Metod na wyłudzanie pieniędzy, głównie od osób starszych, jest bardzo wiele, a oszuści wręcz prześcigają się w pomysłach na ich realizację. Teraz rezolutni naciągacze postanowili się nie przemęczać, a jedyną metodą ich działania jest… wysłanie pisma wzywającego do zapłaty. Takie właśnie listy w ostatnim czasie zaczęli dostawać mieszkańcy Szczecinka, którzy – jak wynika z przesłanych dokumentów – muszą zapłacić za aktywację i korzystanie z nieistniejącej usługi, a także niemal od razu uiścić dość wysoką karę za wypowiedzenie umowy, której nigdy ani nie zawierali, ani tym bardziej nie wypowiadali…
- Na początku marca znalazłam w skrzynce list od firmy zajmującej się świadczeniem usług telemedycznych. W środku była jedynie faktura na 60 zł za usługę jakiegoś „Tele-EKG”. Nie miałam pojęcia, co to za firma, ani tym bardziej na czym miałaby polegać ta usługa – mówi nasza Czytelniczka pani Zofia (imię zmienione). – Co ciekawe, dosłownie dwa dni później w skrzynce był kolejny list z rachunkiem, tym razem na kwotę 9 zł za aktywację wspomnianej usługi. Samo to, że najpierw wystawiają opłatę za korzystanie z usługi, a później dopiero wystawiają rachunek za jej aktywację, jest mocno podejrzane. Tym bardziej, że ja przecież w życiu z tą firmą nic nie podpisywałam.
Jak relacjonuje nasza rozmówczyni, próbowała ona kilkukrotnie skontaktować się z firmą, z którą rzekomo zawarła umowę. Wszelkie próby uzyskania informacji na temat tego, gdzie, z kim i kiedy taka umowa była zawarta oraz czego dokładnie dotyczy, kończyły się niepowodzeniem. W zamian za to pani Zofia po zaledwie dwóch tygodniach dostała kolejny rachunek – tym razem była to jednak nota obciążeniowa za wypowiedzenie umowy. Kara za zerwanie nieistniejącej umowy to – bagatela – 511,50 zł.
- Chcieliśmy poszukać więcej informacji o tej firmie w Internecie. Okazuje się, że działa ona dopiero od niedawna, ale już pojawiają się pierwsze wpisy i informacje o stosowanych przez nich metodach. Z tego, co udało mi się wyczytać, świadczą oni niby usługi telemedyczne polegające głównie na tym, że przysyłają ludziom takie małe aparaty do EKG, choć nikt takiego urządzenia nie zamawiał. I niby Kidy p[odłączymy sobie to EKG, to ono jakimś sygnałem radiowym ma przesyłać nasze wyniki do głównej siedziby, a kiedy odbiegają one od normy, wtedy firma ta wzywa do nas od razu karetkę. No przecież to jest bez sensu – kontynuuje zbulwersowana cała sytuacją mieszkanka. – Najciekawsze jest to, że ja nawet nie dostałam takiego urządzenia, a i tak kazali mi płacić najpierw za jego użytkowanie, a później za zrezygnowanie z niego. Już sama nie wiem, czy płakać, czy się śmiać…
Okazuje się, że przypadek pani Zofii nie jest odosobniony. Podobne informacje o nowych metodach oszustów, próbujących wyłudzić w ten sposób pieniądze mieszkańców Szczecinka, otrzymał również Tadeusz Bobryk, Powiatowy Rzecznik Konsumentów.
- Do tej pory zgłosiło się do mnie ok. dziesięć osób, które również dostały podobne pisma. Jedna pani otrzymała nawet wspomniany aparat do badania EKG. Oczywiście takich osób może być znacznie więcej, bo przecież nie wszyscy zgłaszają mi tego typu przypadki – mówi Tadeusz Bobryk. - Wystosowałem pismo do tej firmy, ale jeszcze nie otrzymałem od nich żadnej odpowiedzi. Podejrzewam, że ta umowa może być zawierana nawet na takiej zasadzie, że po prostu ich kurierzy czytają tabliczki na drzwiach z imionami i nazwiskami lokatorów, na tej zasadzie pozyskują dane i sami podpisują taką umowę. Taki scenariusz jest bardzo możliwy.
Jak przekonuje Powiatowy rzecznik Konsumentów, jeżeli mamy pewność, że nigdy nie podpisywaliśmy umowy z taką firmą, to pod żadnym pozorem nie należy płacić żadnych pieniędzy, ponieważ wówczas najpewniej damy się złapać oszustom. – Jeżeli takie pisma zaczęły przychodzić dopiero w tym roku, to obowiązuje już nas nowe prawo. Zgodnie z nową ustawą o prawach konsumenta, w tego typu przypadkach mamy do czynienia z ‘usługą niezamówioną’, a tym samym nie mamy żadnych zobowiązań wobec takiej firmy. Jeśli jednak przyjdzie do nas kurier z takim aparatem do EKG i podpiszemy dokumenty podczas jego odbioru, już trzeba działać nieco inaczej. Konkretniej należy w ciągu 10 dni odstąpić od takiej umowy, żeby nie ponosić żadnych konsekwencji. A najlepiej, jeśli mamy jakiekolwiek podejrzenia czy wątpliwości, nic nie podpisywać.
Sytuację związaną z opłatami za nieistniejącą usługę, niepodpisana umowę i karą za jej rzekome zerwanie, postanowiliśmy wyjaśnić również z pracownikami firmy telemedycznej. Na pismach wystosowanych przez wspomnianą firmę jesteśmy zachęcani do kontaktu w razie pytań pod widniejącym obok numerem telefonu. Niestety po naciśnięciu zielonej słuchawki niestety okazuje się, że po drugiej stronie nie tylko nikt nie odpiera, ale nawet podany numer kontaktowy zwyczajnie nie istnieje.
(mg)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze