Zakupy robimy niemal codziennie, często wracając z pracy, niemalże w biegu, aby jak najszybciej móc wrócić do swojego domu. Często też, w wyniku pośpiechu i zmęczenia, nie zwracamy uwagi na to, co dzieje się z naszymi sprawunkami, zanim trafią one do naszego koszyka. Pani Alicja, jedna z mieszkanek naszego miasta, zwróciła uwagę na częsty, powtarzający się regularnie problem, który możemy spotkać w wielu punktach w Szczecinku. A konkretniej chodzi o ślinienie palców przez pracowników sklepów, aby łatwiej im było otworzyć woreczek, w którym później lądują nasze warzywa, sery, pieczywo czy mięso. Wielu sprzedawców również ułatwia sobie otwieranie woreczków poprzez… dmuchanie do ich środka.
- Kilka razy byłam świadkiem tego, jak sprzedawca, chcąc zapakować mi kawałek wędliny czy sera, ślini palce, a następnie pociera brzegi woreczka. W tym woreczku później lądują produkty, które miałam zamiar spożyć. Widziałam też niejednokrotnie, jak pracownica sklepu dmuchała do środka woreczka, aby się otworzył „do końca”. Takie praktyki zdarzały się zazwyczaj wtedy, kiedy poprosiłam o surówkę – wiadomo, że do otwartego woreczka łatwiej jest taką surówkę nałożyć. Przyznam szczerze, że podczas pierwszej takiej sytuacji, w której zwróciłam uwagę na takie zachowanie zwyczajnie mnie „zatkało”. Nie bardzo wiedziałam, co miałam zrobić, więc w ostateczności odłożyłam produkty obok na półkę – pisze pani Alicja, nasza Czytelniczka - Niestety kilka tygodni później również zdarzyła mi się taka sytuacja, tym razem ze ślinieniem palców, żeby łatwiej było otworzyć woreczek. Wtedy poprosiłam panią za ladą o wymienienie mi towaru na nowy oraz o zapakowanie go do nowego woreczka. Ekspedientka się obraziła twierdząc, że przecież jest zdrowa i robiąc uwagi na mój temat. Moim zdaniem nie jestem przewrażliwiona, tylko zwyczajnie uważam, ze takie praktyki nie powinny mieć miejsca. To przecież tak samo, jakby ktoś obcy obślinił mi kanapkę lub dmuchał do talerza.
- Od tego momentu baczniej zaczęłam przyglądać się pracownikom sklepu, którzy mają kontakt z „moją” żywnością i niestety, coraz częściej zauważam tego typu praktyki. A przecież każdy pracownik powinien odbyć szkolenie, i pewnie je odbył, więc doskonale wie, że takich rzeczy nie powinno się robić – dodaje nasza Czytelniczka.
Niestety dmuchanie do wnętrza woreczka oraz ślinienie palców przed otwarciem foliowych woreczków są zjawiskiem częstym w wielu sklepach w Szczecinku i na różnych stoiskach – mówi Barbara Szysz, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno - Epidemiologicznej w Szczecinku. - Warto pamiętać, że w sytuacji, kiedy zaobserwujemy nieprzestrzeganie zasad higieny przez sprzedawcę, mamy prawo nie tylko zwrócić mu uwagę, ale także poprosić o umycie rąk i oczywiście o nałożenie nowego towaru do czystego woreczka.
- W skali całego kraju miało miejsce sporo interwencji klientów, którzy zgłaszali, że pracownicy sklepu ślinią palce lub dmuchają do wnętrza, aby otworzyć taki woreczek. Takie sytuacje absolutnie nie mogą mieć miejsca. W momencie kiedy ktoś dmucha do wnętrza woreczka, to jednocześnie wdmuchuje tam bakterie, które następnie zjadamy razem z produktami spożywczymi. Nie wolno robić takich rzeczy i niektóre sklepy posiadają na wyposażeniu maczałki, czyli zwilżacze do palców, takie same jak na poczcie czy w bankach i jest to dobrym rozwiązaniem. - W związku z tą sytuacją my podczas każdej kontroli w takim obiekcie, gdzie są woreczki, do protokołu dokonujemy zapisu, że pouczono i poinformowano pracowników o tym, że istnieje zakaz stosowania takich metod. Niestety, idąc na kontrolę, my w danym momencie tego nie widzimy, ponieważ przy nas takie rzeczy się nie odbywają.
Będąc świadkiem takiej sytuacji warto zgłosić zaistniałą sytuację kierownictwu placówki lub poinformować o takich uchybieniach Sanepid. Po otrzymaniu takiego zgłoszenia pracownicy Sanepidu przeprowadzą kontrolę oraz pouczą sprzedawców, a gdyby to nie przyniosło skutków, mają prawo nałożyć mandat. Przy okazji pracownicy PSSE sprawdzą, czy w dokumentach sklepu widnieją zapisy o przeprowadzonych szkoleniach, a także czy sprzedawcy stosują zasady higieny w praktyce.
- Według sygnałów społeczeństwa w całym kraju wiemy, że takie sytuacje mają miejsce. Sami również jesteśmy klientami i widzimy, jak to się odbywa i w wiele miejsc już dotarliśmy. Niestety pomimo tego, że my pouczymy, poinformujemy, wpiszemy do protokołu i ktoś się pod tym podpisze oznajmiając, że przyjął to do wiadomości, to nie znaczy, że będzie się do tych zaleceń stosował. Każdy klient może nam takie sytuacje zgłaszać i my wtedy będziemy podejmowali działania – dodaje Barbara Szysz.
Obecnie w powiecie szczecineckim pod nadzorem Sanepidu jest aż 770 obiektów żywieniowo-żywnościowych, wiec całkiem sporo. Dlatego też warto zwrócić uwagę no to, w jaki sposób i do jakich woreczków jest pakowana nasza żywność, ponieważ skutkiem nieprzestrzegania zasad higieny przez pracowników sklepu mogą być zakażenia wirusowymi i bakteryjnymi chorobami przewodu pokarmowego, które dotykają klienta. W taki sposób można również zarazić się np. opryszczką wargową oraz wieloma innymi schorzeniami.
Pamiętajmy, że zawsze mamy prawo poprosić o inny woreczek oraz wymianę towaru na taki, który nie miał kontaktu ze śliną pracownika sklepu. (mg)

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Wodę sodową z saturatora się piło? Piło. Żyło się? Żyło. I nikt nie narzekał. A teraz jest moda na narzekanie na wszystko i wszystkich. Bo pogoda zła, bo słońce, bo śnieg, za ciepło, za zimno, wszystko za drogie, wszystkiego za dużo, za mały wybór, bo trzeba sobie samemu bułki w sklepie nałożyć, bo ktoś włoży bułkę do woreczka, bo można kartą płacić, bo nie można itp. itd. Proponuję schować kamerę do torebki i wyruszyć w miasto w poszukiwaniu sensacji! Może Pani Alicja za tak błyskotliwe spostrzeżenia dostanie posadę w Uwaga TVN? Toż to czysta sensacja z tymi woreczkami!
te woreczki na butaprenie sa dlatego dmuchaja
A ja myślę w przeciwieństwie do Donki, że Pani Alicja to czysta osoba, dbająca o higienę, a nie jak to w kiepski sposób ujęto "stara kurczydupa"
Donka a od czego jest gazeta? Bardzo dobrze że ktoś porusza również wg Ciebie tak "błahe" tematy. Ludzie poczytają, podyskutują, zawsze ktoś z tego coś pozytywnego wyniesie. Ja ostatnio kupowałam kebaba w jednym z lokali. Czekałam w kolejce, więc widziałam jak Pani je przygotowuje. Najpierw nakaszlała zasłaniając kulturalnie dłonią usta, później wydawała tą samą dłonią pieniądze, później zwinęła tego naleśnika do rollo. Może poczytają ten artykuł osoby, które pracują w spożywce i gastronomii i wezmą do siebie te uwagi, zanim ktoś grzecznie lub niegrzecznie zwróci im uwagę przy innych klientach. Pozdrawiam
Co ja czytam, no nie wierzę. Jestem prawie pewna, że Pani Alicja, to jakaś stara kurczydupa, albo typ osoby, która wszędzie widzi problem i ma przeświadczenie, że cały świat musi się o tym dowiedzieć. Z czymś takim do gazety? No śmieszne. Jeżeli tak bardzo zależy Pani na tym, żeby sklepy pracowały w taki sposób, żeby się w Pani krew nie gotowała, to szybciutko, szybciutko dzwonimy do Sanepidu i donos! Do ślinią palce, bo dmuchają w woreczki, podpowiadam, że na stoiskach mięsnych powinni mieć czapki z siatką, a krajarka do serów, wędlin powinna być codziennie dezynfekowana. Ja rozumiem, że człowiek chciałby, żeby wszystko było tak jak być powinno, ale po co od razu lecieć z tym do gazety? Jeżeli ww. zachowania denerwują, to wystarczy grzecznie upomnieć, a nie poruszać niebo i ziemię, bo to i tak nic nie zmieni. Może ktoś tu ma kompleks zbawiciela?
Bawi mnie określanie ciemnogrodem przez ludzi o wiedzy zaczerpniętej ze stron internetowych. Kulturalny człowiek po prostu zwróci uwagę sprzedawcy. Człowiek z problemami zacznie go wyolbrzymiać do poziomu paranoidalnego (dlaczego ja nigdy nie spotkałam się z tego typu sytuacją w szczecineckich sklepach? wyjątkowe szczęście?). Nie mówiąc o tym, że na klamce sklepu jest najwięcej bakterii. A później tą samą ręką sięgasz po chleb, albo dotykasz swojej twarzy :) Pozdrawiam.
po banknocie jak pisze Kontika można umyć ręce a ciężko umyć surówkę lub plaster szynki. Pani możne wdmuchać do woreczka bardzo poważne choroby a na rekach mieć bakterie typu salmonella czy coli(choc pece powinni mic sprzedawcy) a dmuchajac helikobacter Ale moim zdaniem gorsze jest to jak pani najpierw pakuje kurczaka,schab lub inne mieso a później nie zmieniajac rekawiczek kroi szynke podaje kiełbase, ser. Już kilka razy zwracałąm ekspedientka uwage zawsze przepraszały ale gdybym dziecko zaraziła toksoplazmą bo pani po surowym pokroiła szyneczke .... Zwracajcie na to uwage bo to jest duzy problem i czasami naprawde moze sie skonczyc długim leczeniem szpitalnym.
Ile osób dotyka banknot 100 złotowy, który jest 5 lat w obiegu? Co robią te osoby zanim dotkną ten banknot? Wiecie? Czy Pai Alicja nie weźmie tego banknotu? Przecież ktoś mógł dłubać w nosie zanim wydał ten banknot... Ps. Z "dmuchaniem woreczków" do gazety!? Nie ma innych problemów?
jest też w większych sklepach przesuwanie przez klientów koszyka z zakupami nogą po podłodze, po której przeszła masa klientów.
Wodę sodową z saturatora się piło? Piło. Żyło się? Żyło. I nikt nie narzekał. A teraz jest moda na narzekanie na wszystko i wszystkich. Bo pogoda zła, bo słońce, bo śnieg, za ciepło, za zimno, wszystko za drogie, wszystkiego za dużo, za mały wybór, bo trzeba sobie samemu bułki w sklepie nałożyć, bo ktoś włoży bułkę do woreczka, bo można kartą płacić, bo nie można itp. itd. Proponuję schować kamerę do torebki i wyruszyć w miasto w poszukiwaniu sensacji! Może Pani Alicja za tak błyskotliwe spostrzeżenia dostanie posadę w Uwaga TVN? Toż to czysta sensacja z tymi woreczkami!
te woreczki na butaprenie sa dlatego dmuchaja
A ja myślę w przeciwieństwie do Donki, że Pani Alicja to czysta osoba, dbająca o higienę, a nie jak to w kiepski sposób ujęto "stara kurczydupa"