chłopie nie pierwszy raz słyszę że źle tam traktują dziecko... Dobrze że ktoś to w końcu nagłaśnia może coś z tym zrobią żeby w takich placówkach byli ludzi którzy do tego się nadają a nie ci co sobie nie radzą

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama