Reklama

Zatrute pszczoły w pasiece. Państwo przez dwa lata bezradne

20/05/2021 12:09

Podobno kiedy z powierzchni ziemi znikną pszczoły, człowiekowi pozostaną już tylko cztery lata życia. O tym, jak wygląda życie bez owadów, które w łatwy sposób zapylają rośliny, przekonali się już Chińczycy. Czy Polaków, którzy chcąc zadbać o swoje rośliny, masowo trują pszczoły czeka to samo? Historia pana Wojciecha - pszczelarza, który kilka lat temu poświęcił pszczołom swój czas, pieniądze i serce, nie napawa optymizmem. Jego hodowla zginęła wskutek zatrucia substancją, którą ktoś w czasie kwitnienia spryskał pole rzepaku. Do dzisiaj pozostała niemoc i poczucie wielkiej niesprawiedliwości.

Największa pasja

Jestem pszczelarzem, prowadzę niewielką pasiekę wędrowną, nastawioną na rozwój oraz promocję zdrowego stylu życia, ekologii, zdrowych produktów pszczelich, itd. Moja pasieka położona jest na ekologicznie czystych, wolnych od przemysłu terenach Pojezierza Drawskiego. Po wielu latach pracy na różnych stanowiskach i w różnych zawodach, odkryłem w sobie duszę pszczelarza. Mieszkam na wsi niedaleko Szczecinka, mam kolegów pszczelarzy, więc postanowiłem, że tym właśnie chcę się zajmować do końca życia, że to jest moja droga, że w końcu znalazłem to, czego szukałem. To pszczoły, natura, nauka, rozwój, miód - dobry miód, kontakt z klientem, przekazywanie wiedzy młodszym.... Zainwestowałem dużo pieniędzy w sprzęt potrzebny do prowadzenia pasieki, w literaturę, ule, pszczoły, lekarstwa i mnóstwo innych niezbędnych rzeczy. A także mnóstwo czasu na naukę. Plan był taki: zaczynam grubo, na start od razu 21 pni (w pszczelarstwie rodzina pszczela wraz z ulem i plastrami - dop. red)

- opowiada Tematowi pan Wojciech. Jak podkreśla, pierwszy sezon nie był łatwy. To była głównie nauka. Podobnie, jeśli chodzi o sezon drugi. 

Reklama

Niełatwe początki

Do pierwszej zimowli ułożyłem 41 rodzin, pełen obaw, czy wszystko zrobiłem dobrze, czy pszczoły przeżyją. Przeżyły. Wszystkie w dobrej kondycji, czyli sukces. Pomyślałem, nie jest źle, dobry kierunek, nauka i rozwój. Sezon drugi był... całkowitą porażką, ale tylko częściowo z mojej winy. Z powodów rodzinnych nie miałem możliwości wykonywania terminowych przeglądów, robiłem, co mogłem, ale pasieka powiększyła się tylko o 10 uli. Miodu niewiele, straty duże... Do zimowli ułożyłem 51 rodzin. Przeżyły wszystkie. I radość była duża.

Jak opowiada dalej pan Wojciech, kolejny trzeci już rok przygody z pszczelarstwem, wbrew oczekiwaniom okazał się jego osobistym dramatem. Choć początkowo nic tego nie zapowiadało... 

Reklama

Pszczeli dramat

W kwietniu 2019 pojechałem do pobliskiego rolnika, żeby zapytać, czy mogę postawić swoje ule na jego polu rzepaku. Rolnik się zgodził, pokazał mi stanowisko, które mogę sobie przygotować. Wymieniliśmy informacje na temat oprysków, numery telefonów. Przywiozłem 35 najsilniejszych rodzin. Trzeba wiedzieć, że pożytek rzepakowy jest wczesnym, ale bardzo ważnym pożytkiem z perspektywy gospodarki pasiecznej. Ucieszyłem się więc, że wszystko jest dopięte na ostatni guzik, że moim pszczołom nic się złego nie stanie, a i rolnik przecież dostanie swoją nagrodę w postaci zwiększenia plonów rzepaku oraz zapasu pysznego miodu od moich pszczół

- zwraca uwagę nasz rozmówca.

Reklama

Plan był taki, żeby z 35 rodzin, które przywiozłem na pożytek, zasilić 15 rodzin które zostały przy domu, tworząc z nich bardzo silne rodziny gotowe do pracy przy następnym pożytku. Chodziło też o to, by zrobić jeszcze 20 tzw. odkładów, czyli nowych rodzin, które powiększą pasiekę. Miałbym więc 50 silnych, zdrowych rodzin do dalszej pracy przy pożytkach faceliowym, gryczanym, wrzosowym i 20 dodatkowych. Do zimowli chciałem ułożyć już 70 rodzin pszczelich. Nie ułożyłem.

Pan Wojciech wspomina, że jego pszczoły stały już od kilku dni na polu, rzepak puszczał coraz więcej kwiatów, owady pracowały, a on przyjechał na przegląd. 

Reklama

Moim oczom ukazał się dywan martwych pszczół przy ulach, osowiałe, smutne, bardzo agresywne, nie wiedzące co się dzieje… Nie wiedziałem, co się stało. Przecież rozmawiałem z rolnikiem, mówił, że wie, co i jak, to na pewno nie on… Było trochę przymrozków, może to dlatego? Na wszelki wypadek zebrałem garść martwych zwierząt i pojechałem do weterynarii w Szczecinku, żeby się dowiedzieć, co to może być. Pasieka jest objęta nadzorem weterynaryjnym, więc tam trzeba szukać pomocy?

- wyjawia nam pan Wojciech.

Reklama

Gdzie po pomoc?

Dyrektor placówki (...) nie znał procedur. Zorientował się jednak, że jest możliwość wysłania pszczół do badania do Instytutu Pszczelarstwa w Puławach. Takie badanie kosztuje tysiąc zł, ale zostałem poinformowany, że nie muszę się martwić bo pan (...) załatwił to badanie za darmo. Później dowiedziałem się, że Instytut ma 100 darmowych programów na ten cel i że po prostu się załapałem. Problemem okazała się ilość pszczół, które przywiozłem do badania - za mało. Potrzebna była co najmniej szklanka, więc pan (...) zobowiązał mnie do ich dostarczenia na drugi dzień. I właśnie tu leży problem - to on z komisją powinien jechać pobrać martwe pszczoły, co zresztą podpisał w protokole. Wysłał jednak mnie. Nieznajomość procedur w państwowej placówce... Pszczół było dużo, można było zbierać przez kilka dni.

To chloropiryfos!

Po około dwóch tygodniach nasz rozmówca otrzymał informację, że przyszły wyniki badań. 

Reklama

Badanie wykazało użycie substancji o nazwie chloropiryfos, niedozwolonej w czasie kwitnienia rzepaku. Pan (...) nie poinformował mnie o tym fakcie, a ja jako pszczelarz o tym nie wiedziałem. Myślałem, że jest to środek, którym można robić oprysk po ustaniu lotu pszczół i że było po prostu za zimno i środek się nie rozłożył w nocy. Niby pech, niczyja wina...Dopiero po kilku dniach znajomy rolnik poinformował mnie o tym, co to jest chloropiryfos i że nie można tego stosować na kwiat! Ponownie pojechałem do pana (...) który dopiero wtedy poinformował mnie, że muszę to zgłosić na policję, do Ochrony Środowiska itd.

Policja i prokuratura

Pojechałem na Komisariat w Bornem Sulinowie zgłosić zatrucie pszczół. Policjant zniechęcał mnie do złożenia zawiadomienia. Twierdził, że nie wie, co napisać, że właśnie jedzie do prokuratury i…. że się dowie. Nie przyjął zawiadomienia. Pojechałem sam do prokuratury w Szczecinku i złożyłem zawiadomienie na miejscu. W drodze powrotnej policjant (został poinformowany przez kogoś, że byłem) zadzwonił do mnie: panie Wojciechu, zapraszam, kiedy pan będzie, żeby zgłosić… W ogóle w międzyczasie przyjechał do mnie w sobotę policjant w mundurze, nie radiowozem tylko z jakimś leśnikiem i próbował mi zakazać kontaktu ze sprawcą zatrucia, czyli z (...),dużym okolicznym rolnikiem, który niejednego zna...

Reklama

- opowiada dalej pan Wojciech.

Miałem nadzieję że jeżeli coś takiego się stanie, to że organa państwowe staną za małym, że pomogą, że wiedzą co robić. Każdy biegły potwierdzi to, że pszczoły w tej sytuacji nie mogły zatruć się gdzieś indziej. Dookoła są tylko pola należące do (...), żadnych innych atrakcyjnych dla pszczół pożytków w pobliżu, a tej substancji nie wolno używać w tej fazie rozwoju rzepaku (już z resztą w ogóle nie można tego stosować). Straciłem kilkadziesiąt tysięcy zł. Chcąc dochodzić swoich praw, musiałem jednak wezwać komisję, zgłosić do Urzędu Gminy i sam rozpocząć procedury. Zrobiłem to, chociaż ze świadomością że upłynęło zbyt wiele czasu i nic już nie zrobię

Reklama

- dodaje.

Ochrona Środowiska

Okazało się, że weterynaria zgłosiła zatrucie. Była też kontrola, ale jak opowiada pan Wojciech, zamiast pobrać od razu próby roślin do badania, tylko sprawdzono, dokumentację.

I to dokumentację, którą... rolnik sam sobie wystawia. Po wielu trudach uzyskałem informację, że istnieje jeszcze możliwość pobrania prób roślin. Do tego też byłem zniechęcany. Mówiono mi o opłatach, których de facto nie musiałem ponosić. Pracownicy kolejnej państwowej instytucji nie mają pojęcia, co robić w takich sytuacjach…

Reklama

I znowu prokuratura

Jak relacjonuje nasz rozmówca, prokuratura nie dopatrzyła się znamion przestępstwa, chciała umorzyć sprawę.

Odwołanie okazało się skuteczne, były dodatkowe przesłuchania stron. Potem kolejne próby utrudniania przyjęcia zeznań przez policję w Bornem Sulinowie… Wszystkie organizacje zawiodły na całej linii. W międzyczasie okazało się także, że u rolnika “znikło” ze stanu 10 litrów tej substancji… Na każdym kroku napotykam schody, ignorancję i niezrozumienie. Ktoś, wiadomo kto, wytruł mi zwierzęta hodowlane, pozbawił dochodu i naraził na krzywdę a tu… to trwa już dwa lata, a ja żyję w ogromnym poczuciu niesprawiedliwości.

Reklama

- kończy swoją opowieść pan Wojciech. I dodaje:

Na skutek tego zdarzenia  przeszedłem swój osobisty dramat. Próbowałem ratować zdezorientowane zwierzęta, które stały się bardzo agresywne, nieprzewidywalne w zachowaniu. W dodatku wszystko odbywało się w wielkim poczuciu winy, że to ja je tam zawiozłem, że je skrzywdziłem. Oprócz łez, bólu, setek użądleń, czasu, straciłem też kilkadziesiąt tysięcy zł. Pasieka miała mieć 150 pni, ma teraz 15. Ja przeszedłem załamanie nerwowe, straciłem swoje marzenia o rozwoju pasieki. Miłość przemieniła się w strach, nie wiem, co dalej mam robić.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Wandzia - niezalogowany 2021-05-20 15:17:30

    Bardzo współczuję pszczelarzowi, szkoda ze nie można podać nazwiska rolnika stosującego zakazane preparaty.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    ???? - niezalogowany 2021-05-20 16:41:28

    ,,Podobno kiedy z powierzchni ziemi znikną pszczoły, człowiekowi pozostaną już tylko cztery lata życia,, podkresl-podobno.Kup sobie teren nasadzenia odpowiednie, ekologiczne uprawy a jak pszczolce twojej cos zaszkodzi miej pretensje do siebie!!!! co rolnik nie mial prawa stosowac srodkow ohrony roslin?pszczolce zaszkodzilo?!!!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • ja - niezalogowany 2021-05-21 04:59:43

    Nie,rolnik nie miał prawa zastosować tej substancji w tej fazie rozwoju rośliny.Rolnik musi stosować środki ochrony roślin zgodnie z etykietą produktu - w tym wypadku tak nie było.

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama