Reklama

Aleja z wizją


Sądząc po tym, z czym się spotykamy na każdym kroku, takiej ulicy nie powinno być. Mam na myśli nie tyle obowiązujące zasady,co raczej stereotypy dotyczące kształtowania miejskiej przestrzeni. 


Współczesnym decydentom nawet na myśl nie przyjdzie, aby jezdnia była szersza niż dwa pasy ruchu. A jeśli taka szansa jeszcze istnieje, to ten trzeci pas zamieniany jest na miejsca postojowe, które okupują głównie właściciele lokali mieszczących się przy ulicy lub na tzw. spowalniacze (vide ul. Słowiańska) ewentualnie wysepki. Wraz ze wzrostem natężenia ruchu kołowego jesteśmy świadkami masowego zawężania istniejących jezdni podczas ich remontów lub przebudowy. Szerokie do tej pory pasy zieleni izolacyjnej oraz rezerwa terenu pod ewentualną budowę drugiej jezdni lub chodnika (vide – ul. Narutowicza) przeznaczane są pod zabudowę lub place składowe sięgające nawet krawężnika jezdni!  Dawno już odeszła w niepamięć obowiązkowe niegdyś wskaźniki gęstości zabudowy. Mało tego. Szpaler drzew między jezdnią, a chodnikiem jawi się jako przykład niezwykłej rozrzutności w sposobie zagospodarowania, jakże cennego w tej części miasta terenu.Przepraszam za ten przydługi wstęp, ale wszystko to piszę w kontekście ul. Mickiewicza. 

Reklama

Dziwnym zbiegiem okoliczności ta pięknie zakomponowana w latach dwudziestych XX wieku nabrzeżna aleja, zachowała się do naszych czasów. I co ważne, nadal zachwyca. Nie padła też łupem różnego rodzaju inwestorów z grubymi portfelami, którzy przy walnej pomocy  urzędników potrafią zniweczyć najlepsze założenia przestrzenne. Zachowane założenie parkowe wraz z ulicą Mickiewicza (z wyjątkiem placu Kamińskiego i jego bezpośredniego otoczenia) jest przykładem, w jak fenomenalny sposób można połączyć dzieło ludzkich rąk i natury, a przy tym w wizjonerski sposób kształtować miejską przestrzeń dla przyszłych pokoleń. 

Ulica Mickiewicza obsadzona strzelistymi, niczym pobliska wieża kościoła Mariackiego, czarnymi włoskimi topolami jest wizytówką miasta. Właśnie mija sto lat od jej powstania. Od tego czasu stała się symbolem miasta, niczym ratusz, a jeszcze do niedawna wieża mikołajowa i ta wodociągowa na górce św. Jerzego.  

Reklama

Po raz pierwszy czarne topole pojawiły się w tym miejscu wraz pierwszymi domami. W tamtym czasie była to jedynie polna droga, biegnąca skrajem podmokłych nadjeziornych terenów, której kraniec ginął gdzieś w okolicy wieży Bismarcka, a początek miała przy ówczesnym starostwie – dzisiejszej Szkole Muzycznej, a więc skrzyżowaniu ul. Limanowskiego z 3 Maja, a wtedy Lutherstrasse

W tamtym czasie kościół pw. św. Mikołaja (dz. NNMP) lśnił jeszcze nowością. Poświęcony 28 lutego 1908 r. stanął tuż obok wybudowanej, sześć lat wcześniej siedziby landrata. Te dwa nowe i niezwykle reprezentacyjne, jak na ówczesny Neustetttinobiekty, stanowiły świadectwo dobrej koniunktury gospodarczej miasta i jego rozwoju przestrzennego.

Reklama

Pierwszy budynek powstał przy nadjeziornej polnej drodze, była to nieduża kamieniczka pod trójką wyróżniająca się niezwykle malowniczą architekturą. Z dużą dozą prawdopodobieństwa można przyjąć, że to właśnie wówczas po raz pierwszy, ale tylko od strony zabudowy, posadzono szpaler czarnych włoskich topoli. 

Pochodzące ze zbiorów Muzeum Regionalnego zdjęcia dokumentują rozpoczęcie prac przy budowie nawierzchni ówczesnej Blücherstrasse (dz. ul. Mickiewicza). Ulicy patronował porucznik huzarów Fryderyka Wielkiego, a jej nazwa przetrwała jeszcze kilka powojennych miesięcy polskiego Szczecinka.  

Reklama

Zdjęcia z budowy najprawdopodobniej pochodzą z lat dwudziestych. Na pierwszym uwieczniono  początek prac drogowych, polegających na rozplantowaniu terenu oraz ułożeniu krawężników. Najwyraźniej środkiem transportowym w tym czasie najczęściej był wóz konny.

Kolejne zdjęcie przedstawia budowę od strony południowej. Nie ma jeszcze parku pomiędzy jeziorem a ulicą. Ta część parku, z centralnym założeniem na osi dz. ul. Pileckiego i plaży miejskiej powstała ok. 1925 roku. Po jednej stronie przyszłej jezdni widać szpaler dorosłych topól, zaś od strony jeziora dopiero co posadzone drzewka.

Reklama

Po raz pierwszy stare włoskie topole od strony zabudowy zostały ścięte i zastąpione młodymi sadzonkami już pod koniec lat trzydziestych. Do ich wycinki zatrudniono żołnierzy z tutejszego garnizonu. Dokumentuje to zdjęcie wykonane przy dz. pl. Kamińskiego.

Czarne topole zaczynają obumierać już w wieku 20-30 lat. Wprawdzie maksymalnie dożywają nawet setki, ale nie w miejskich warunkach. Chcąc przedłużyć ich żywotność wydatnie skrócono korony. Topolowa aleja przetrwała jeszcze kilka lat, ale ok. 1960 roku wycięto je na całej długości ulicy.   

Reklama

Wzdłuż ulicy pojawiły się młode drzewka. To zdjęcie wykonałem ok. 1964 roku. To widok od strony zamkowego mostu na wysokości ul. Limanowskiego. 

W latach 80, chcąc przedłużyć ich żywot, zaczęto wycinać uschnięte konary. Tego rodzaju zabiegi niewiele jednak pomogły iznaczna część drzew w okolicy stadionu po prostu uschła. W latach 90. aby nie ogałacać ulicy postanowiono aleję odnowić poprzez posadzenie nowych drzewek pomiędzy starymi. Niestety, zabieg się nie udał. Bardzo szybko praktycznie wszystkie nowoposadzonedrzewka uschły. Tym razem postanowiono stare drzewa usunąć. Aby przystosować nowe do lokalnych warunków, sadzonki wyhodowano w szkółce w Gałowie. Po mroźnej zimie, z 250 sztuk przeżyła tylko połowa. Nolens volens ratusz postanowił zlecić to firmie specjalistycznej. Jednak i tym razem zdecydowana większość się nie przyjęła. 

Reklama

Kolejne sadzonki zakupione przez Kronospan w Holandii pojawiły się w lutym 2012 r. 

 Mimo prowadzonych co roku zabiegach, latem 2017 roku  topolowy szpaler znowu zaatakował grzyb. Pojawiły się pierwsze uschnięte drzewa. Cały czas topolową aleję prześladuje pech, a może po prostu tak, jak przy uprawie innych roślin, należy zastosować płodozmian. 

Wróćmy do czasów budowy ulicy. 

 Szeroką jezdnię wykonano z bitumicznej kostki tzw. twardej cegły produkowanej w miejscowej fabryce. Chodnik, choć tego nie jestem pewien, ułożono z drobnej kostki granitowej. Taki właśnie trotuar niezwykle pracochłonny przy jego wykonaniu, istniał jeszcze całkiem niedawno na ul. Piłsudskiego. Co ważne, wzdłuż krawężników, już w tamtym czasie wybudowano również z masy asfaltowej ścieżki rowerowe, po których dzisiaj nie ma śladu. Różniły się od współczesnych tym, że były niezwykle wąskie. Ponieważ warstwa miała zaledwie kilka centymetrów grubości, stąd pas rowerowy podatny był na wszelkiego rodzaju uszkodzenia, w tym te pochodzące z korzeni drzew.

Reklama

W zasobach muzealnych zachowało się zdjęcie z jej budowy. 

W marcu 2024 roku po tej samej stronie jezdni gdzie zamiast chodnika była tylko udeptana ziemia, rozpoczęła się budowa nowej ścieżki rowerowej. W ciągu kilku miesięcy powstała dwukierunkowa droga rowerowa o szerokości 2 i długości 554 metrów. Koszt budowy wyniósł ok. 380 tys. zł. 

To jedno z ostatnich zdjęć Blücherstrasse w tle.  Na pierwszym planie uwieczniono dorożkę z dorożkarzem w wojskowym uniformie. 

Reklama

Nazajutrz po zdobyciu miasta 27 lutego 1945 ulicami miasta przeszła parada oddziałów zwycięskiej Amii Czerwonej. To prawdopodobnie właśnie z tego dnia pochodzi zdjęcie z kolumną samochodową i działami oraz jadącymi „na pace” żołnierzami. Daleko w tle, na wysokości skrzyżowania z ul. Kamińskiego widać rozbitą z pni drzew uliczną barykadę. 

Wkrótce ulica, wraz z całą okoliczną zabudową, weszła w skład sowieckiej strefy zamkniętej, a przez  kilka powojennych miesięcy polscy mieszkańcy nie mieli prawa osiedlać się w tej części miasta. Jednym z dokumentów pochodzących z tamtego okresu jest mapa obrazująca wojenne zniszczenia. 

Reklama

Tam też pokazano sowieckie zony. Czerwone kółka oznaczają bramy wjazdowe. Obowiązywały jeszcze niemieckie nazwy ulic. W okolicy ul. Mickiewicza pierwsza była przy skrzyżowaniu z dz. ul. Pileckiego, następna przy pl. Wazów a kolejne przy ul. Traugutta i Mestwina. 

Budowa ronda przy ul. Wyszyńskiego i w związku z tym zamknięcie tej ulicy na odcinku pomiędzy ul. Kamińskiego, a Rzemieślniczą spowodowała lawinowy wzrost ruchu na nadjeziornej alei. Okazało się jak ważną nadal arterią komunikacyjną jest ulica, którą zaplanowano i wybudowano 100 lat temu. To ważny sygnał dla współczesnych decydentów od kształtowania miejskiej przestrzeni. To jednocześnie  dowód,  że warto wyjść poza opłotki myślenia o potrzebach na dzisiaj, bo nadmierne wydatki, bo megalomania etc. Sprawdzają się jedynie  inwestycje nowatorskie, planowane z wizją na przyszłość czego przykładem jest ul. Mickiewicza. 

Jerzy Gasiul 

Zdjęcia archiwalne pochodzą ze zbiorów Muzeum Regionalnego w Szczecinku a mapa ze szczecineckiego Archiwum Państwowego.

 

 

Aplikacja temat.net

Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.


Aplikacja na Androida Aplikacja na IOS

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 03/01/2026 10:01
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Z miasta ... - niezalogowany 2026-01-04 07:19:29

    Radziłbym przyjąć do wiadomości przez włodarzy miasta cały pierwszy akapit napisany bardzo ładnie i mądrze przez Pana Jerzego Gasiula. Bo to co teraz się wyprawia w sprawie projektowania przestrzenni miejskiej to zbrodnia. A coraz węższe uliczki to chyba polecenie prosto z koszalina.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Polskie drogi :) - niezalogowany 2026-01-04 11:15:35

    Asfalcik położonej niedawno ścieżki wykończy je szybciej. Topole same w sobie ledwo zipią i mają krotki czas istnienia. Smukłość to cecha wielu innych gatunkow i odmian. Upieranie się przy pocztówkowych topolach jak przy każdym upieraniu się - ma swoje skutki. Posadzone kilkanaście lat temu, za chwilę trzeba wymienić ponownie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama