Sekcja PKP Cargo w Szczecinku przetrwała. To wiadomość nieoficjalna. W nowym regulaminie organizacyjnym spółki, który wszedł w życie 1 lutego, szczecinecki oddział figuruje jeszcze jako osobny podmiot – nie połączono go ze Szczecinem. To efekt wielomiesięcznej walki związkowców, pracowników i lokalnych polityków. Że sekcja jest potrzebna, potwierdziły ostatnie mrozy – szczecinecka załoga ratowała ruch kolejowy w czterech województwach.
Przez ostatnie miesiące szczecinecka sekcja PKP Cargo żyła w zawieszeniu. Spółka wystawiła na sprzedaż cały teren przy ul. Pilskiej i Waryńskiego – warsztaty, bocznicę, tory, nawet stację benzynową. Zwolnienia grupowe objęły 30 procent załogi. Związkowcy pikietowali, pracownicy liczyli dni do potencjalnej likwidacji. Od stycznia całość miała być włączona pod oddział szczeciński.
Teraz przyszedł sygnał z centrali. W regulaminie organizacyjnym wprowadzonym 1 lutego Sekcja Szczecinek istnieje jako osobny podmiot. Nie wchłonął jej Szczecin.
„To również bardzo duża zasługa Państwa"
– napisał do nas Andrzej Dawcewicz z ZZM, dziękując wszystkim, którzy angażowali się w obronę zakładu. I od razu dodał:
„Nie przestajemy być czujni".
Czy dalsze istnienie naszego oddziału to efekt powołania nowych władz spółki Cargo i... ostrej zimy?
Okazja do sprawdzianu przyszła szybko. Od 26 stycznia do 4 lutego marznący deszcz pokrył lodem setki kilometrów sieci trakcyjnej na północy i zachodzie Polski. Ruch pociągów stanął. Sekcja ze Szczecinka rzuciła do akcji cały dostępny tabor.
Codziennie na tory wyjeżdżały dwie do czterech lokomotyw spalinowych i trzy do czterech elektrycznych. Spalinowe przeciągały składy pasażerskie na liniach 405 (Okonek – Jastrowie) i 202 (Białogard – Stargard), bo trakcja elektryczna nie działała. Elektryczne przecierały szlak i odszraniały sieć na odcinkach Piła – Kołobrzeg, Wejherowo – Słupsk – Ustka i Słupsk – Stargard – Świnoujście.
Na każdej zmianie pracowało od 12 do 20 osób. Lokomotywy podstawiano na czas, a gdy któraś potrzebowała tankowania lub przeglądu, natychmiast ją zastępowano sprawną. PKP Polskie Linie Kolejowe nie zgłosiły ani jednej interwencji wobec szczecineckiej sekcji – wszystko działało bez przerw. Może to zaważyło na decyzji?
Za raportem stoją konkretni maszyniści, rewidenci i pracownicy mobilnego punktu napraw. Andrzej Dawcewicz podkreśla, że załoga pracowała całą dobę, często rezygnując ze spraw rodzinnych. Brygada naprawcza z punktu utrzymania taboru stawiała się o każdej porze dnia i nocy – nie tylko w Szczecinku, ale też w terenie, jeśli lokomotywa potrzebowała interwencji na szlaku.
Sekcja w Szczecinku obsługuje obszar czterech województw: zachodniopomorskiego, pomorskiego, kujawsko-pomorskiego i wielkopolskiego. Prowadzi prace manewrowe w kilkunastu stacjach – od Kołobrzegu przez Koszalin, Piłę, Słupsk, aż po Chojnice i Krzyż Wielkopolski. Do tego dochodzą poligony wojskowe w Drawsku i Ustce oraz transporty związane z budową dróg S6, S10 i S11.
Radość związkowców ma jednak swoje granice. Na stronie PKP Cargo nadal widnieje ogłoszenie o sprzedaży nieruchomości przy ul. Pilskiej i Waryńskiego. Status: „przygotowanie do sprzedaży". Trzy działki o łącznej powierzchni 3,3 hektara – warsztat naprawczy, bocznica kolejowa z torami, kotłownia węglowa, oczyszczalnia ścieków, stacja paliw. Cały kompleks, bez którego sekcja nie może funkcjonować.
Regulamin to nie gwarancja na lata. PKP Cargo wciąż przechodzi restrukturyzację, a Szczecinek jest jedną z kilkunastu lokalizacji w Polsce przeznaczonych do zbycia – obok Świnoujścia, Opola, Braniewa czy Nowego Sącza. Rekrutacja na siedem etatów operacyjnych trwa, bo po zwolnieniach grupowych sekcja nie jest w stanie samodzielnie obsłużyć wszystkich zadań. Część pracy wykonują już prywatne firmy kolejowe.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze