Reklama

Miastecka gazeta wydaje wyrok na rodziny zastępcze w Szczecinku

23/11/2018 15:14

Dramat czwórki dzieci ze Szczecinka, które decyzją sądu zostały zabezpieczone i umieszczone w rodzinach zastępczych, wciąż wzbudza ogromne emocje. Tym razem z powodu oczerniających posądzeń, jakie kieruje pod adresem rodzin zastępczych „Gazeta Szczecinecka”. Próbujące za wszelką cenę działać w Szczecinku media z Miastka dają wszystkim do zrozumienia, jakoby osoby, które obecnie zajmują się czwórką odebranych dzieci, miałyby je zaniedbywać i dopuszczać się wobec dzieci przemocy. Co naprawdę działo się w rodzinie, której odebrano dzieci? Co ma na celu medialny rozgłos, podtrzymywany przez gazetę z Miastka? I czym może się skończyć szkalowanie rodzin zastępczych?

 

Po skierowanych do naszej redakcji prośbach o rzetelne przedstawienie sprawy, wracamy do tego budzącego skrajne emocje tematu. O tym, co działo się po opublikowaniu w mediach internetowych - jednostronnych informacji o rodzicach ze Szczecinka, którym została odebrana czwórka małych dzieci, informowaliśmy dokładnie tydzień temu w artykule: „Zabrali im dzieci. Czy powodem była tylko bieda?” https://szczecinek.com/artykul/zabrali-im-dzieci-czy/556274. Przypomnijmy. Najpierw media internetowe obiegły informacje, że rodzicom szczecinecka opieka społeczna oraz sąd odebrali dzieci z powodu biedy. Oboje rodzice taką wersję utrzymywali. Fakt odebrania najmłodszego syna, który w momencie przekazania rodzinie zastępczej miał 2-tygodnie, jego mama nazwała „draństwem”.

Reklama

Obraz całej tej historii jednostronnie nagłośniła w mediach internetowych radna z Barwic Monika Tkaczyk oraz „Gazeta Szczecinecka”. Po alarmujących doniesieniach, że w Szczecinku dzieci odbiera się z biedy, miasto w błyskawicznym tempie zaczęły szturmować ogólnopolskie redakcje. Na pracowników MOPS oraz na sąd wylała się fala obelg i niekontrolowanego hejtu. Z czasem do opinii publicznej zaczęły przedostawać się jednak wiadomości świadczące o tym, że to nie wspomniana „bieda” była przyczyną odebrania dzieci. Reportaż zrealizowany przez stację Polsat tylko potwierdzał nasze wcześniejsze informacje: http://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2018-11-20/sad-odebral-rodzicom-czworo-dzieci-i-rozdzielil-je-6-letnia-dziewczynka-prawie-nie-mowi/

To jeszcze nie koniec. Ponieważ rząd PiS obiecywał, że dzieci z powodu biedy już się w Polsce odbierać nie będzie, sprawą rodziny ze Szczecinka, której nadano status priorytetowy, zainteresowało się samo Ministerstwo Sprawiedliwości. Co więcej, na fali krytyki wobec pracowników społecznych, którą nieustannie podsycają media, sąd zdecydował o wcześniejszym rozpatrzeniu sprawy. Posiedzenie, na którym miałaby zapaść decyzja, czy dzieci mogą w tej chwili wrócić do rodziców, ma się odbyć w najbliższy wtorek, 27.11.

Reklama

Ale w sprawie następuje nieoczekiwany zwrot wydarzeń. Teraz okazuje się bowiem, że to nie rodzice, którym odebrano dzieci, dopuszczali się zaniedbań. Przemocy wobec dzieci miałyby się obecnie dopuszczać… rodziny zastępcze, do których maluchy trafiły. Po ostatnim artykule „Gazety Szczecineckiej” wszyscy, którzy teraz pracują z dziećmi: rodziny zastępcze, lekarze, a także pracownicy społeczni z Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Szczecinku, są w szoku. Jak przyznają z taką sytuacją mają do czynienia po raz pierwszy. W oszczerstwa rzucane pod adresem rodzin zastępczych nie mogą też uwierzyć osoby, które z pomocy tych rodzin wcześniej korzystały. Każdy zastanawia się, czemu ma służyć już nawet nie samo zamieszanie w mediach, ale rzucanie negatywnego światła na ludzi od lat pomagających dzieciom? Czy nie chodzi tylko o większą sprzedaż gazety i nic poza tym?

- Wczoraj zadzwonił do mnie pan redaktor „Gazety Szczecineckiej” i powiedział mi, że otrzymał informacje od czytelnika, że odebranym dzieciom dzieje się krzywda w rodzinie zastępczej – mówi nam Małgorzata Kubiak-Horniatko, dyrektor PCPR w Szczecinku. – I że to zostanie zgłoszone do prokuratury. Odpowiedziałam, że jeżeli jakaś osoba posiada informacje o możliwości popełnienia przestępstwa powinna to zgłosić do prokuratury. My się od tego nie będziemy uchylać. Co więcej, liczymy na to, że prokurator zwolni nas z tajemnicy zawodowej i będziemy mogli swobodnie powiedzieć, co się tak naprawdę z tymi dziećmi działo i dzieje. Na razie dla dobra małoletnich dzieci mamy związane ręce. Nic nie możemy powiedzieć.

Reklama

- Kiedy zobaczyłam ten materiał, nie mogłam uwierzyć w to, co widzę.

– kontynuuje nasza rozmówczyni. – Absolutnie nie wierzę w taką wersję zdarzeń! Nie wiem, czym te działania są spowodowane i czy przypadkiem rodzice nie zostali w tym momencie zmanipulowani?

Czy może chodzić o odwrócenie opinii publicznej od sytuacji odebrania dzieci? Skoro częściowo wyszły okoliczności odebrania dzieci, to może teraz w drugą stronę?

Może spróbujmy wersji, że w rodzinie zastępczej jest źle? Takie są moje odczucia…

- Dlaczego w te oszczerstwa nie wierzę? Ponieważ pracuję z tymi rodzinami zastępczymi od wielu lat. Jedna z tych rodzin pracuje z nami od 17 lat i wychowała 62 dzieci, a druga od 10, wychowując 25 dzieci. Były to dzieci z różnych środowisk. Te rodziny mają na swoim koncie powroty do rodziców biologicznych, adopcje… Są to ludzie doświadczeni, po wielogodzinnych diagnozach psychologicznych, różnego rodzaju szkoleniach, w tym jak pracować z dziećmi z traumą. Nigdzie w żadnych badaniach, w żadnych dokumentach, w żadnych przypuszczeniach nikt nie odważyłby się stwierdzić, że dzieciom w tych rodzinach może dziać się krzywda…

Reklama

Taką samą opinię wyraża pani Anna, której dziecko trafiło kiedyś do jednej ze wspomnianych rodzin zastępczych. Nasza rozmówczyni wyjawiła, że z powodu uzależnienia od narkotyków sąd zadecydował o umieszczeniu jej 9-letniego syna w pieczy zastępczej. Podjęła jednak współpracę z instytucjami, rozpoczęła leczenie i dziś są już z synem razem. - Nigdy nie docierały do mnie informacje, by ktokolwiek w rodzinie zastępczej stosował przemoc. Wręcz przeciwnie. Ci ludzie troszczyli się o mojego syna, rozmawiali z nim, przytulali, jeździli do lekarza... Wszyscy byli wyrozumiali, nawet wtedy, kiedy ze złości, próbowałam swojego syna z tej rodziny odebrać. Nie mogłam się pogodzić z tą sytuacją. Może teraz jest podobnie? - zastanawia się nasza rozmówczyni.

Swoje zdanie na temat wspomnianych rodzin zastępczych wyraziła też Magdalena Gorol-Baranek, lekarz pediatra, pod której opiekę trafiły także odebrane niedawno maluchy ze Szczecinka. Opiekunowie zastępczy od razu zgłosili się do jej gabinetu lekarskiego w obawie przed dalszymi oskarżeniami.

Reklama

– Jedną i drugą rodzinę zastępczą znam już od kilkunastu lat – ujawnia nam Magdalena Gorol-Baranek. – W tym czasie miałam okazję widzieć i badać wiele dzieci, które w tych rodzinach przebywały. Nigdy nie było żadnej sytuacji, które świadczyłyby o tym, że w tych rodzinach zastępczych dzieje się dzieciom krzywda. Wręcz przeciwnie. Zawsze były to dzieci zadbane. Współpraca z tymi ludźmi zawsze przebiegała wzorowo, realizowali wszystkie zalecenia, jakie dotyczyły dzieci. Dlatego tym bardziej ta sytuacja nas wszystkich bardzo zbulwersowała. Kiedy zobaczyłam zapowiedź tego tekstu, usiadłam i nie wiedziałam, jak mam zareagować…

- Dla mnie to jest robienie krzywdy, zarówno tym dzieciom, które na chwilę obecną w tej rodzinie zastępczej przebywają, dlatego że to się będzie za nimi w tym momencie ciągnęło. Możliwe, że rodzice biologiczni w tej chwili nie zdają sobie z tego sprawy. Krzywdę wyrządza się też ludziom, którzy oddają swoje serce, czas, zarywają noce przy tych dzieciach. Robi się im ogromną krzywdę, szkalując ich dobre imię. A to są przecież porządni ludzie. Ja te dzieci widziałam dosłownie przed chwilą.

Reklama

W mojej ocenie nie ma żadnych śladów przemocy i obrażeń świadczących o tym, by dzieci były narażone na jakąkolwiek przemoc!

 

- Myślę, że ta sprawa bardzo źle wpłynie na dalszą pracę rodzin zastępczych

– dodaje Małgorzata Kubiak-Horniatko, dyrektor PCPR w Szczecinku. – Ludzie z rodzin zastępczych często kosztem własnych dzieci poświęcają się obcym dzieciom. Nie zarabiają kokosów. 1052 zł - tyle wynosi świadczenie w rodzinie zawodowej niespokrewnionej na jedno dziecko. Sami państwo oceńcie, czy to są strasznie duże pieniądze i czy da się na tym zarobić...

Reklama

- Odzywa się do nas teraz wiele rodzin z całej Polski - dodaje nasza rozmówczyni. - Boimy się, co będzie w sytuacji, kiedy rodziny zastępcze zaczną rezygnować ze swojej pracy? Takie głosy już są, że ktoś chce się poddać… Na razie czekamy, aż się zakończy ewentualne (jeśli sprawa rzeczywiście została zgłoszona - dop.red.) postępowanie prokuratorskie w tej sprawie.

A potem nie wykluczam, że rodziny zastępcze będą chciały wystąpić z pozwami o zniesławienie.



 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2018-11-23 15:39:45

    Kto się u Węsierskiego pokazuje, tego ja nie szanuję. Jhd z synkiem, Raku, wszystko jasne. A to ścierwo ukazuje się z ewidentną pomocą portalu pana Sz. Potem wszyscy zdziwieni że robi kibel gdzie się nie pojawi. Sprawdźcie co robił w Miastku swoim.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2018-11-23 15:58:34

    Jak można pozwalać, aby jakiś typ z Miastka zbijał kasę na problemach ludzi ze Szczecinka? Jemu chodzi tylko i wyłącznie o kasę i im więcej brudu wyleje tym lepiej. Tylko, że są gdzieś ludzkie granice, a tym, bardziej, że artykuł o tym Panu w zdaje się gazecie Miasteckiej stawia go w paskudnym świetle, a właściwie topi w g.....e! Kto to g...o kupuje przykłada rączkę do tego żenującego procederu. Ale to wasze sumienie KATOLICY.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    odnośnie wiary - niezalogowany 2018-11-23 16:22:40

    Komuchy w nic nie wierzą i żyją.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama