- Z jakiego powodu kierowca autobusu PKS, który jedzie z Koszalina do Szczecinka, nie może zatrzymać się tak, aby pasażerowie jak kiedyś mogli wysiąść na przystanku w centrum miasta? Dlaczego jeden autobus zatrzymuje się na konkretnych przystankach, a drugi już nie? - zastanawia się nasza Czytelniczka (dane do wiadomości redakcji). W PKS-ie rozkładają ręce. Przyczyną powstałego zamieszania są nowe przepisy. Ale nie tylko.
- W weekend wracałam z Koszalina do Szczecinka – relacjonuje nasza czytelniczka. - Był wieczór i padał deszcz. Do tej pory nie było problemu, żeby kierowca zatrzymał się w pobliżu osiedla Koszalińska. Tym razem stało się inaczej. Ku mojemu zdziwieniu kierowca odmówił zatrzymania się w tym miejscu i pojechaliśmy dalej, aż na nowy dworzec PKS. W podobnej sytuacji znaleźli się pozostali pasażerowie, którzy chcieli wysiąść wcześniej. Wszyscy wysiedli na końcowym przystanku, żeby potem w deszczu wracać przez pół miasta do domu. Wracając, widziałam, jak inne autobusy, które również jechały w stronę dworca, bez problemu zatrzymywały się na ul. 28 Lutego czy Szafera.
Problem poruszony przez naszą czytelniczkę nie jest obcy prezes szczecineckiego PKS-u, Halinie Mozolewskiej. Zdaniem pani prezes, autobusy PKS nie zatrzymują się już na tych przystankach, co kiedyś, z dwóch powodów. Pierwszy to konieczność uiszczania przez przewoźników tzw. opłaty przystankowej.
- Po wprowadzeniu nowych przepisów każdy przewoźnik musi wystąpić do zarządcy drogi – miasta lub powiatu z wnioskiem o możliwość zatrzymywania się na przystankach – tłumaczy Halina Mozolewska. – My jako PKS o takie pozwolenie wystąpiliśmy, więc nasze autobusy mogą się w mieście zatrzymywać. Inni przewoźnicy, tacy jak np. Koszalin czy Krynica – nie. Niejednokrotnie pisaliśmy do PKS Koszalin, żeby jako przewoźnik wystąpił o takie pozwolenie. Taka możliwość przecież istnieje. Koszalin powinien taki wniosek złożyć przede wszystkim ze względu na swoich pasażerów.
Inna sprawa, o której wspomniała Halina Mozolewska, to niedawna zmiana decyzji Urzędu Miasta odnośnie zatrzymywania się autobusów szczecineckiego PKS-u na tych samych przystankach, co wcześniej. Pasażerowie, którzy tak jak nasza czytelniczka, byli przyzwyczajeni do tego, że autobus może zatrzymać się praktycznie na każdym przystanku, muszą teraz oprócz dokładnego sprawdzenia przewoźnika, zupełnie inaczej zaplanować swoją podróż.
- W tej chwili obowiązują nas nowe regulacje. Urząd Miasta nie wyraził nam zgody na zatrzymywanie się autobusów w tylu punktach, co dotychczas – wyjawia Halina Mozolewska. – Główną przyczyną wprowadzonych zmian są względy bezpieczeństwa. Okazało się, że zatoczki na niektórych przystankach są zbyt krótkie, w kolejnych przypadkach autobusy ustawiają się bezpośrednio jeden przy drugim i zatrzymują się prawie na jezdni, co też może stwarzać na drodze groźne w skutkach sytuacje.
Jak przekonywała nasza rozmówczyni, choć autobusy szczecineckiego PKS-u nie mogą zatrzymywać w tylu punktach, w ilu przewoźnik by sobie życzył, nie oznacza to, że wysiadający pasażerowie nie mogą skorzystać z przystanków w centrum miasta. Wracając np. z Koszalina szczecineckim PKS-em podróżni mogą wysiąść przy starym dworcu PKS, przy tzw. przychodni kolejowej, a także przy rondzie w pobliżu PKP. (sz)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Nie wiem gdzie my żyjemy Kazdy każe sobie płacić a cierpia zwykli ludzie.Za komuny takie rzeczy byłyby nie do pomyslenia a teraz na kazdym kroku dom wariatów .Co pasażera obchodzi jakim autobusem jedzie przecież to jest jeden kraj .No chyba że prawdziwe są słowa z nagrań u Sowy że z Polski zostało tylko ...............
konieczność uiszczania przez przewoźników tzw. opłaty przystankowe?...... co za idiota wpadł na ten pomysł i utrudnił życie mieszkańcom?
ten cały "dworzec" to jakaś kompletna abstrakcja, trzy wiaty nazwano dworcem a co do przystanków dla autobusów jadących z Koszalina przystanek na Koszalińskiej powinien byćobowiązkowy, to osiedla, sąsiedni Małpi Gaj, a zwłąszcza osiedle Zachód to jakaś jedna trzecia liczby ludności miasta
...sorry - takie mamy przepisy ogólnopolskie, nie obciążające bezpośrednio władz miasta w przypadku obcych przewoźników...
Nie wiem gdzie my żyjemy Kazdy każe sobie płacić a cierpia zwykli ludzie.Za komuny takie rzeczy byłyby nie do pomyslenia a teraz na kazdym kroku dom wariatów .Co pasażera obchodzi jakim autobusem jedzie przecież to jest jeden kraj .No chyba że prawdziwe są słowa z nagrań u Sowy że z Polski zostało tylko ...............
konieczność uiszczania przez przewoźników tzw. opłaty przystankowe?...... co za idiota wpadł na ten pomysł i utrudnił życie mieszkańcom?
ten cały "dworzec" to jakaś kompletna abstrakcja, trzy wiaty nazwano dworcem a co do przystanków dla autobusów jadących z Koszalina przystanek na Koszalińskiej powinien byćobowiązkowy, to osiedla, sąsiedni Małpi Gaj, a zwłąszcza osiedle Zachód to jakaś jedna trzecia liczby ludności miasta