Reklama

Kupiła synkowi kocyk. Haker ukradł jej wszystkie oszczędności!

13/11/2017 15:03

Kilka dni po internetowych zakupach straciła oszczędności, odkładane skrupulatnie od kilku miesięcy. Z rachunku bankowego mieszkanki Szczecinka „wyparowały” pieniądze. Co na to bank? Czy uda się je w ogóle odzyskać? Jakie mechanizmy wykorzystali złodzieje? W tej sprawie jest obecnie więcej pytań, niż odpowiedzi. Pewne jest jedno - rachunek bankowy małżeństwa świeci pustkami.


Pani Ania to niespełna czterdziestoletnia mieszkanka Szczecinka. Ma niewielkie mieszkanie na jednym z miejskich osiedli, samochód klasy średniej, a w domu - męża i dwóch synów. Młodszy z chłopców pojawił się na świecie całkiem niedawno. Energiczny i ciekawski blondynek poznaje właśnie świat wszystkimi zmysłami i to właśnie dla niego pani Ania postanowiła zakupić matę edukacyjną. Zwyczajną, niedrogą i dostępną wszędzie.
Oferta sprzedaży takiego właśnie, z pozoru niewinnego przedmiotu, znaleziona na jednym z portali ogłoszeniowych przykuła uwagę naszej bohaterki. Sytuacja dość szybko i niespodziewanie przerodziła się w falę problemów, nerwów i zmartwień. 
Po sfinalizowaniu transakcji i zapłaceniu za towar z konta pani Ani zniknęły bowiem oszczędności, jakie od kilkunastu miesięcy na nim gromadziła. Złodziej dosłownie „wyczyścił” konto pani Ani!
- To była transakcja, jakich wcześniej wykonywałam wiele - opowiada nasza bohaterka. 
- Po dokonaniu zakupu otrzymałam maila, a w nim szczegółową instrukcję jak zapłacić za towar. Nie było w niej absolutnie nic, co wydało mi się podejrzane. Transakcja, jak wszystkie wcześniejsze.
- W otrzymanej wiadomości znajdował się link, który prowadził na stronę mojego banku. Zalogowałam się, korzystając z hasła, a transakcja dodatkowo potwierdzana była kodem, przysłanym na mój telefon komórkowy. Niestety, właśnie ten kod stał się powodem całych dalszych problemów. Okazało się, że nie posłużył on do potwierdzenia przelewu za realizowany zakup. Oszuści „ukryli” prawdziwe znaczenie potwierdzanej nim operacji.
- Skutek jest taki, że pieniądze straciłam. Nie wiem, czy uda się je w ogóle odzyskać. Do tego masa nerwów, łez i co gorsze - kolejnych wydatków, m.in. na pomoc prawną, bo po odpowiedzi banku jestem przekonana, że przyjdzie mi walczyć o zwrot tych pieniędzy w sądzie. Złodzieja oczywiście usiłują namierzyć funkcjonariusze policji. Sprawą zajął się także prokurator.
Udało się nam dotrzeć do chcącego zachować anonimowość specjalisty, zajmującego się na co dzień podobnymi przypadkami: - To, co przydarzyło się pani Ani, to niemal klasyczny przypadek „phishingu”, czyli wyłudzenia z wykorzystaniem Internetu i oczywiście fałszywych informacji, przygotowanych tak, by wprowadzić w błąd osobę dokonującą transakcji.          
Z przykrością stwierdzamy nie tylko wzrost ilości takich spraw, ale także - coraz bardziej wyrafinowane metody działania oszustów.
- Bohaterka po odczytaniu wiadomości mailowej postanowiła dokonać płatności, korzystając z zawartego w niej odnośnika, umieszczonego przez nieuczciwego sprzedawcę. W efekcie - faktycznie zalogowała się na swoje konto i potwierdziła operację kodem z wiadomości SMS. Nie była to jednak operacja potwierdzająca przelew za towar, a opcja o której dziś jeszcze stosunkowo mało informuje się użytkowników rachunków bankowych. Złodziej wykorzystał opcję tzw.  „zaufanego odbiorcy”.

Opisane zdarzenie to klasyczny atak phishingowy, czyli podmieniony widok strony banku, potwierdzenie transakcji poprzez logowanie do konta, potwierdzenie transakcji poprzez kod w wiadomości SMS. Zalecamy ostrożność i przezorność w postaci oprogramowania antywirusowego, w szczególności gdy korzystamy z zakupów i bankowości.

Reklama

Zbliżają się święta tym samym szał zakupowy, dlatego wzrost świadomości zagrożeń wśród użytkowników jest niezbędny tak samo jak oprogramowanie zabezpieczające nasz komputer czy też smartfon - mówi Robert Dziemianko z G DATA Software. 

Jak się chronić?

1. Stosuj zasadę ograniczonego zaufania w sieci, tak jak na drodze.

2. NIE KLIKAJ w żadne linki w mailach od nieznanych nadawców, a już w szczególności dotyczących jakikolwiek płatności.

3. Zainstaluj program antywirusowy na pokładzie - moduł antiphishing mógł zablokować wyłudzającą stronę www już na samym początku ataku.

Reklama


Więcej zasad bezpiecznej bankowości i korzystania z sieci można znaleźć na klikajbezpiecznie.pl.


Złodziej, który trafił na taką listę „zaufanych odbiorców” musi już tylko zalogować się ponownie na konto niczego niespodziewającej się ofiary i... przelać pieniądze do siebie. Chwilę później rozpływają się, prawdopodobnie zamienione w tzw. Bitcoiny, czyli wirtualną walutę, którą można za chwilę ponownie zamienić na bardzo realne pieniądze w dowolnym kraju na świecie.
- Brzmi wyjątkowo, ale w rzeczywistości to opcja, pozwalająca każdemu właścicielowi rachunku bankowego stworzyć listę odbiorców, na rachunki których np. często dokonujemy przelewów lub płatności. Jest jednak haczyk, który tłumaczy wszystko. Dodanie takiego odbiorcy i potwierdzenie tej operacji kodem zabezpieczającym pozwala na dużo szybsze i wygodniejsze realizowanie przelewów. Operator bankowy nie wymaga także potwierdzania takich płatności dodatkowym kodem, który gwarantuje przecież bezpieczeństwo. Ułatwienie staje się więc prawdziwym zagrożeniem.
Tylko w ubiegłym miesiącu szczecinecka Prokuratura Rejonowa wszczęła postępowania w także w dwunastu innych sprawach wyłudzeń internetowych. W odniesieniu do ubiegłego roku widać już spory wzrost ilości podobnych spraw. 
To stały trend, utrzymujący się już od 7-8 lat. Okazuje się, iż na z każdym rokiem przybywa około 20% takich ataków i oczywiście - stojących za nimi oszustów.                         

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2017-11-13 18:09:19

    Gdybyśmy mieli rynek klienta, a nie banków i banki za coś takiego musiałyby odpowiadać (w końcu to one powinny profesjonalnie dbać o bezpieczeństwo transakcji i pieniędzy klienta, skoro oferują elektroniczny dostęp do konta a klient jako nieprofesjonalista nie musi wiedzieć co to phishing) i organy państwa byłyby skuteczne i wydolne to nie byłoby problemu. Ale żyjemy w Polsce: postępowanie umorzą na etapie prokuratury, lub sprawa ugrząźnie na lata w sądzie , bank rozłoży ręce, że to niby nie jego wina, pani nie odzyska pieniędzy, a oszuści będą dalej grasowali. Witajcie w Polsce, państwie teoretycznym, gdzie prokuratura, sąd i prawo jest dla banków, i oszustów a nie dla zwykłych ludzi (konsumentów)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2017-11-13 18:32:07

    Jak dla mnie, to pieniądze nie zostały skradzione Pani, tylko bankowi. Bank ich nie zabezpieczył należycie. A jeszcze teraz Panią dręczy i obciąża winą. Bank powinien Pani skradzione pieniądze zwrócić i jeszcze zapłacić odszkodowanie za Pani dyskomfort.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2017-11-13 23:39:43

    Podstawowa sprawa - Pani skorzystała z linku do fałszywej strony banku umieszczonego w mailu. NIGDY się tego nie robi i bank spokojnie wygra tą sprawę. A tak na marginesie, to wystarczy iść do normalnego sklepu i taki kocyk kupić, ale Pani się wydawało, że chwyciła diabła za rogi i zrobi super interes, bo sklepy internetowe rozdają towar za darmo. Nie ma nic za darmo, a chytry dwa razy traci

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama