Trzydzieści cztery łabędzie na jeziorze Trzesiecko przetrwały zimę. Pomogło karmienie przez miasto i mieszkańców Szczecinka.
Trzydzieści cztery łabędzie zimują na jeziorze Trzesiecko. Co ważne - liczba nie zmieniła się przez cały ten czas – żaden ptak nie padł z zimna ani głodu. Pomogło miasto, które codziennie o stałej porze wysypuje ziarno, i mieszkańcy, którzy przychodzili karmić ptaki nawet w największe mrozy.
„Nasze łabędzie najgorsze mają już za sobą. Udało im się przetrwać najcięższe mrozy, ale bez pomocy mieszkańców, którzy dzielnie przychodzili je nakarmić, byłoby ciężko"
– informuje mnie Ewa Horbatowska, która od lat obserwuje ptactwo na Trzesiecku. Dołącza jak zawsze wideo.
Stada pilnuje Stanisław Stefański. Przy łabędziach bywa kilka razy dziennie, również wieczorami. Ptaki trzymają się razem w jednej grupie, co zwiększa ich szanse w mroźne dni.
Nie wszystkim udało się dotrwać do wiosny. Trzyletnia łabędzica przywieziona z innego jeziora padła. Pozostałe 34 ptaki są w dobrej kondycji.
Gdy lód stopnieje, skończy się też zgodna koegzystencja.
„Wkrótce zaczną się bójki między łabędziami walczącymi o terytorium. Ale póki co żyją ze sobą w zgodzie, bo wszystkie jednakowo są umęczone tymi długimi mrozami"
– wyjaśnia pani Ewa.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Tak bym nie epatował tymi nazwuskami, w Szczecinku nie jest bezpiecznie dla ludzi dobrej woli. Władza lubi takim zrobić pod górkę. Przykładami można sypać jak z rękawa.
Tak bym nie epatował tymi nazwuskami, w Szczecinku nie jest bezpiecznie dla ludzi dobrej woli. Władza lubi takim zrobić pod górkę. Przykładami można sypać jak z rękawa.