Reklama

ZGM sprzedaje duże mieszkania, a plażę czeka odrestaurowanie i restauracja


Dlaczego miasto wyprzedaje duże mieszkania komunalne i czy może sprzedać razem z najemcą? Dlaczego skoda w ratuszu jest mniejsza, dlaczego na plaży ma być miejsce na restaurację, po co urzędnikom 19-letnia toyota, czy potrzebne są odnowione szatnie? Brakuje jeszcze pytań typu "dlaczego woda jest słona", ale trzeba będzie na nie poczekać. Moim gościem jest Jerzy Hardie-Douglas, burmistrz Szczecinka.


rozmowa również w formacie audio

 

MG: Dzień dobry po przerwie. Burmistrz Szczecinka, Jerzy Hardie-Douglas.

JHD: Dzień dobry, witam Państwa.

Klimatyzacja dwustrefowa i sześć poduszek – czyli co musi mieć samochód urzędnika?

MG: Klimatyzacja dwustrefowa minimum, przyciemniane szyby tylne, radio z odbiorem stacji cyfrowych, minimum sześć poduszek powietrznych – ten samochód urzędnika będzie miał.

JHD: To jest teraz standard. Myślę, że większość osób, które nas słuchają, ma tego typu wyposażenie. Ja specyfikacji na samochód nie pisałem. Określiliśmy, że auto nie może być potwornie drogie. Prosiłem tylko o dwie rzeczy: żeby samochód miał napęd na cztery koła, ponieważ uważam, że to standard, do którego powinno się dążyć. Te samochody są dużo bezpieczniejsze, szczególnie zimą. Moja żona ma samochód z napędem na tył i teraz stoi cały czas w garażu, bo tym się w ogóle nie da wyjechać z naszej posesji. Coraz więcej samochodów ma napęd na cztery koła.

Reklama

Prosiłem też, żeby samochód miał automatyczną skrzynię biegów, ponieważ ja od lat takim samochodem jeżdżę i jestem jednym z użytkowników tego auta.

MG: A kto będzie jeszcze jeździł?

JHD: Są tam wymienione numeratywnie osoby. To management: burmistrz, dwoje wiceburmistrzów, sekretarz miasta, skarbnik, obsługa prawna. Oczywiście za zgodą burmistrza może każdy inny, na przykład dyrektor wydziału, jeżeli jedzie gdzieś daleko, na przykład do Warszawy. Ma jednorazowe zezwolenie.

Samochód został wyleasingowany na cztery lata, ponieważ skończyła się wcześniejsza umowa wynajmu samochodu, którą jeszcze podpisywał i wymyślił poprzedni burmistrz.

Reklama

JHD: Spotkaliśmy się z różnymi zarzutami rozrzutności. Pan sugerował w przeczytanym fragmencie specyfikacji, że to jakieś wymysły, które powodują, że chcieliśmy wyleasingować samochód hiper ekstra premium. Nie mogło tak być, ponieważ robiony jest przetarg i jesteśmy zobligowani do zaakceptowania najtańszej oferty, która spełnia wymogi specyfikacji.

MG: Wpłynęła jedna – akurat Skoda Octavia.

JHD: Czy to jest super premium? Już nie. Super premium to Superb. Czułem, że pan będzie o to pytał, więc sobie przygotowałem dane. Poprzednio była wynajęta Skoda Superb Laurin & Klement – to super hiper samochód. Ten samochód został wynajęty na okres dwóch lat. Wynajem kosztował przez dwa lata 124 300 złotych. Po tym okresie można było wykupić, ale za cenę rynkową – prawdopodobnie około 200 tysięcy złotych. Mogliśmy zapłacić 124 tysiące za dwa lata, a potem jeszcze 200 tysięcy dołożyć...

Reklama

Myśmy w tej chwili samochód wyleasingowali co najmniej półtorej półki niżej, jeżeli chodzi o standard. Mamy go wyleasingowanego na cztery lata, płacimy przez te cztery lata 230 tysięcy i wykup za 1800 złotych.

MG: Miesięcznie ile?

JHD: Podpisujemy umowę leasingową na 230 tysięcy złotych z wykupem za 1800 złotych. To jest od razu określone w umowie leasingu. My ten samochód tak naprawdę kupujemy na raty. Gdybyśmy wyłożyli w tym roku, a nie mamy tego w budżecie, na przykład 160 tysięcy złotych, to byśmy kupili ten samochód za 160 tysięcy i byłby nasz. Kupujemy na raty, więc jest to droższe – kosztuje 230 tysięcy złotych, ale wykładamy w tym roku jedną czwartą tej kwoty. W przyszłym roku kolejną jedną czwartą. Nie jest to dla budżetu miasta jakieś super obciążenie. Najważniejszy jest ten wykup. Po prostu ten samochód kupujemy w czterech ratach i na końcu zapłacimy 1800 złotych. Za cztery lata Skoda Octavia, jeżeli coś się nie zdarzy, będzie nasza.

Reklama

Pół roku płacenia za nieodebrany samochód

JHD: Jeszcze jedna rzecz o tym wynajmie dwuletnim. Już o tym mówiłem w Telewizji Zachód. 14 grudnia 2023 roku podpisano umowę wynajmu dwuletniego na tą wypasioną Skodę Superb. Przez pół roku tego samochodu nie odbierano, ponieważ były wybory i pan burmistrz Rak się bał ten samochód pokazać, żeby właśnie tacy dziennikarze jak pan nie zaczęli się czepiać, dlaczego jest tak wypasiony samochód.

MG: W życiu. A pan myśli, że to z powodu wyborów? Naprawdę?

JHD: A z jakiego powodu?

MG: Nie wiem. Może nie chciało mu się jechać do Poznania.

Reklama

JHD: Od tego miał pracowników. On potem po ten samochód nie jechał. Oglądał ten samochód, jazdy próbne.

MG: To, że burmistrz jeździł do Poznania, wiemy.

JHD: Nie wiem, czy przy okazji meczu Lecha, kiedy to niby pojechał na szkolenie, czy z jakiegoś innego powodu jeździł. Oglądał wcześniej ten samochód, wybrał. Samochód miał naprawdę wymyślne rzeczy – musiał mieć schowek na narty i 360 stopni kamerę. Octavia chyba tego nie ma.

MG: Nie, nie ma. Z przodu i z tyłu ma kamerę.

JHD: To jest najlepsze: od grudnia 2023 roku do maja 2024 roku biegła umowa. Ratusz płacił za samochód, natomiast nie odbierał go, żeby nie drażnić wyborców. Zapłaciliśmy 25 tysięcy złotych po prostu na darmo, ponieważ było płacone za przedmiot, który nie został dostarczony. Była umowa i trzeba było płacić po 5 tysięcy złotych miesięcznie za nic. Jak myślę, jeżeli chodzi o tą rozrzutność moją, to może warto się zastanowić.

Reklama

Trzy samochody w urzędzie

MG: Bizantyjsko. Są trzy auta w urzędzie.

JHD: Są trzy auta. Jeden samochód, który ma w tej chwili już 19 lat – to ta Toyota. Pewno trzeba by to sprzedać, ale ile można dostać? 2 tysiące złotych za ten samochód. Jeśli on się jakoś super nie psuje, to uważam, że powinien być. Stoi gdzieś na Komunikacji Miejskiej. Jak, nie wiem, pojechałaby na przykład Skoda Octavia na przegląd i nie byłoby jej 2 dni, to wtedy jest jakiś zapasowy samochód.

Jest samochód elektryczny, za który zapłaciliśmy niewiele pieniędzy, bo był dofinansowany z Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska. To samochód, który jest używany w mieście przez właściwie wszystkich pracowników. Ma dostęp do niego kilkadziesiąt osób i ten samochód cały czas jest w ruchu. Ludzie załatwiają różnego rodzaju służbowe sprawy w mieście – oglądają chodnik, muszą coś przywieźć. Nie ma tutaj żadnej absolutnie rozrzutności. Proszę mi wierzyć – w miarę skromnie to jest wszystko urządzone.

Reklama

Mieszkania komunalne, czyli sprzedaż dużych lokali. Z lokatorami?

MG: To zanim o sukcesach, to jeszcze jedna kwestię sobie wypisałem. Bo Rada Miasta ostatnio przyjęła uchwałę o zasobach mieszkaniowych, czy jak to się nazywało? Zasadach wynajmowania mieszkań komunalnych. Tam jest taki zapis, że lokale powyżej 80 metrów kwadratowych, jeśli nie ma na nie chętnych rodzin wielodzietnych, mogą być sprzedane. To jest okej, bo to koszt, rozumiem. Natomiast uchwała nie precyzuje wprost, czy chodzi o mieszkania puste, czy na przykład ktoś z nich mieszka. Zauważył to pan?

JHD: Ja już wiem do czego pan pije. Zresztą miałem ostatnio taką interwencję również pracownika ratusza, który jest w bardzo podobnej sytuacji. To znaczy mieszka we wspólnocie, gdzie jedyne jego mieszkanie jest mieszkaniem ZGM-owskim. Otrzymał takie pismo, że planuje się sprzedaż tego mieszkania, ponieważ jest to zupełnie nieopłacalne we wspólnocie, żeby ZGM miał jedno mieszkanie. I czy on nie jest zainteresowany wykupem tego mieszkania.

Reklama

To było tak sformułowane, że on to zrozumiał, że jeżeli on tego nie wykupi, to go z tego mieszkania eksmitują i mieszkanie zostanie sprzedane. Albo zostanie sprzedane z lokatorem. Więc nic takiego się nie dzieje. I ta uchwała w żaden sposób nie upoważnia zarządu ZGM-u do takich działań.

My namawiamy, żeby kupić ze zniżką, bo wtedy wychodzimy z tego problemu posiadania w budynku wielorodzinnym swojego lokalu, za który musimy ponosić koszty części wspólnych, remontów, dachu. Nam się to nie opłaca jako firmie. Staramy się tych dużych mieszkań, jak również tych ostatnich mieszkań we wspólnotach, pozbywać. Ale jeżeli ten, który tam mieszka, nie chce tego kupić, to sytuacja zostaje taka jaka jest.

Reklama

MG: Nie chce pan kupić, to pan tu zostanie? Nadal nam się nie będzie opłacało, pan tu mieszka?

JHD: Chyba, że wyjdzie. W tej chwili jest tak, że w tych mieszkaniach komunalnych trzeba spełniać pewne warunki brzegowe. Mieszkania komunalne są dla osób uboższych, których sytuacja nie pozwala na posiadanie mieszkania, wynajem mieszkania, mieszkanie spółdzielcze, budowę domu, szeregowca. Te osoby są w mieszkaniach komunalnych. Ewentualnie sytuacja może się na tyle poprawić, że mogą być wątpliwości, czy ta osoba powinna zasiedlać mieszkanie komunalne.

Reklama

Od razu mówię, żeby nikt się nie denerwował, bo my żadnych ruchów tutaj nie wykonujemy, żeby kogokolwiek eksmitować z mieszkania. Właściwie jedyną możliwością jest wtedy, kiedy ktoś dewastuje mieszkanie. Natomiast jeżeli mieszka, to mieszka i tyle.

My namawiamy, żeby te mieszkania kupować. Są bonifikaty – już nie pamiętam ile, 40 czy 50% – można poniżej ceny rynkowej to mieszkanie wykupić. Ale jeżeli ktoś nie chce, to dalej mieszka w mieszkaniu komunalnym. Nikt nie sprzeda mieszkania z lokatorem, ani też nikogo nie wyeksmituje z tego mieszkania.

MG: Miasto będzie sukcesywnie sprzedawało te mieszkania powyżej 80 metrów?

JHD: Cały czas jest taka polityka prowadzona i przy tym zarządzie ZGM-u, który jest, i przy poprzednim. Po prostu zostały pewne rzeczy. Nie wiem, czy one były w poprzednich regulaminach czy nie, ale podejrzewam, że też były. To logiczny sposób zarządzania substancją mieszkaniową – pozbywać się dużych mieszkań. Ponieważ to nie jest misją ZGM-u i posiadania mieszkań komunalnych, żeby zaspokoić potrzeby mieszkaniowe osób, które stać na mieszkania o wyższym standardzie, własnościowe, spółdzielcze, budowę domu. Takie osoby, których nie stać, powinny mieć możliwość mieszkania w mieszkaniach komunalnych.

Remont plaży miejskiej. Co się zmieni

MG: To dobra, to do inwestycji. Remont plaży miejskiej, znaczy budynku tego zabytkowego, tego drewnianego. No to załóżmy, że jest to inwestycja. A czy na pewno jest to inwestycja, znaczy, a nie wydatek?

JHD: Nie, nie, nie.

MG: Bo inwestycja rozumiem przynosić pieniądze. Bo plaża generalnie, ponieważ chyba się w tym roku, przepraszam – poprzednim, spodobało i były imprezy na plaży, które robił prywatny podmiot, to mu to podniesie atrakcyjność, nie?

JHD: Może zacznijmy od tego, że w ogóle przebudowa tych szatni tam, zresztą pięknych, które są gdzieś wpisane chyba do rejestru tutaj miejskiego – to nie jest obiekt rejestrowy. To znaczy, to nie jest rewers zabytków, ale obiekt jest chroniony. Ponieważ to są szatnie secesyjne, zresztą moim zdaniem jedne z najpiękniejszych w ogóle na Pomorzu.

Ale w jakim one są stanie, to każdy szczecineczanin wie. Albo przechodzi, albo był na plaży, więc wie, że one w ogóle nie są używane. One są tylko pewnym tam – w niektórych są jakieś magazynki, ratownicy mają swoje tam coś, ale generalnie tych kilkadziesiąt kabin nie jest używanych.

Na końcu są pomieszczenia, które chcemy, żeby były przerobione na gastronomię, na restaurację. Myśl o tym, żeby to zrewitalizować, ten obiekt, była już dawno, jeszcze jak ja byłem poprzednio burmistrzem – sporo czasu minęło. To było jakby w planie inwestycyjnym, że mamy to przebudowywać, właściwie można powiedzieć rewitalizować. Teraz wróciliśmy, bo z roku na rok niestety to wygląda coraz gorzej. To drewniany obiekt i on w końcu się rozpadnie.

Zaczynamy remont. To jest przedsięwzięcie, czyli to nie jest inwestycja, bo inwestycje są jednoroczne, przedsięwzięcia są wieloletnie. Ono się zacznie w tym roku z robieniem projektu, w przyszłym roku zaczniemy, mam nadzieję, budować to od nowa. Zmienimy nieco funkcję – powstanie lokal jeszcze na samym końcu, jakby od strony OSiR-u, tutaj na tym końcu plaży, gdzie będzie restauracja.

To niewiele ma wspólnego z tym, że myśmy rzeczywiście w tym roku uruchomili plażę, żeby tam się zaczęło coś dziać, jak pan wie, były tam jakieś potańcówki...

MG: Były imprezy, tak.

JHD: To się spełniło i uważam, że to absolutnie – ten rok pokazał, że to dobry kierunek. Plaża nie jest tylko po to z tymi obiektami, żeby tam... właściwie TVN to pierwszy pokazał, kiedy tutaj przyjechali i zrobili taki beach bar.

MG: Jak po raz któryś przyjechali...

JHD: Tak, i było fajnie. I teraz to zrobił prywatny przedsiębiorca. My chcemy, myślimy nad tym, w jaki sposób to zrobić w kolejnych latach, żeby nie tylko utrzymać ten pomysł, żeby on żył, ale również, żeby to rozbudowywać. Myślę, że te imprezy cieszyły się bardzo dużym powodzeniem. Bardzo chętnie seniorzy przychodzili potańczyć. Zresztą w ogóle, jak widać, seniorzy lubią tańczyć, bo te imprezy w Krono też się cieszą niesamowitym wzięciem.

MG: Były balety na plaży, tak. A teraz ta rozbudowa i powstanie dodatkowo, jak sam pan powiedział, restauracja.

JHD: Tak.

MG: Przecież nie będzie miejska restauracja.

JHD: Nie, nie, nie, proszę pana. Znaczy to my zrobimy infrastrukturę.

MG: To będzie cukierek dla dzierżawcy.

JHD: Będzie jakiś przetarg i ktoś to, mam nadzieję, wygra. Natomiast nie potrafię dzisiaj powiedzieć, że to będzie dzierżawa jednoroczna, wieloletnia i na jakich zasadach. Na pewno to nie jest zadanie własne gminy i to nie jest tak, że my to przekażemy do SAPIK-u i SAPIK będzie tam prowadził restaurację.

MG: Kiedyś Piano Bar był prowadzony.

JHD: Wraca pan do zamku i do tego, że zamek jest w ogóle pod opieką SAPIK-u i on jest na jego stanie. Ale tego nikt nie chciał, na przykład tej części hotelowej, wziąć, dlatego że ona jest substandardowa. Myśmy tam zrobili centrum konferencyjne, dlatego że inaczej nie mogliśmy dostać pieniędzy na wyremontowanie zamku, który był w żałosnym stanie.

Jest to jedna z najpiękniejszych inwestycji i jestem dumny z tego, że mi się udało doprowadzić do zrewitalizowania zamku Książąt Pomorskich, tego skrzydła południowego. Natomiast od samego początku liczyliśmy się z tym, że to będzie nierentowne i że trzeba będzie do tego dopłacać. Staraliśmy się wymyślić funkcję, przy której będziemy jak najmniej dopłacać.

Dokładnie tak samo jak jest z basenem. Do pewnych rzeczy miasto dystrybuuje pieniądze, które zbiera między innymi od mieszkańców, i od razu zakłada, że pewne rzeczy będą nierentowne, ale i tak je trzeba zrobić. Tak to się dzieje. To nie jest tak, że wszystko musi przynosić zysk, ale zamek przynosi trochę zysku i w związku z tym mniej musimy do niego dokładać.

JHD: Plaża – włożymy pieniądze w remonty, wyremontowaliśmy te baseny na jeziorze, te pomosty są utrzymywane, remontowane na bieżąco. Pomost, gdzie jest wyciąg do nart wodnych. Wybudowanie wyciągów do nart wodnych, niezależnie od tego, jak jest to rozpropagowane, to nigdy nie przyniesie zysku, który pokryje koszty. Ale to są atrakcje turystyczne Szczecinka. Należy w to wkładać pieniądze, żeby ludzie przyjeżdżali, bo oni potem zostawiają w różnych innych miejscach pieniądze.

A przyciąga ich plaża, przyciąga ich wyciąg, przyciąga ich zamek, przyciąga ich Mysia Wyspa. I naszym obowiązkiem jest dopłacanie do tego.

 

To skrót rozmowy, która jest do obejrzenia lub posłuchania poniżej

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: materiał oryginalny Tematu Szczecineckiego Aktualizacja: 06/02/2026 10:34
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama