Zakupy to dla wielu nie tylko codzienny obowiązek, ale często sposób na odreagowanie stresu i zwykła przyjemność. Niestety okazuje się, że pracownicy niektórych sklepów niekiedy skutecznie potrafią sprawić, aby zwykły wypad do supermarketu zamienił się w upokarzające przeżycie. Przekonała się o tym pani Alina (dane do wiadomości redakcji) podczas zakupów w jednym ze szczecineckich marketów spożywczych.
- Nigdy nie spodziewałam się, że coś takiego może mnie spotkać! Kilka dni temu wybrałam się na zakupy i kiedy udałam się już do kasy, kasjerka najpierw policzyła mi wszystkie produkty, za które od razu zapłaciłam. Wtedy ona powiedziała oskarżycielskim tonem, że... chyba coś jeszcze powinna mi policzyć. Nie wiedziałam, o co jej chodzi. Od razu pojawił się przy mnie również ochroniarz i kazał odejść z nim na bok. Nikt mi niczego nie wytłumaczył, nie wiedziałam, czego ode mnie chcą, a przecież w kolejce za mną stało sporo osób z mojego osiedla, którzy od razu pewnie pomyśleli, że coś ukradłam. Z tych nerwów aż się popłakałam przy kasie, jednak ochroniarz nic nie wyjaśniając, poprowadził mnie na bok jak zwykłego złodzieja – odpowiada trzęsącym się głosem pani Alina.
Okazuje się, że powodem niezwykle pilnej interwencji i aroganckiego zachowania ochroniarza było kilka dkg mięsa, którego klientka… nie miała zamiaru kupić i - co częste - po prostu odłożyła na inną półkę. Co więcej, ochroniarz kazał kobiecie opróżnić całą zawartość torebki, nie mając do tego żadnego prawa!
- Byłam tak przerażona, że od razu to zrobiłam, nawet nie pomyślałam o poproszenie wezwania policji, bo to jeszcze większy wstyd. Kiedy ochroniarz nie znalazł nic „ciekawego” w mojej torebce zapytał, gdzie schowałam ukradzione mięso! Dopiero teraz wyjaśniło się, że ochroniarzowi nie spodobało się to, że na stoisku mięsnym poprosiłam o zważenie i zapakowanie niewielkiej ilości mięsa, a chodząc dalej po sklepie rozmyśliłam się z zakupu. Jestem już starszą osobą i zwyczajnie ciężko mi było iść na drugi koniec dużego marketu, dlatego odłożyłam pakunek na półkę przy pobliskiej lodówce, a przecież mam prawo rozmyślić się z zakupu – relacjonuje nasza rozmówczyni. – Wtedy on, zamiast przeprosić mnie za bezpodstawne narobienie mi takiego wstydu, jeszcze na mnie nakrzyczał, że odłożyłam towar w inne miejsce. Jakim prawem ten pracownik krzyczał na mnie w obecności innych klientów? Żyję już tyle lat, a nikt mnie jeszcze w życiu tak nie upokorzył! Przez cały dzień byłam tak roztrzęsiona, że nie mogłam się uspokoić, a z tych nerwów nie spałam też całą noc.
Nasza rozmówczyni dopiero teraz wie, że ochroniarz nie miał również prawa zażądać od niej okazania zawartości torebki, jednak nasza Czytelniczka – jak sama przyznaje – była przez ochroniarza tak zastraszona, że nie przyszło jej do głowy, że przekracza on swoje kompetencje a takim żądaniem niejako łamie prawo. Warto pamiętać, że nikt, oprócz funkcjonariuszy policji, nie może dokonać przeszukania, wylegitymować nas ani wymagać okazania zawartości naszych toreb czy kieszeni.
- Ochroniarz w takim przypadku nie miał prawa zażądać okazania torebki. Mógł jedynie o to poprosić, jednak osoba zatrzymana miała prawo się na to nie zgodzić – wyjaśnia Tadeusz Bobryk, Powiatowy Rzecznik Konsumentów. - Ochroniarz ma prawo przeszukać klienta tylko wówczas, gdy podejrzewa, że klient ma przy sobie niebezpieczne narzędzie. Jeśli istnieje uzasadnione podejrzenie, że klient ukradł rzecz ze sklepu, ochroniarz ma prawo zatrzymać klienta do czasu przyjazdu policji. Co do niegrzecznego zachowania się ochroniarza, to należy na niego złożyć pisemną skargę do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji - Departament Zezwoleń i Koncesji. Wydaje mi się, że najprostszym sposobem uniknięcia dłuższej i niekiedy nieprzyjemnej rozmowy z ochroniarzem, jest również interwencja u kierownika sklepu lub szefa ochrony.
Wątpliwości wzbudza nie tylko powód, ale też sposób przeprowadzenia całej interwencji. Skąd bowiem kasjerka - która nie ma dostępu do monitoringu – wiedziała, że klientka odwiedziła wcześniej stoisko mięsne i że nie wyłożyła danego produktu na taśmę przy kasie? Z kolei ochroniarz, który najpewniej za pośrednictwem kamer monitoringu widział, że klientka wybrała mięso, musiał obserwować ją podczas czasu trwania całych zakupów, więc na pewno zauważył również, że odłożyła sprawunek w inne miejsce. Dlaczego zatem panią Alinę potraktowano jak złodziejkę?
– Widać ochroniarz miał gorszy dzień i musiał się na kimś wyżyć. Nie widzę innego powodu. Skoro mnie obserwował to dobrze wiedział, że ja to mięso odłożyłam w inne miejsca a nie ukradłam. Nie można tak traktować klientów, ja już nigdy nie zrobię tam zakupów i wiem, że moi znajomi, którym opowiedziałam tę sytuację, również przestali tam chodzić – dodaje rozgoryczona pani Alina. (mg)
foto: Temat / Fotolia
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Szkoda ze nie bylo super gliny jozka z bagien z lucyna w krainie czarow...oj szkoda bo pewnie machnal by szmata I bylo by po sprawie..no chyba ze by mu ukradli tak jak ostatnio!!!
Mam nadzieję ,ze następnym razem Pani Alina kupi mrozone warzywa lub mrozone filety rybne ,ktore jakis klient zostawil na innej półce , bo się rozmyslił (TAKIE MA PRAWO) a personel marketu ponownie je zamroził by minimalizowac straty.Ciekawe kto odnosi na miejsce przedmioty Pani Aliny w domku?
"było kilka dkg mięsa, którego klientka… nie miała zamiaru kupić i - co częste - po prostu odłożyła na inną półkę." no to chyba ja jestem jakiś dziwny bo jak czegoś nie chcę kupić to odkładam na miejsce,zwłaszcza produkty typu mięso,ser,śledzie,ryby czyli takie które szybko sie mogą popsuć w innej temperaturze-a kto za to zapłaci może Pani Alina??Nie,bo zapłacą pracownicy ale paniusia poleciała na skargę do gazetki bo sąsiedzi widzieli ojej... a więc paniusiu zapamiętaj sobie ze odkładamy wszystko na miejsce(no chyba ze ciebie inaczej wychowano..)
to fakt jednak towar jeżeli juz powinien zostać zwrócony na stoisku lub przy kasie -ale klienci dość często jeśli rezygnują odkładają towar byle gdzie co nie jest w porządku i świadczy o kulturze osobistej.
zwłaszcza na stoisku mięsnym ma na celu niby to żeby klient nie "ukrył "czegoś przy kasie ale bywają pomyłki,pani na mięsnym się pomyliła i moja teściowa miała analogiczną sytuacje do tej którą opisuje artykuł, ( to tez osoba starsza) i podejście ochroniarza podobne więc chyba chodzi o ten sam market-skutek taki że tesciowa nie robiła tam zakupów przez ponad rok.Jest jeszcze sytuacja w której klient omyłkowo nie zabierze wszystkich wędlin ze stoiska po prostu przez nieuwagę a przy kasie się nie zgadza bo np.są 3 a nie 4 więc ochrona-kontrola itp. oczywiście nie zważając na to że są inni ludzie w kolejce którzy "wiedzą " swoje.Należałoby chyba poszukac innych rozwiązań które nie będą narażać klientów na takie bardzo nieprzyjemne sytuacje. Oczywiście mojej teściowej nawet nie przeproszono za zaistniałą sytuację....
zachowanie ochroniarza było karygodne to nie ulega wątpliwości bo powinien podejść do sprawy dużo dyskretniej i przede wszystkim nie miał prawa rewidować ale czy Pani Alina jest tak całkiem bez winy ??? szkoda że ze zwykłego lenistwa nie chciało się jej odnieść niechcianego produktu na stoisko mięsne - dobrze że nie wpakowała tego między kaszki dla dzieci lub inne spożywki i że to mięsko nie zdążyło zaśmierdnąć na półce - Pani Alino kij ma dwa końce a z mięska mogła Pani zrezygnować przy kasie
Dlaczego nie można ujawnić o który market chodzi? Może wpłynęło by to na reakcję włąściciela i poza przeprosinami ten "amator" poniósłby jakieś konsekwencje.
To chyba jakieś kpiny! W którym sklepie pracują tacy nieprofesjonalni pracownicy ? Ochroniarza od razu bym zwolniła za takie upokorzenie!!! Pani Alino niech Panie tego tak nie zostawi...sprawę zgłosić do sąd.
bystry klient powinien zauważyć, że w pewnych marketach na stoiskach każda pozycja jest numerowana, przez sprzedawcę, przyjrzyjcie się dobrze. Dlatego kasjerka wie ile powinno być pozycji...
patrząc na ustawę pracownik ochrony ma obowiązek jednakże w tych supermarketch przeważnie są osoby które stojąco przy bramkach nie są kwalifikowanymi pracownikami ochrony to oni nic nie mogą oprócz ujęcia społecznego i zadzwonienia po policję a jeżeli ten pracownik jest kwalifikowanym ochroniarze to mi wstyd i z chęcią wysłał bym go do anglia bo tam za takie zachowanie ta sąd i odszkodowanie że ho ho a pani poszkodowanej polecam to samo choć wiem ze będzie to trwało bardzo bardzo bardzo długo
Szkoda ze nie bylo super gliny jozka z bagien z lucyna w krainie czarow...oj szkoda bo pewnie machnal by szmata I bylo by po sprawie..no chyba ze by mu ukradli tak jak ostatnio!!!
Mam nadzieję ,ze następnym razem Pani Alina kupi mrozone warzywa lub mrozone filety rybne ,ktore jakis klient zostawil na innej półce , bo się rozmyslił (TAKIE MA PRAWO) a personel marketu ponownie je zamroził by minimalizowac straty.Ciekawe kto odnosi na miejsce przedmioty Pani Aliny w domku?
"było kilka dkg mięsa, którego klientka… nie miała zamiaru kupić i - co częste - po prostu odłożyła na inną półkę." no to chyba ja jestem jakiś dziwny bo jak czegoś nie chcę kupić to odkładam na miejsce,zwłaszcza produkty typu mięso,ser,śledzie,ryby czyli takie które szybko sie mogą popsuć w innej temperaturze-a kto za to zapłaci może Pani Alina??Nie,bo zapłacą pracownicy ale paniusia poleciała na skargę do gazetki bo sąsiedzi widzieli ojej... a więc paniusiu zapamiętaj sobie ze odkładamy wszystko na miejsce(no chyba ze ciebie inaczej wychowano..)