Symboliczne słupy graniczne Bolesława Chrobrego na Nysie Łużyckiej, protesty rolników w Warszawie i manifestacja w obronie krzyża w Kielnie – to tylko niektóre z ostatnich akcji Ruchu Obrony Granic. O działalności szczecineckiej Strażnicy ROG, nastrojach społecznych i zagrożeniach dla polskiej suwerenności rozmawiam ze Zbigniewem Drzewieckim i Jackiem Pawłowiczem.
Wideo powyżej, lub posłuchaj w wersji audio
Maciej Gasiul: Strażnicy wbijali słupy ostatnio, po co?
Jacek Pawłowicz: Tak, 30 grudnia pod koniec roku wbijaliśmy słupy graniczne. To były symboliczne słupy graniczne Bolesława Chrobrego. Były one przez nas wbijane na Nysie Łużyckiej.
MG: Ale po co wam to?
JP: To było takie symboliczne postawienie granicy dyktatowi Berlina. Bo w tej chwili sami widzimy, jaka jest sytuacja i my po prostu – tu jest Polska i nie zgadzamy się na to, aby po pierwsze powstało superpaństwo europejskie, nie zgadzamy się na to, aby polskie dzieci były deprawowane, nie zgadzamy się na to, aby przerzucano do nas nielegalnych uchodźców, nie zgadzamy się na to, aby zniszczono polskie rolnictwo, nie zgadzamy się też na to, aby zwijano polską gospodarkę. Tu jest Polska po prostu i to my powinniśmy decydować o tym, co tu się dzieje w Polsce.
MG: I co, to był happening, który miał o tym przypomnieć?
Zbigniew Drzewiecki: Tak, redaktorze, to był happening z udziałem wielu osób.
MG: Tu musimy podkreślić, że to nie było wbijanie słupa granicznego takiego na zawsze.
ZD: To nie był słup graniczny, to był słup, który kolorystycznie był biało-czerwony z oznaczeniami orła, ale orła Piastowskiego, więc nie tego, który jest na słupach – żeby to było jasne. Ten słup tam nie pozostał, myśmy go zdemontowali, zabrali z powrotem. A było to w tysiąclecie państwowości polskiej, więc to było podkreślenie, że Polska w tym miejscu istnieje od tysiąca lat.

Nie ma drugiego takiego kraju w Europie, który ma tak długą tradycję państwowości jak nasz kraj. Więc nie pozwolimy sobie, żeby nas ktoś tak zawłaszczył w imię jakichś wspólnych celów.
MG: A zawłaszcza?
ZD: Tak, ja uważam, że tak.
MG: A jak?
ZD: W każdej dziedzinie – gospodarczo, politycznie narzuca nam swoje prawa. Polskie prawo już nie jest prawem, unijne prawo ma być dominujące. Robimy wszystko, żeby było dobrze, ale niekoniecznie dla Polaków.
JP: Oczywiście, nawet zwróćmy teraz uwagę – chyba teraz, dosłownie na dniach zostały wyłączone dwa bloki energetyczne elektrowni Dolna Odra.
ZD: To nie jest informacja ogólnie znana. Dolna Odra, która wytwarzała prąd – zostały dwa bloki energetyczne wyłączone. Prąd kupujemy z Niemiec. Po co nam elektrownie, jeżeli Niemcy mają?
MG: A to myślicie, że została wyłączona z przyczyn politycznych?
JP: Oczywiście, to jest dyktat Unii Europejskiej, a tak naprawdę dyktat Berlina.
ZD: Redaktorze, czy taniej nie jest wytworzyć, czy taniej nie jest kupić, proszę powiedzieć? Również z elektrowni węglowych.
MG: To zależy, nie?
ZD: No właśnie. Ale my nie mamy takiej wiedzy, bo nam nikt tej wiedzy nie udostępni, nie przedstawi nam nikt faktycznego rozrachunku, dlaczego my to robimy. Czy to jest ekonomicznie uzasadnione?
A te elektrownie również są, tylko że my nie możemy węgla wydobywać, nie możemy go spalać, nie możemy mieć własnych elektrowni, bo Zielony Ład. Gdzie ten Zielony Ład się zatrzymuje? Na granicy Indii, na granicy Chin? Dwutlenek węgla się zatrzymuje i nie leci do Europy?
W Chinach w tym roku tysiąc elektrowni węglowych powstanie. A my będziemy swoje likwidowali. Kopalnie likwidujemy bezpowrotnie, my je zasypujemy – nie zalewamy jak wszystkie kraje, które mogą w każdej chwili wrócić do węgla. A my już tego nie zrobimy.
JP: Tak naprawdę wszystkie decyzje polityczne, gospodarcze, decyzje dotyczące naszego kraju, pisane są poza naszym krajem.
MG: Bardzo odważna sugestia.
JP: Odważna, ale tak to niestety wygląda. Każdy, kto się chociaż przyjrzy na chwilę sytuacji, co się dzieje, to potrafi połączyć te kropki i widzi, co jest grane.
MG: No dobra, i Ruch Obrony Granic w tę stronę też działa, idzie? Bo to najpierw była akcja obrony granic, tak?
ZD: Granice są bardzo różne. Są granice przyzwoitości, są granice państwowości, są granice dobroci. Tych granic jest mnóstwo.
My za wszystkimi granicami, które są przekraczane – to nie jest tylko granica naszego państwa. Również, to jest bardzo istotny element, bo bez tej granicy nie będzie naszego państwa. Ale my te wszystkie granice chcemy ich bronić.
Tak jak granica wolności religijnej. Wracamy tutaj i nawiązuję do Kielna, w którym byliśmy również.
MG: Jest dużo granic rzeczywiście. Słuchajcie, ale czy nie widzicie tego... No bo Ruch Obrony Granic. Cała akcja, zresztą bardzo gruba i chyba bardzo pożyteczna. Na pewno. Zaczęła mieć miejsce wtedy, kiedy nasza zachodnia granica zaczęła przeciekać mocno. Wtedy i poparcie społeczne, i jakiś tam ruch społeczny – to było naprawdę ciekawe zjawisko. Macie nadal to samo? I poparcie, ci ludzie... Tak jak wy bronicie teraz innych granic – ci ludzie, którzy już wtedy popierali was, też akceptują w tej chwili?
ZD: Dlatego nasza nazwa to jest Ruch Obrony Granic. Nie granicy. To jest w liczbie mnogiej, dlatego te granice są różne.
A ruch czy poparcie? Mamy coraz więcej sympatyków, widzimy to. Coraz więcej osób chce przystąpić do nas. Więc myślę, że to poparcie społeczne jest.
JP: Każdym razem bronimy również granic naszej kultury, naszej tożsamości narodowej. W momencie, gdy rząd jako rząd odpuszcza pewne tematy, po prostu nie działa zgodnie z interesem polskim, no to ktoś musi w tym momencie powiedzieć dość i zastąpić. Zastąpić te działania rządu. Po prostu pokazywać, mówić wprost, na co musimy zwrócić uwagę.
MG: Jak ruchy Ruchu są odbierane w Szczecinku? Z czym wy się spotykacie?
JP: To znaczy tak – spotykamy się i z wielkim poparciem, spotykamy się też z wielką krytyką, oczywiście. Ale ci, którzy krytykują nas, to w dużej mierze można powiedzieć – nie wiem – albo nie są świadomi sytuacji, tego co się dzieje, albo po prostu popierają to, że Polska nie powinna być państwem samodzielnym. Polska powinna się trzymać Niemiec powiedzmy, albo Unii Europejskiej, ale generalnie to Niemiec i tu jest nasze miejsce.
A nie to, żebyśmy samodzielnie mogli stanowić państwo, które będzie się rozwijało, które zabezpieczy obywatelom rozwój, a także bezpieczeństwo.
MG: Czy to samo tło można wiązać z tym, co się działo w związku z przyjazdem Roberta Bąkiewicza do Szczecinka? Były protesty, były tam przepychanki.
ZD: Gdybyśmy chcieli być popularni, może byśmy kolędę śpiewali na placu tutaj, na przejeździe.
MG: W sumie, czemu tego nie zrobicie?
ZD: No właśnie, bo powiem szczerze – nie zależy mi na tym, czy ja będę popularny, czy nie, bo to nie o to chodzi. Mam pewne rzeczy, z którymi się nie godzę i będę z tym się starał walczyć na swój sposób, tak jak potrafię. My to robimy zupełnie – to jest ruch oddolny.
Wielu ludzi jest nas, poznaliśmy w tym ruchu bardzo wielu fajnych i oddanych ludzi, którzy podobnie myślą, którym dobro Polski przede wszystkim leży na sercu. Dobro Polski, Polska i Polacy.
MG: Pytałem o członków w Szczecinku, przybywa?
JP: Tak. Są osoby, które się do nas zgłaszają.
ZD: Redaktorze, proszę powiedzieć – ilu było przeciwników, a ilu było zwolenników na spotkaniu z Robertem Bąkiewiczem? To samo mówi za siebie. Garstka krzykaczy z Platformą, którzy potrafili ubliżać, wyzywać – w porównaniu do tłumu, który się nie mieścił w sali.
MG: To jak byście określili nastroje społeczne w takim na przykład Szczecinku w związku z tym? Poglądy polityczne ludzi tutaj są jakby spolaryzowane i to na...
ZD: Prawica jest wszędzie.
MG: Ale tutaj zdecydowana większość nie jest po waszej stronie, ja bym zaryzykował.
JP: To znaczy...
MG: A po waszej mówię o prawej stronie, tak?
JP: To znaczy, może tak. My jesteśmy po stronie polskiej. Jeżeli nawet będzie większość mówiła, że nie, że to, co robimy jest złe, to my wiemy, że to robimy dla Polski i generalnie naszą partią można powiedzieć jest Polska.
I naszym celem jest to, aby Polska istniała dalej, aby funkcjonowała i się rozwijała.
MG: A los Polski jest zagrożony?
ZD: Oczywiście. To, co się dzieje w tej chwili... A to przez każdy aspekt.
Wystarczy posłuchać, pooglądać, popatrzeć, co się dzieje. Co się dzieje? Zwiększają się tylko restrykcje, zwiększają się kary. W każdej dziedzinie są tylko większe kary. Dzisiaj za wszystko mogą być kary i to tak potężne, że nie do przyjęcia dla normalnego człowieka. A z kolei są grupy uprzywilejowane, dla których nie ma żadnych kar.
JP: Zwróćmy uwagę, że teraz w tej chwili był protest w zeszłym tygodniu Stop Mercosur, protest rolników, w którym Ruch Obrony Granic brał aktywny udział. Byliśmy taką grupą bardzo widoczną, słyszalną. Przecież w tej chwili, jeżeli poza tymi umowami z Ukrainą, które Unia zawarła, jeżeli wejdzie jeszcze Mercosur, to jest gwóźdź do trumny polskiego rolnictwa.
A wiemy, że bez rolnictwa, polskiego rolnictwa, nie będzie suwerennej Polski. I to jest proste. Wszyscy to widzą, ale nie wszyscy w tej chwili twardo mówią dość temu.
A powiem tak – był w Warszawie w tej chwili ten protest, będą kolejne i tylko może tyle powiem, że będą one miały już taki większy kaliber. Bo to, co się w tej chwili działo – to jak pan Donald Tusk wypowiadał się po tym proteście, to było bardzo perfidne, gdy powiedział, że spodziewał się większej ilości rolników. A taka prawda jest, że na rogatkach Warszawy policja zatrzymywała setki traktorów, które zmierzały do Warszawy. No ale to mówię – to był protest nie pierwszy, ale też nie ostatni. Na pewno będą kolejne, ale już mocniejsze.
MG: Co Ruch Obrony Granic robił w Kielnie? I przypomnijmy w ogóle, co miało miejsce w Kielnie.
ZD: Redaktorze, Kielno – mała miejscowość, 30 kilometrów od Sopotu. Miał tam miejsce incydent, który trwał dość długo, chociaż medialnie to istnieje jako jednorazowe wyrzucenie krzyża do kosza. A tak naprawdę od mieszkańców i rodziców wiemy, że pani nauczycielka ten krzyż wieszała, pani katechetka wieszała, pani nauczycielka go zdejmowała.
To było wiele razy robione, aż w końcu uczniowie na zajęciach na drukarce 3D sami wykonali ten krzyż, który ona z pogardą wrzuciła do kosza. Może jej się nie podobał, może nie był estetyczny, ale to był wyraz przywiązania do tradycji katolickiej uczniów. Zostało to wyrzucone.
Byliśmy tam, nie tylko my – było tam bardzo wiele osób. Naprawdę, był mróz 16 stopni, było mnóstwo ludzi, których zjednoczyła ta wspólna idea. Nie możemy się pozbyć krzyża, bez krzyża nie ma Polski.
JP: Jeszcze tylko dodam, że mamy wielki szacunek w stosunku do tych dzieci, bo to są dzieci 13-14-letnie, które mimo że ta nauczycielka powiedziała, że mają zdjąć ten krzyż, one go nie zdjęły. I tutaj po prostu niejeden dorosły by się zawstydził postawą tych dzieci. I to jest bardzo ważne dla naszej tożsamości narodowej. Krzyż jest symbolem naszej wiary.
ZD: Tym bardziej że to jest społeczność kaszubska w większości. To są ludzie bardzo silnie przywiązani do swojej tradycji i do religii.
MG: Zbigniew Drzewiecki, Jacek Pawłowicz, Ruch Obrony Granic, Strażnica Szczecinek. Dzięki.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
To się samo komentuje
Bzdury. Chiny rozwijają zieloną energię, w tej chwili około 50 procent zużycia pochodzi ze źródeł odnawialnych. Ci panowie mają zbyt słabe wykształcenie, aby zarządzać krajem, podobnie jak bąkiewicz. Obsesja na punkcie religijnym nie czyni z nich ludzi kompetentnych w żadnym zakresie.
Panowie.Raz sierpem raz młotem…..
Do obywatela. A co ty masz do religii. ZD i JP przedstawiają fakty. Może przestań oglądać tvn i czytać fakt i sięgnij do innych źródeł , chyba że ,to dla ciebie za duży wysiłek intelektualny.
Są granice glupot, ale ci panowie zdecydowanie je przkraczają...bazują glównie na niewiedzy, manipulacji i kłamstwach. Fragmentem wypowiedzi ZD, że nie ma w Europie państwa o dluzszej historii państwowości ubawiłem się ogromnie. Groteską jest, że za obronę "polskości" zabierają się ludzie którzy o polskiej kulturze nie mają najmniejszego pojęcia.
To się samo komentuje
Bzdury. Chiny rozwijają zieloną energię, w tej chwili około 50 procent zużycia pochodzi ze źródeł odnawialnych. Ci panowie mają zbyt słabe wykształcenie, aby zarządzać krajem, podobnie jak bąkiewicz. Obsesja na punkcie religijnym nie czyni z nich ludzi kompetentnych w żadnym zakresie.
Panowie.Raz sierpem raz młotem…..