Szczecinek pod wodą w 1888 roku? Pasjonaci historii udowodnili, że to efekt fatalnego tłumaczenia. Wiceburmistrz rozważa wymianę tabliczki.
Jest taka tabliczka na południowo-zachodnim narożniku ratusza. Większość Szczecinecczan ją kojarzy, a napis brzmi jednoznacznie: „Stan wody 139,338 M.P.N.P.M. W 1888 r do tego miejsca sięgała woda podczas wiosennego wylewu".
Reper wmurowany w ścianę ma wyznaczać poziom tamtej powodzi. Problem w tym, że gdyby woda faktycznie sięgnęła tak wysoko – jakieś 1,2 metra nad poziom placu Wolności – po Szczecinku można by było pływać łódką. Cały rynek pod wodą, okolice zalane. Tyle że to nieprawda. O sprawie informuje dziś Urząd Miasta Szczecinek.
Jak poinformował Szczecinek.pl, pasjonaci z forum szczecinek.org zachowali zdjęcie oryginalnej, niemieckiej wersji. I ona mówi coś zupełnie innego.
Napis brzmiał: „139,338 m über N.N. Höchster Wasserstand 1888 3,545 m niedriger". Czyli: 139,338 metrów nad poziom morza. Najwyższy stan wody w 1888 roku – o 3,545 metra niżej.
Reper nie pokazywał więc, dokąd sięgnęła woda, pokazywał wysokość nad poziomem morza. A od tej wysokości trzeba było odjąć 3,5 metra, żeby dostać faktyczny poziom powodzi.
Ktoś to źle przetłumaczył, albo źle zrozumiał. I tak powstał starannie pielęgnowany, choć nawet prawdopodobny, to jednak mit.
Odejmujemy 3,545 od 139,338 – wychodzi 135,79 metra
- wylicza w swoim tekście Rajmund Wełnic z Urzędu Miasta Szczecinek.
Lustro Trzesiecka to dziś jakieś 134,1–134,5 m n.p.m. W 1888 roku nie było dużo wyżej.
Wiosenna powódź podniosła więc wodę o jakieś 0,7 metra na Trzesiecku, może 1,2 metra na Wielimiu. Dużo. Wystarczająco, żeby przez wiele pompować wodę z piwnic. Kry lodowe ścięły nawet 15-letnią aleję świerkową przy ulicy Jadwigi. Dwóch kładek na Niezdobnej pilnowano całą dobę.
Było groźnie. Ale cały Szczecinek pod wodą? Nie.
Tego akurat nie wiadomo. Różne źródła podają różne daty – lata 70. XX wieku, może koniec stulecia. Niemiecka tabliczka nie trafiła do muzeum. Zaginęła. Jak informuje Szczecinek.pl nikt nie przyznaje się do autorstwa polskiej wersji.
A legenda o biblijnym potopie zakorzeniła się w świadomości mieszkańców.
„Ciekawa opowieść pokazująca jak pokrętna i błędna potrafi być historia, bo sam do niedawna byłem przekonany, że tak katastrofalna powódź faktycznie spustoszyła Szczecinek" – komentuje wiceburmistrz Maciej Makselon.
Dodaje, że jest zwolennikiem odkłamywania lokalnej historii. I nie wyklucza, że na ratuszu pojawi się tabliczka z prawidłowym tłumaczeniem.
Byłby to chyba pierwszy przypadek, gdy urzędnicy naprawiają błąd tłumacza sprzed kilkudziesięciu lat.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jeżeli chce się wyprostować historię, należy to zrobić, ale z głową. Uważam, że obok tej aktualnej, powiedzmy "fałszywej" należy przymocować sprostowanie - ale nie zdejmować aktualnej. Dlaczego? Bo to też historia, tyle, że nowsza. To historia pewnego przekłamania, o ile faktycznie miało miejsce. Ba, można wykonać replikę tej oryginalnej, niemieckiej tablicy. Ja także jestem zwolennikiem odkłamywania historii. I dlatego też uważam, że nie należy niszczyć symboli Armii Czerwonej itp. Zrobiła wieeele złego, ale taka jest historia i przecież tutaj nie można kłamać!
Jeżeli chce się wyprostować historię, należy to zrobić, ale z głową. Uważam, że obok tej aktualnej, powiedzmy "fałszywej" należy przymocować sprostowanie - ale nie zdejmować aktualnej. Dlaczego? Bo to też historia, tyle, że nowsza. To historia pewnego przekłamania, o ile faktycznie miało miejsce. Ba, można wykonać replikę tej oryginalnej, niemieckiej tablicy. Ja także jestem zwolennikiem odkłamywania historii. I dlatego też uważam, że nie należy niszczyć symboli Armii Czerwonej itp. Zrobiła wieeele złego, ale taka jest historia i przecież tutaj nie można kłamać!