Reklama

Miasto oszczędza i obcina żłobkom pieniądze. Zapłacą rodzice?

15/12/2020 13:54

Czy to kolejny sposób na oszczędności w Szczecinku? Nasz Czytelnik zastanawia się, dlaczego miasto “obcięło” dotację na dzieci uczęszczające do żłobków. - Czy pan burmistrz kolejną decyzją chce ratować budżet miasta kosztem mieszkańców? - pyta jeden z rodziców. 

Zacznijmy jednak od początku.

Temat żłobków w Szczecinku od wielu lat jest tematem trudnym. Na niespełna 38 tysięczne miasto, mogące się pochwalić rozmaitymi nowoczesnymi rozwiązaniami, nie ma tu ani jednej tego typu publicznej placówki. Dlaczego? Zaraz po wprowadzeniu tzw. ustawy żłobkowej, która dawała samorządom możliwość wychodzenia naprzeciw oczekiwaniom mieszkańców, ówczesny burmistrz Jerzy Hardie-Douglas (PO) przekonywał, że miasto zamiast tworzyć żłobki publiczne, woli, aby takie placówki otwierały prywatne podmioty. 

Przez pewien długi czas mieszkańcy, którzy zdecydowali się na to, by powiększyć rodzinę, musieli się liczyć z tym, że o opiekę dla ich malucha wcale nie będzie łatwo. Po tym, jak temat opieki najmłodszych często pojawiał się w mediach i kiedy głośno mówiono o deficycie miejsc żłobkowych, w Szczecinku zamiast żłobka z prawdziwego zdarzenia, utworzono oddział dla dwulatków przy jednym z niepublicznych przedszkoli. Po kilku latach, kiedy problem wciąż powracał i wybrzmiewał, miasto wyremontowało pomieszczenia przy ul. Koszalińskiej. Powstał gotowy żłobek dla najmłodszych dzieci. Tę placówkę miasto jednak wydzierżawiło. 

Reklama

Ponieważ zapotrzebowanie na miejsca żłobkowe było większe, powoli zaczęły się otwierać kolejne niewielkie, prywatne placówki. Dzisiaj oferta żłobkowa w mieście niczym już nie przypomina tej sprzed 10 lat. I choć nadal zapotrzebowanie na żłobek jest widoczne, rodzice naprawdę pod różnym względem mają w czym wybierać. A prywatni właściciele, mówiąc krótko, nie narzekają. 

W czym więc problem? Jak łatwo się domyślić - chodzi o pieniądze. Miasto jako samorząd nie ma obowiązku prowadzenia żłobków i tego nie robi. Może jednak taką opiekę wspierać dopłatami. I tak jest rzeczywiście. Na każde „żłobkowe” dziecko przypada określona suma miesięcznego dofinansowania. Jak się jednak okazuje, wspomniane dopłaty, będące pewną formą wsparcia rodziców dzieci żłobkowych, właśnie zostały przez Radę Miasta obcięte o 100 zł na każdego malucha. Dla rodziców oznacza to oczywiście podwyżki, dlatego nie kryją swojego zaskoczenia i żalu.

Reklama

Czy pan burmistrz swoją kolejną decyzją chce ratować budżet miasta kosztem mieszkańców? 100 zł dopłaty do miejsca w żłobku to dla niektórych spora kwota. Pan burmistrz utrzymuje swój niezbyt trafiony pomysł darmowej komunikacji, a jednocześnie w “roku covidowym” podnosi podatki i odbiera dopłaty dla mieszkańców, w których też przecież uderzył koronawirus…

- zwraca uwagę jeden z naszych Czytelników. 

Dlaczego miasto zdecydowało się na taki krok?

W dużym skrócie: ponieważ odczuło znaczący wzrost wydatków na ten cel. W 2020 roku wiązało się to z łącznymi wydatkami rzędu 848 tys. zł. Rok wcześniej była to suma znacznie mniejsza, bo 487 tys. zł. Skąd taka różnica? Zdaniem Tomasza Czuka, dyrektora Komunalnego Centrum Usług Wspólnych w Szczecinku, w ostatnim czasie nastąpił “lawinowy wzrost żłobków, które zaczęły obsługiwać dzieci spoza Szczecinka”.

Reklama

Rzeczywiście dopłaty zostały zmniejszone. Dotacja, która była wypłacana wszystkim podmiotom prowadzącym opiekę nad dziećmi do lat 3, wynosiła 400 zł na jedno dziecko, a teraz będzie wynosić 300 zł. Taką decyzję podjęli ostatnio miejscy radni

- powiedział Tematowi Tomasz Czuk, dyrektor Komunalnego Centrum Usług Wspólnych w Szczecinku. 

Te oszczędności wynikają z lawinowego wzrostu liczby żłobków, które zaczynają też obsługiwać dzieci spoza Szczecinka. A to nie jest zadanie własne miasta. Coraz częściej obserwujemy taką sytuację, że ościenne gminy “podrzucają” nam dzieci do opieki

Reklama

- dodał dyrektor. 

Zdaniem naszego rozmówcy, sytuacja byłaby inna, gdyby np. sąsiednie gminy podejmowały uchwały dotyczące dofinansowania opieki nad dziećmi do lat 3. 

Te gminy u siebie nie podejmują tematu opłaty żłobkowej, więc rodzice wożą dzieci do Szczecinka. Być może decyzja radnych w Szczecinku wpłynie na gminy, żeby coś pod tym względem zmieniły

- wskazał Tomasz Czuk. 

Gmina Szczecinek nie ma możliwości finansowych. Wiemy, że takie decyzje są potrzebne, ale gmina nie ma pieniędzy. Z drugiej strony mamy na przykład zupełnie darmowe przedszkola

Reklama

- zaznaczył Ryszard Jasionas, wójt Gminy Szczecinek. 

Tyle samorządowcy.

A co na to wszystko właściciele placówek żłobkowych?

Ich zdaniem, dzieci spoza terenu miasta nie są w żłobku problemem, ponieważ… ich w ogóle nie ma.

O co więc chodzi? Może właśnie o to, że żłobków w Szczecinku wreszcie przybyło? I miasto, choć na początku wcale nie chciało, właśnie zaczęło odczuwać tego finansowe konsekwencje?

Wszyscy w dokumentach oświadczają, gdzie mieszkają, ja nie przyjmuję dzieci spoza terenu miasta

- wyjawia nam Martyna Gaca, właścicielka żłobka. 

Mówię od razu, że nie ma dotacji i czesne jest automatyczne o 400 zł wyższe. Teraz jeśli dopłata będzie obcięta, co nie jest w porządku, zapłacą przecież też rodzice…

Reklama

- dodała nasza rozmówczyni.

Podobne stanowisko przedstawia Justyna Korytkowska, właścicielka nowo wybudowanej placówki.

To jest nieprawda, że są dzieci z gminy. Rodzice, wypełniając formularz, wpisują miejsce zamieszkania, zameldowania. Z czym się wiąże obcięcie dotacji? Albo podniesienie czesnego, albo obniżenie jakości zajęć. To zamknięte koło. W jakiś sposób każdy żłobek postawił na jakość i wie, na ile może sobie pozwolić. Jeśli tych pieniędzy zabraknie, to jakość będzie pewnie się musiała zmienić. Chyba, że tę kwotę pokryją rodzice…  Nie wiem, czy ta kwota wpłynie na oszczędności miasta. Na działalność żłobków na pewno tak

Reklama

- dodała nasza rozmówczyni.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    chłop z jajami - niezalogowany 2020-12-15 15:13:30

    Dług w pierwszym roku Raka nowe 12 mln; w drugim roku kolejne 12 mln (razem 24 mln); w trzecim roku kolejne 8, bo juz dochodzimy do ściany i nie chcą pozyczać (razem 32 mln tylko za kadencji Raka i Makselona). Przed wyborami będzie 60 mln długu za bezpłatne autobusy. Rak pójdzie siedzieć a chrzesniak JHD Makselon przejmie rządy. Współczuje mieszkańcom. Pozdrawiam z Krakowa.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • baba bez jaj - niezalogowany 2020-12-16 08:54:02

    Chcieli to mają.A teraz niech płaczą i płacą.

    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gosc - niezalogowany 2020-12-15 15:59:42

    morze podswitlimy lasy

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama