Reklama

Zwolnienia w szczecineckim domu dziecka

18/03/2015 05:07

Powraca sprawa sprzed lat. Wielofunkcyjna Placówka Pomocy Rodzinie podobnie jak w 2011 roku tnie etaty. Tak samo jak kiedyś wśród argumentów przemawiających za zwolnieniami wylicza się wymogi, które nakazują dyrekcji szczecineckiego domu dziecka maksymalne zmniejszenie liczby wychowanków, a tym samym – zatrudnionych tam wychowawców. Co więcej, ponownie słychać głosy, że wszystkiemu winne są dające się rzekomo zaobserwować w placówce już od dłuższego czasu wzajemne pretensje i rozgrywki personalne. Efekt? Najprawdopodobniej tak jak cztery lata temu finał całej sprawy będzie musiał rozstrzygnąć się przed sądem.

Przypomnijmy. O sprawie zrobiło się głośno, gdy w życie weszła ustawa mówiąca, iż w domu dziecka nie może przebywać więcej niż 30 wychowanków. Dyrekcja, wdrażając nowe przepisy i chcąc zminimalizować nakłady finansowe związane z zatrudnieniem zbyt dużej liczby wychowawców, zdecydowała się na redukcję etatów. Największy problem pojawił się wówczas, gdy cięcia dotknęły osoby zatrudnione zgodnie z Kartą Nauczyciela. Trójka pracowników, nie chcąc pogodzić się z decyzją o zwolnieniu, postanowiła się odwołać i walczyć o swoje prawa przed sądem. Ostatecznie wychowawcy decyzją sądu zostali przywróceni do pracy.

Reklama

„Odczekano pewien czas i to samo” – pisze w swoim liście do redakcji proszący o anonimowość Czytelnik. „Dyrektorka przy wręczaniu wypowiedzeń podparła się wolą starosty. Przypominam, że te osoby wygrały w dwóch instancjach. Cała sytuacja nosi znamiona odegrania się na tych osobach. Dotyczy to osób z ponad 20-letnim stażem pedagogicznym (…).Najbardziej kuriozalna jest treść wypowiedzenia, w której wnika się praktycznie w sprawy prywatne, to np. ocena stanu rodzinnego i finansowego (…)”. 

Próbowaliśmy skontaktować się z dyrektor WPPR Agnieszką Popławską, ale przebywa na zwolnieniu lekarskim. Z kolei starosta Krzysztof Lis zapytany o powody powrotu do całej sytuacji tłumaczy, że podobnie jak niegdyś placówka musi dostosowywać liczbę zatrudnionych wychowawców do liczby rzeczywiście przebywających w domu dziecka podopiecznych. 

Reklama

- Od 1 stycznia 2014 r. wszyscy pracownicy WPPR w Szczecinku obligatoryjnie przeszli z Karty Nauczyciela na tryb zatrudnienia pracowników samorządowych – powiedział w rozmowie z „Tematem” Krzysztof Lis. – Oznaczało to, że taki pracownik może pracować więcej niż umożliwia to nauczycielskie, 18-godzinne pensum. W międzyczasie okazało się, że w domu dziecka mamy 31 wykazanych w ewidencji wychowanków. Z tego 7 przebywa na stałe w różnych ośrodkach wychowawczych, 1 w specjalnym ośrodku szkolno-wychowawczym, 2 z nich przebywa na tzw. stałym „gigancie”, a 1 w zakładzie leczniczym. Tak więc faktycznie w domu dziecka przebywa 23 wychowanków. 

- Zgodnie z ustawą wychowawca może się opiekować grupą maksymalnie 14 wychowanków – tłumaczył dalej starosta. – U nas były to grupy 6-osobowe. Dodatkowo podjęliśmy działania polegające na tym, by opuścić 3 piętro. Te pomieszczenia użycza poradnia psychologiczno-pedagogiczna. Być może w przyszłości całe to piętro będzie do dyspozycji poradni. WPPR zajmuje więc dwa piętra. Są tam dwie grupy dzieci, które mieszkają w komfortowych warunkach – pokojach 2,3-osobowych. Ponieważ okazało się, że dysponujemy większą liczbą godzin pracowników, razem z panią dyrektor podjęliśmy decyzję o redukcji etatów. Z dniem 6 marca 3 osoby otrzymały wypowiedzenie związane z wdrażanymi zmianami strukturalnymi. O tym, kogo będą dotyczyć redukcje, zadecydowała pani dyrektor.

Reklama

Krzysztof Lis podkreślał, że zwolnienia w szczecineckim domu dziecka były nieuniknione. Wyjawił, że powiat w niedalekiej przyszłości zamierza jeszcze bardziej ograniczyć liczbę przebywających tam dzieci na rzecz rodzinnych domów dziecka.

- Takie decyzje wynikają z faktycznej liczby dzieci – dodał nasz rozmówca. – W WPPR miesięczne utrzymanie jednego wychowanka kosztuje nas ok. 4,3 tys. zł. A na przykład w rodzinnym domu dziecka – 1,2 tys. zł. Chciałbym maksymalnie ograniczyć liczbę przebywających w WPPR wychowanków na rzecz powstających u nas rodzinnych domów dziecka. Takie domy – łącznie trzy - funkcjonują już w Godzisławiu i Przeradzi. Ustawodawca mówi, że do końca 2020 roku w dużych placówkach nie może przebywać więcej niż 14 dzieci. Ja założyłem, że taki efekt osiągniemy już w 2018 roku. I tu nie chodzi tylko o kwestie finansowe. Rodzina to przecież zupełnie inne wychowanie… 

Reklama

- Jak znam życie, to sprawa ta szybko się nie zakończy – zaakcentował na koniec starosta. – Osoby, które otrzymały wypowiedzenia, najpewniej odwołają się do sądu pracy i na rozstrzygnięcie, tak jak kilka lat temu, będzie trzeba znowu poczekać. (sz)

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    m2o - niezalogowany 2015-03-18 08:13:29

    ..."miesięczne utrzymanie jednego wychowanka kosztuje nas ok. 4,3 tys. zł. A na przykład w rodzinnym domu dziecka – 1,2 tys. zł.  I tu nie chodzi tylko o kwestie finansowe. Rodzina to przecież zupełnie inne wychowanie…"

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    obserwatorx - niezalogowany 2015-03-18 19:26:48

    Panie Starosto. Czy konieczne jest utrzymywanie w takim razie w tak małej placówce zastępy dyrektora? Czy na to akurat Pana stać? A pewnie utrzymanie tego stanowiska pracy kosztuje tyle co zatrudnienie dwóch wychowawców. A może Pani wicedyrektor ma rodzinę w Starostwie i dlatego utrzymuje Pan to nietanie miejsce pracy. Kolesiostwu nie ma końca w tym mieście. Żałosne!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    mieszkaniec 50 - niezalogowany 2015-03-18 21:39:13

    w ciągu pewnego czasu powtarza sie to samo,uważam,że starosta powinien ocenić dzialania dyrektora placówki,widać wyrażnie coś jest nie tak.Pamiętamy program UWAGA 

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama