Sygnalizacja świetlna kierująca ruchem na wszelkiego rodzaju skrzyżowaniach oraz przejściach dla pieszych teoretycznie powinna ułatwiać życie nie tylko kierowcom, ale przede wszystkim pieszym, którzy często na nieoznakowanych przejściach muszą się nieźle natrudzić, aby przedostać się na drugą stronę jezdni nie ryzykując potrącenia przez rozpędzone auto. Bywa jednak, że to właśnie tzw. światła stanowią zagrożenie dla wszystkich użytkowników jezdni. Przykładu wcale nie musimy szukać daleko…
- Mieszkam w pobliżu ul. Ordona i bardzo często, nawet po kilka razy dziennie, jeżdżę właśnie tą ulicą. Kiedy dowiedzieliśmy się, że na wysokości I LO planowane jest postawienie sygnalizacji świetlnej, pomysł nas ucieszył, ponieważ nasza córka uczyła się właśnie w tej szkole. Żona wracając z pracy skraca sobie drogę przez park i korzysta z tego przejścia. Jednak teraz okazuje się, że jest tam bardziej niebezpiecznie niż wtedy, gdy tej sygnalizacji nie było – stwierdza nasz Czytelnik.
Jak zauważył nasz rozmówca, sygnalizacja świetlna usytuowana przy przejściu przy ul. Ordona jest wyregulowana w taki sposób, że zmienia się ona w zaledwie kilka sekund po wciśnięciu przez pieszego przycisku sygnalizującego jego chęć przejścia na drugą stronę jezdni. Powoduje to często niebezpieczne sytuacje, zmuszając kierowców do gwałtownego hamowania w momencie, kiedy pojazd znajduje się zaledwie dosłownie kilka metrów przez pasami.
- Przecież tamtędy aż strach jechać - dodaje nasz rozmówca. - Za każdym razem, zamiast patrzeć na jezdnię, to rozglądam się na boki sprawdzając, czy zaraz nie „wyskoczy” jakiś pieszy, który naciśnie guzik i będę miał dwie sekundy na hamowanie. A o nieszczęście w tym miejscu nietrudno, bo zdarzają się też piesi, którzy jak tylko zobaczą, że mają „zielone” idą przed siebie nie rozglądając się nawet na boki i nie upewniając czy czasem nic nie jedzie. Kiedyś jakiś kierowca przecież może nie zdążyć wyhamować…
- Dotychczas nie mieliśmy takich uwag czy zgłoszeń od kierowców. Jednak muszę się z tym zgodzić, ponieważ często osobiście mam okazje przechodzić w tym miejscu na pasach dla pieszych i rzeczywiście te światła dość szybko się zmieniają - mówi Tematowi Anna Mista, dyrektor Wydziału Komunalnego Urzędu Miasta w Szczecinku. - Dodatkowo zielone światło dla pieszych również bardzo szybko zmienia się ponownie na czerwone. Jeżeli chodzi o młodzież, to oni zdążą w tym czasie przejść na drugą stronę jezdni, jednak osoby starsze mogą mieć już z tym większy kłopot. Zgłoszę te uwagi odpowiedniej osobie, sprawdzimy, jakie mamy możliwości regulacji tych świateł i zajmiemy się tym problemem – mówi Anna Mista.
Czy faktycznie sygnalizacja świetlna stwarza w tym miejscu realne zagrożenie? Zdaniem naszego Czytelnika -zdecydowanie tak. I może to być także idealne miejsce dla „drogówki”, która mandatami może certyfikować kierowców z mniejszym refleksem. (mg)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Od Kubicy ? Na bank !!! Ja tylu aut nie rozbiłem !!!
Cały świat idzie w kierunku poprawy płynności jazdy i ułatwiania tej jazdy. Montuje się np. sygnalizacje z odliczaniem czasu-dla ułatwienia i bezpieczeństwa, żeby nie hamować ostro. Wszystko ma być proste i przewidywalne. Ale u nas jak zwykle-to herezje! Jest dobrze. OK-każdy ma swoje zdanie. Kto myśli inaczej powinien stracić prawko. Przecież wy jeździcie lepiej od Kubicy! A trupów tysiące rocznie...
a myślałem że konwersuje z "mądrymi " ludzmi...jednak się pomyliłem i zgodzę się..."temat zamknięty"
Ale bzdura !!! Za szybko się zmienia !!! Kierowca ma uważać i tyle! Jest zielone, jedzie, jest żółte hamuje. No ale polski kierowca nauczony jest, że na żółtym też jedzie ! Tam jest też ograniczenie do 40km/h więc nawet ręcznym wyhamuje. Tylko trzeba respektować przepisy jak w innych krajach. Mandaty 4x większe i nawet na przejściach bez świateł kierowca się zatrzyma. Tylko szkoda że tak robi dziś np Niemiec a nie Polak. Światła za szybko się zmieniają - hahaha istny cyrk.
czytając Wasze kipiące miłością komentarze wnioskuję, że jednak powinno się zabronić pewnym ludziom korzystać z niebywale pożytecznego, aczkolwiek niebezpiecznego narzędzia, jakim jest pojazd mechaniczny. Skoro macie problem z refleksem i odróżnianiem prawidłowości barw na sygnalizatorach, dobrze by było zdobyć się na odwagę i oddać prawo jazdy do Wydziału Komunikacji miejscowego Starostwa, zanim zrobicie komuś i sobie krzywdę. W pewnym wieku i przy pewnych stanach emocjonalnych jazda autem może wywołać takie same skutki, jak po spożyciu alkoholu. A może wina tkwi w stanie technicznym Waszych samochodów? Skoro macie problem z zatrzymaniem auta przed przejściem dla pieszych, wiedząc że w okolicy jest przedszkole i szkoła, a całość skrzyżowania poprzedzają znaki ograniczające prędkość- na co zwrócił uwagę w komentarzu Lee. Więc problemem jest albo Wasze zdrowie, albo leciwość Waszych żelaznych rumaków. A na pewno nie jest winą pieszy i sygnalizator. Temat zamknięty
Jak to możliwe, że jest przejście dla pieszych oznakowane znakami przy przedszkolu i szkole ( przejście dla pieszych i uwaga dzieci)dodatkowo z sygnalizacją świetlną, ograniczeniem prędkości na tym odcinku do 40 km/h i kierowca nie zdąży zahamować bo go światło zaskoczy.
przecieraj dalej, bo nigdy nie wiesz kiedy żółte błyśnie ;-) Sam byłem świadkiem jak młodzież stoi przy słupku i dla żartu czeka aż samochód podjedzie pod samo przejście i wtedy wciskają przycisk i kierowca zamiast na sygnalizator zaczyna się patrzeć na ręce pieszych: "wciśnie czy nie wciśnie?" Wciśnięcie=szybka zmiana i problem. I dylemat-jechać na żółtym (nie wolno), hamować ostro (nie wolno, a i bagażnika wgniecionego żal). Po wciśnięciu powinno być kilka sekund na zmianę, aby pojazdy będące bezpośrednio przed przejściem nie musiały hamować. Każdy następny poprostu będzie zwalniał wiedząc, że zaraz nastąpi zmiana światła. Tak naprawdę jest w każdym innym mieście. Proponuję sprawdzić!
Bredzisz człowieku jak potłuczony i wciskasz brak kultury. Nadmieniam że ów żółte światełko ZABRANIA już wjazdu za sygnalizator natomiast zezwala opuścić miejsce za sygnalizatorem za wyjątkiem sytuacji w których mowa o gwałtownym hamowaniu. Sam dziś doświadczyłem w/w manewru w tym miejscu o zmroku gdyż już po wciśnięciu jeszcze na żółtym wtargną młody człowiek ze słuchaweczkami na uszkach i wzrokiem wpatrzonym w smartfona. Pieszy nawet mając zielone powinien zachować szczególną ostrożność przy wejściu na przejście. Piszę o tym gdyż jestem kierowcą ale również i pieszym i korzystam z pojazdu głównie gdy wiozę córkę na rehabilitację. A co napiszesz gdy spadnie śnieg i i zaskoczy "drogowców" i nie będzie mowy o wyhamowaniu 1,5 tonowego pojazdu na czas?
Zgodnie z przepisami ruchu drogowego wyznacznikiem zastosowania urządzenia, w które powinien być wyposażony każdy sprawny samochód, a które potocznie nazywamy hamulcem, nie jest pojawienie się pieszego przy sygnalizatorze. Dopiero odpowiedni kolor światła powoduje, że kierowca powinien zareagować używając rzeczone urządzenie w pojeździe. Proszę zatem mi wyjaśnić, jak wygląda powolne, stopniowe, nie z zaskoczenia etc. zmienianie się świateł z zielonego na czerwony? I czego akurat temu sygnalizatorowi brakuje w tym względzie? I jaka to różnica w zmianie świateł? Czy dokona tego pieszy poprzez wciśnięcie guzika na słupku, czy automat? Widzę tu zwykły brak kultury i poszanowania wszystkich użytkowników drogi. I tyle
Te sygnalizatory również działają jak ten z Ordona. Szczególnie na ul. Koszalińskiej pod dawnym "mechanikiem". Autobus na przystanku, pasażerowie wysiadają, wciskają przycisk i idą, a autobus jedzie. Kilka razy miałam taka sytuację, że kierowca jechał na "czerwonym" bo zanim się zorientował, że będzie zmiana nie mógł wyhamować. Porażka.
To cud, że w tym miejscu nie doszło jeszcze do tragedii. Żółte światło włącza się od razu w momencie naciśnięcia przycisku, co będzie jeśli np. starszy kierowca znajdujący się tuż przed pasami zareaguje za późno ?
W końcu ktoś to głośno powiedział. Nosiłem się z zamiarem od dobrego pół roku o tym samym problemie napisać. Zdecydowanie za szybka zmiana świateł od momentu naciśnięcia. Przy byłem komendzie Policji sprawa jest OK. To trzeba zmienić-samochód nawet z małej prędkości np.30km/h ma ok.3m na zatrzymanie! Antku-nie ma światła POMARAŃCZOWEGO! Jest żółte! To po pierwsze. Po 2 co z tego, że żółte jest długie jak na żółtym z zasady i maleńkim wyjątkiem przejeżdżać NIE WOLNO! Kierowca musi mieć czas na reakcję, a tego czasu przy tym sygnalizatorze nie ma.
Przeciez przed czerwonym jest tam dość długie pomarańczowe. A dla rozpędzonego kierowcy każdy powód do hamowania jest bez sensu. Wszyscy pozostali użytkownicy drogi, a piesi tym bardziej, to niepotrzebne zawalidrogi. Pamiętam, że Ordona miała być ulicą o uspokojonym ruchu drogowym. Więc światła powinny być tak ustawione, żeby zmienić się na czerwone za kazdym razem, gdy jedzie ulicą marudzący kierowca z opóźnionym refleksem. Żeby się obudził, chociażby
Od Kubicy ? Na bank !!! Ja tylu aut nie rozbiłem !!!
Cały świat idzie w kierunku poprawy płynności jazdy i ułatwiania tej jazdy. Montuje się np. sygnalizacje z odliczaniem czasu-dla ułatwienia i bezpieczeństwa, żeby nie hamować ostro. Wszystko ma być proste i przewidywalne. Ale u nas jak zwykle-to herezje! Jest dobrze. OK-każdy ma swoje zdanie. Kto myśli inaczej powinien stracić prawko. Przecież wy jeździcie lepiej od Kubicy! A trupów tysiące rocznie...
a myślałem że konwersuje z "mądrymi " ludzmi...jednak się pomyliłem i zgodzę się..."temat zamknięty"