Reklama

Na naszej leśnej polanie: Były stare, bo dwudziestoletnie

11/10/2022 10:26

Najwyraźniej taka już nasza lokalna natura. Co ważne, charakter nam się nie zmienia mimo upływu lat, a nawet zmiany pokoleń. Niezmiennie tęsknimy za byciem w awangardzie i nie ma znaczenia, czy akurat to nam przystoi i wypada.

Po likwidacji ożywczych skrawków zieleni na deptaku (ul. Bartoszewskiego) i zastąpieniu jej betonozą (dokładnie płytami kamiennymi, co na jedno wychodzi), teraz ulica nawet latem tonie w odcieniach szarości. Szarość jest synonimem beznadziei, bezradności oraz apatii. Biorąc pod uwagę rokowania co do najbliżej przyszłości, perspektywy naszej leśnej polany raczej nie tak kolorowe, jak od lat nam się wmawia.

Ale co tam odczucia, ważne jest bycie w awangardzie postępu. Właśnie wymieniono latarnie na deptaku (Boh. Warszawy). Powodem, jak to oficjalnie zapodano do wierzenia, był ich starczy wiek – coś ok. dwudziestu lat i niemożność wymiany, bo takich już nie produkują. Druga przyczyna — to ich nadmierny apetyt. Mocno zawyżały rachunki wystawiane przez zakład energetyczny. Ile z tego powodu zaoszczędzono, a tego już nie podano.

Reklama

Ważne, że utrzymany został trend. Wszystko dobre co eko i nowoczesne. Być może to jeden mały krok w kierunku zerwania z przyzwyczajeniami i nieodpowiednimi skojarzeniami. O czym mówię? No o tych „starych” dwudziestoletnich latarniach, bo po latach właśnie z nimi zarówno tubylcy jak i goście kojarzyli deptakowy nastrój i to zarówno dzienną jak i nocną porą.

Przykładowo, w takim zacofanym Zakopanem ćwierć wieku temu (a więc znacznie wcześniej niż u nas) na tamtejszym deptaku zainstalowano tzw. krzywe latarnie. Ich oryginalna forma być może wielu wydaje się nieco kontrowersyjna, ale z biegiem czasu stała się znakiem rozpoznawczym stolicy Tatr. Mimo upływu  wielu lat nikomu do głowy nie przyszło, aby je likwidować „bo są przestrzale i nieoszczędne”, a także dlatego, że część została zniszczona. Aby nie było wątpliwości: zniszczeń na naszym deptaku dokonali kierowcy dostawczaków dowożący „masę towarową” do okolicznych sklepów.

Reklama

Bardzo wątpię, czy ten nowy zainstalowany na deptaku wyrób, charakteryzujący się niezwykłą smukłością w kształcie rury z kanciastym kloszem u nasady, będzie bardziej widoczny w lusterku podczas cofania pojazdem. Może należałoby pomalować na jakiś jaskrawy kolor? Może na żółto z dodatkiem czarnych pasów tak, jak to się robi na schodach?

Z tą nowoczesnością to ktoś dał niezłą plamę. Otóż bardzo dawno temu, kiedy jeszcze w telewizji na dobranoc był Jacek i Agatka, właśnie tę ulicę oświetlały jarzeniówki. Słupów nie było, ponieważ wszystkie wisiały nad jezdnią przymocowane do budynków. Były niezwykle oszczędne. Fakt, czasami mrugały, bo przepalały się im startery. Inną wadą była barwa światła – taka jakaś trupioblada. Być może doskonale nadawały się w rzeźni (przy ul. Kaszubskiej) w dziale rozbioru mięsa lub u manikiurzystki, ale nie na ulicy. Kto po latach wpadł na pomysł, aby teraz tubylcom zafundować jeszcze raz to samo, ale w innym opakowaniu?

Reklama

Że jest to chybione, to mało powiedziane. Nie wspomnę też o  wyrzuconych w błoto pieniądzach. Czepiam się? A oto dowód. Dwa nocne ujęcia tego samego fragmentu deptaka. Jedno sprzed a drugie po wymianie oświetlenia.

Dawny uliczny nastrój poszedł się czochrać. Latarnie (zakupione niegdyś za duże pieniądze) podążyły gdzieś tam w kierunku skupu złomu przetartym szlakiem metaloplastyki z kamienicy z ul. Kościuszki, masywnych białych ławek, które stały niegdyś na pl. Wolności, kutej bramy z tegoż placu itp.

Reklama

Bo to, czy się zwolennikom pseudo nowości podoba czy nie, to wszystko ma olbrzymi wpływ na miejską przestrzeń. To właśnie takie drobiazgi wpływają również na atrakcyjność miejsca i jego lokalną specyfikę. Moda szybko przemija. Pamiętajcie o tym przy kolejnych zamówieniach i przetargach.

Pozorne oszczędności kosztem jakości było powszechnym zjawiskiem w czasach PRL. Historia lubi się powtarzać, ale trzeba o tym wiedzieć. Nie da się jej przesłonić żadnymi, ani nowymi funduszami i kolejnymi kilometrami nowego asfaltu, ani nawet gdakaniem o nowoczesności.  

Reklama

Jerzy Gasiul

 

Czytaj też z archiwum Tematu:

 

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    załamany mieszkaniec - niezalogowany 2022-10-11 07:51:32

    Zgadzam się wygląda to dziadowsko jak pomost koło zamku,Ledy to kicz kojarzy sie z tanią chińszczyzną. Choć na pewno można znaleźć żarówki ledowe ze stylowym ciepłym światłem. Gdzie architekt miejski?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2022-10-11 09:06:58

    Podobno miasto wyludnia się i obumiera to i nastrój uliczny musi być dostosowany do okoliczności.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Mieszkańcy szczecinka - niezalogowany 2022-10-11 09:15:51

    BRAWO PANIE GASIUL MA PAN RACJĘ W 100%.NO ALE CO Z TEGO JAK KTOŚ NIE MYŚLI I WYDAJE NIE SWOJE PIENIĄDZE NA TO CO AKURAT ZROBIŁ I DOPIERO WTEDY POMYŚLAŁ ŻE WŁAŚNIE POWINNO SIĘ NAJPIERW MYŚLEĆ I DOPIERO ROBIĆ.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama