Trwa koszmar mieszkańców kamienicy przy ul. Wyszyńskiego 26-30. Właściciel budynku, Tadeusz Staciwa z firmy Masta, w 2011 roku odłączył ogrzewanie w całym budynku. Od tego czasu lokatorzy - a tych została zaledwie garstka, ponieważ kto tylko mógł, wyprowadził się – każdej zimy przeżywają prawdziwy dramat.
Wielokrotne próby porozumienia się z właścicielem nie przyniosły efektów. W czerwcu br. na lokatorów feralnej kamienicy spadł kolejny problem. Okazało się, że właściciel budynku opłaty za wodę i odprowadzenie ścieków od lokatorów – owszem – pobierał, jednak... nie regulował rachunków u dostawcy, czyli Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w Szczecinku. Efektem tego było odcięcie wody mieszkańcom budynku. PWiK jednak, znając sytuację lokatorów, ponownie ją przyłączył. Niestety, jednak nie wszyscy mogą cieszyć się bieżącą wodą w kranie…
- Wodociągi chciały odłączyć nam wodę już na początku tego roku, na szczęście do tego nie doszło. Jednak kiedy właściciel budynku się o tym dowiedział, kazał swojemu pracownikowi odłączyć mi rury! Jako jedyna od lutego nie mam w ogóle bieżącej wody. To kara za to, że nie płacę czynszu i za to, że odważyłam się opowiedzieć dziennikarzom o tym, co tu się wyprawia – mówi pani Anna Lewandowska, mieszkanka kamienicy. – Jestem pewna, że odciął mi wodę specjalnie. No bo dlaczego tylko mi? Rzeczywiście nie płacę czynszu, bo niby za co mam płacić? Przez niego mam zrujnowane mieszkanie! Kilka lat temu robiłam remont, teraz nawet tego nie widać. Jest wilgoć, grzyb, mam poniszczone meble i ściany.
- A żeby było jeszcze śmieszniej pan Staciwa, pomimo że sam odciął mi wodę, cały czas przysyła mi za nią rachunki, po 6 m3 miesięcznie! Na szczęście moja mama mieszka niedaleko i mogę tam zrobić pranie, umyć się czy zrobić zapas wody do domu, żeby mieć przynajmniej jak umyć naczynia. To trwa już ponad pół roku. Tak się nie da żyć. Wszędzie w mieszkaniu mam porozstawiane wiadra, miski i butelki z wodą. Zbliża się kolejna, czwarta już zima bez ogrzewania… Brak bieżącej wody i ogrzewania to jakiś koszmar. Interweniowałam w tej sprawie w Sanepidzie, wysłali oni do właściciela budynku pismo, ale oczywiście nic nie odpowiedział. Trzy lata bez ogrzewania, pół roku bez wody, ja już naprawdę nie mam siły – kontynuuje pani Anna.
Z kolei mieszkańcy kamienicy różne pisma otrzymują co chwilę… od wierzycieli Tadeusza Staciwy, m.in. z urzędów skarbowych i kancelarii komorniczych w różnych miastach. Okazuje się, że T. Staciwa ma spore długi nie tylko w Szczecinku, ale także w Miastku czy w Szczecinie, a kwoty te sięgają kilkuset tys. zł.
Komornicy często odwiedzają ich osobiście.
- Praktycznie w każdym z tych pism jest polecenie, aby zamiast płacić czynsz właścicielowi, przysyłać jego równowartość któremuś z wierzycieli. Mam wysyłać np. po 100 zł każdemu? Cała ta sytuacja jest niedorzeczna. Ostatnio okazało się, że ten budynek idzie do licytacji komorniczej. I całe szczęście, może nareszcie coś się zmieni i po tylu latach gehenny doczekamy się godnych warunków? – dodaje z nadzieją nasza rozmówczyni.
Jak się dowiedzieliśmy, została już wszczęta egzekucja komornicza za długi właściciela. Obecnie toczy się także sprawa sądowa o ustanowienie przymusowego zarządu nad wspomnianą nieruchomością na czas egzekucji. Niewykluczone, że już wkrótce „opiekę” nad sporną kamienicą być może obejmie szczecinecki Urząd Miasta – taką chęć wyraził również burmistrz w wywiadzie udzielonym Telewizji Polskiej. Jednak jest jeszcze zbyt wcześnie, aby wyrokować, czy tak się rzeczywiście stanie. Sprawa ta rozstrzygnie się najpewniej w ciągu najbliższych tygodni. Miejmy nadzieję, że w jej finale sześć rodzin - mieszkańców ul. Wyszyńskiego 26-30 – po kilku latach doczeka się godnych warunków mieszkalnych. (mg)
Artykuł ukazał się w 733 wydaniu tygodnika Temat
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze