Zbieractwo, czyli choroba nazywana syllogomanią, to na początku z pozoru nieszkodliwa przypadłość, która z czasem jednak przeradza się w poważne zagrożenie dla całego otoczenia. O ile osoby cierpiące na zaburzenia związane z gromadzeniem pod swoim dachem przedmiotów i śmieci nie widzą żadnego problemu, tak ich sąsiedzi – wręcz przeciwnie. Prawdziwą gehennę już od wielu lat przeżywają m.in. lokatorzy budynku przy ul. Kaszubskiej 4. Tu jedna z lokatorek w ostatnich latach zamieniła swoje mieszkanie w magazyn, choć – jak przyznają sąsiedzi – bardziej pasuje określenie "wysypisko".
- Tu się nie da żyć! Nasza sąsiadka jest osobą chorą, do tego nie żałuje sobie alkoholu. Ale największym problemem jest wszechobecny bałagan i smród. Ta pani od kilku czy nawet kilkunastu lat nie płaci czynszu. Część jej emerytury zabiera komornik na pokrycie tych kosztów i tak to się kręci już od dawna, a my zostaliśmy sami z tym problemem – mówi prosząca o anonimowość jedna z mieszkanek kamienicy. – W tym mieszkaniu jest prawdziwy dramat. W telewizji czasami można obejrzeć programy i reportaże dotyczące zbieractwa. Tu wygląda to dokładnie tak samo, jeśli nie gorzej. Sąsiadka znosi wszystko, co tylko się da. Nawet to, co znajdzie na ulicy czy przy śmietniku. Nic nie wyrzuca. Są tam robaki, pewnie też wszy i obrzydliwy zapach. Na pierwszym piętrze na korytarzu są wspólne toalety, z których obecnie nie da się korzystać. Również cała klatka schodowa jest w opłakanym stanie. Niedawno jako wspólnota własnymi środkami wyremontowaliśmy elewację i właśnie klatkę schodową. Teraz po remoncie nie ma nawet śladu.
Okazuje się, że unoszący się w budynku fetor, a także pojawiające się robactwo, to nie jedyny problem, z jakim muszą się mierzyć lokatorzy. Jak twierdzi nasza rozmówczyni, sąsiadkę często odwiedzają również nietypowi goście – okoliczni bezdomni, którzy potrafią koczować u niej nawet kilka dni, organizując niemal codziennie alkoholowe libacje. Co więcej, kłopotliwa lokatorka, której już dawno odłączono wszystkie media, dogrzewa się codziennie butlą gazową.
- W budynku jest całkowity zakaz palenia w piecu, ale ta pani jak najbardziej z pieca korzysta. Do tego dogrzewa się też butlą gazową, co jest kategorycznie zabronione, ponieważ do kamienicy mamy doprowadzony gaz ziemny. Kiedyś to wszystko może wylecieć w powietrze. Zawsze też od butli mogą zapalić się sterty śmieci w jej mieszkaniu – kontynuuje nasza rozmówczyni.
– Sąsiadka wpuszcza do mieszkania osoby bezdomne, pozwala im u siebie nocować, razem się upijają. Przecież tu mieszkają też starsze osoby i rodziny z małymi dziećmi. Mamy już tego dosyć. To jest gehenna, a zostaliśmy z tym sami. Administracja budynku twierdzi, że nie mają dla sąsiadki zastępczego lokalu socjalnego. Słyszymy to już od kilku lat. Z miesiąca na miesiąc jest coraz gorzej. Tu już nie chodzi tylko o dokuczliwy smród czy libacje, ale my zwyczajnie boimy się o własne życie. Pracownicy administracji wiedzą, co tu się dzieje, bo przychodzą co jakiś czas. Ale zamykają się za nimi drzwi i to jest koniec tematu. Wzywana jest nagminnie Straż Miejska i Policja, ale oni też nie są w stanie nam pomóc.
- Nie chcieliśmy, żeby to się odbywało "głośno", ale już nie wiemy, co mamy zrobić. Ludzie są zmęczeni, boją się o własne życie. Chcemy tylko, żeby ten koszmar już się skończył – dodaje lokatorka kamienicy przy ul. Kaszubskiej.
Administracja budynku problem zna, jednak jak przyznaje prezes ZGM-TBS Tomasz Wełk, prawo związuje im ręce. – Znamy przypadki osób, które ze swojego mieszkania robią magazyn. Składują równe przedmioty wierząc, że kiedyś one im się jeszcze do czegoś przydadzą. Niestety nie są to proste sprawy chociażby z tego powodu, że my do takiego mieszkania nie możemy tak swobodnie wejść. Nie mamy do tego prawa.
- Tej pani już dawno wypowiedzieliśmy umowę najmu, teraz zajmuje ten lokal bez umowy. Wcześniej wzywaliśmy ją do prawidłowej eksploatacji mieszkania. W piątek otrzymałem także notatkę od Straży Miejskiej dotyczącą ostatniej interwencji, którą skierowałem już do Pionu Lokalowego, aby podjąć kolejne kroki – kontynuuje prezes ZGM-TBS. - Wejście do takiego mieszkania może się skończyć dla nas pozwem o naruszenie stanu posiadania. Oczywiście w ostateczności my do tego mieszkania wchodzimy, ale tylko i wyłącznie w asyście funkcjonariuszy SM lub policji. Są to ciężkie przypadki, dlatego że praktycznie zawsze spotykamy się z agresją. Są to osoby chore, którym przez lata udało się zgromadzić stertę śmieci, ale one tego bronią, jakbyśmy chcieli odebrać im cenne przedmioty.
Problemy, które dotyczą jednej z lokatorek przy ul. Kaszubskiej, nie są w Szczecinku odosobnionym przypadkiem. Podobna interwencja związana z opróżnianiem i dezynfekcją zamienionego w magazyn mieszkania miała miejsce w piątek (30.01) na placu Wolności. Tu również lokatorka jednej z kamienic przez lata nagromadziła w swoich czterech ścianach setki kilogramów śmieci, a uciążliwy zapach i robactwo utrudniało normalne życie pozostałym mieszkańcom budynku. – Uzyskaliśmy wyrok sądu ze zgodą na opróżnienie tego mieszkania. Przez lata nie mogliśmy się do niego dostać, ponieważ ta pani nas nie wpuszczała. Aż doszło do awarii i wycieku wody w tym lokalu i dopiero teraz udało się nam wejść do środka. Drzwi do mieszkania już się nie otwierały. Dolna ich część była mocowana na pinezki, żeby można było wejść i wyjść.. na czworakach. Trudno przewidzieć jednak, co będzie dalej. Najpewniej mieszkanie po paru latach znowu się zapełni. Podobnie było również w przypadku analogicznej sytuacji przy ul. 28 lutego kilka miesięcy temu. Eksmitowaliśmy tam z mieszkania kobietę do lokalu socjalnego, który teraz znów jest pełen.
- Takie osoby traktują mieszkania jak swoje królestwo i bronią tych "magazynów" jak twierdz. Przechowują w nich nawet stare resztki jedzenia. Są to osoby chore, a takie interwencje są trudne do przeprowadzenia. Ale obiecuję, że zajmiemy się również sytuacją, która ma miejsce przy ul. Kaszubskiej i spróbujemy jak najszybciej rozwiązać ten problem - zapewnia Tomasz Wełk. (mg)
artykuł ukazał się 5 lutego w tygodniku Temat
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze