Reklama

Kasjerka oskarża, ochroniarz przeszukuje

07/03/2014 05:36

Zakupy to dla wielu nie tylko codzienny obowiązek, ale często sposób na odreagowanie stresu i zwykła przyjemność. Niestety okazuje się, że pracownicy niektórych sklepów niekiedy skutecznie potrafią sprawić, aby zwykły wypad do supermarketu zamienił się w upokarzające przeżycie. Przekonała się o tym pani Alina (dane do wiadomości redakcji) podczas zakupów w jednym ze szczecineckich marketów spożywczych.

- Nigdy nie spodziewałam się, że coś takiego może mnie spotkać! Kilka dni temu wybrałam się na zakupy i kiedy udałam się już do kasy, kasjerka najpierw policzyła mi wszystkie produkty, za które od razu zapłaciłam. Wtedy ona powiedziała oskarżycielskim tonem, że... chyba coś jeszcze powinna mi policzyć. Nie wiedziałam, o co jej chodzi. Od razu pojawił się przy mnie również ochroniarz i kazał odejść z nim na bok. Nikt mi niczego nie wytłumaczył, nie wiedziałam, czego ode mnie chcą, a przecież w kolejce za mną stało sporo osób z mojego osiedla, którzy od razu pewnie pomyśleli, że coś ukradłam. Z tych nerwów aż się popłakałam przy kasie, jednak ochroniarz nic nie wyjaśniając, poprowadził mnie na bok jak zwykłego złodzieja – odpowiada trzęsącym się głosem pani Alina. 

Reklama

Okazuje się, że powodem niezwykle pilnej interwencji i aroganckiego zachowania ochroniarza było kilka dkg mięsa, którego klientka… nie miała zamiaru kupić i - co częste - po prostu odłożyła na inną półkę. Co więcej, ochroniarz kazał kobiecie opróżnić całą zawartość torebki, nie mając do tego żadnego prawa!

- Byłam tak przerażona, że od razu to zrobiłam, nawet nie pomyślałam o poproszenie wezwania policji, bo to jeszcze większy wstyd. Kiedy ochroniarz nie znalazł nic „ciekawego” w mojej torebce zapytał, gdzie schowałam ukradzione mięso! Dopiero teraz wyjaśniło się, że ochroniarzowi nie spodobało się to, że na stoisku mięsnym poprosiłam o zważenie i zapakowanie niewielkiej ilości mięsa, a chodząc dalej po sklepie rozmyśliłam się z zakupu. Jestem już starszą osobą i zwyczajnie ciężko mi było iść na drugi koniec dużego marketu, dlatego odłożyłam pakunek na półkę przy pobliskiej lodówce, a przecież mam prawo rozmyślić się z zakupu – relacjonuje nasza rozmówczyni. – Wtedy on, zamiast przeprosić mnie za bezpodstawne narobienie mi takiego wstydu, jeszcze na mnie nakrzyczał, że odłożyłam towar w inne miejsce. Jakim prawem ten pracownik krzyczał na mnie w obecności innych klientów? Żyję już tyle lat, a nikt mnie jeszcze w życiu tak nie upokorzył! Przez cały dzień byłam tak roztrzęsiona, że nie mogłam się uspokoić, a z tych nerwów nie spałam też całą noc.

Reklama

Nasza rozmówczyni dopiero teraz wie, że ochroniarz nie miał również prawa zażądać od niej okazania zawartości torebki, jednak nasza Czytelniczka – jak sama przyznaje – była przez ochroniarza tak zastraszona, że nie przyszło jej do głowy, że przekracza on swoje kompetencje a takim żądaniem niejako łamie prawo. Warto pamiętać, że nikt, oprócz funkcjonariuszy policji, nie może dokonać przeszukania, wylegitymować nas ani wymagać okazania zawartości naszych toreb czy kieszeni. 

- Ochroniarz  w takim  przypadku nie miał prawa zażądać okazania torebki. Mógł jedynie o to poprosić, jednak osoba zatrzymana miała prawo się na to nie zgodzić – wyjaśnia Tadeusz Bobryk, Powiatowy Rzecznik Konsumentów. - Ochroniarz ma prawo przeszukać klienta tylko wówczas, gdy podejrzewa, że klient ma przy sobie niebezpieczne narzędzie. Jeśli istnieje uzasadnione podejrzenie, że klient ukradł rzecz ze sklepu, ochroniarz ma prawo zatrzymać klienta do czasu przyjazdu policji. Co do niegrzecznego zachowania się ochroniarza, to należy na niego złożyć pisemną skargę do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji - Departament Zezwoleń i Koncesji. Wydaje mi się, że najprostszym sposobem uniknięcia dłuższej i niekiedy nieprzyjemnej rozmowy z ochroniarzem, jest również interwencja u kierownika sklepu lub szefa ochrony.  

Reklama

Wątpliwości wzbudza nie tylko powód, ale też sposób przeprowadzenia całej interwencji. Skąd bowiem kasjerka - która nie ma dostępu do monitoringu – wiedziała, że klientka odwiedziła wcześniej stoisko mięsne i że nie wyłożyła danego produktu na taśmę przy kasie? Z kolei ochroniarz, który najpewniej za pośrednictwem kamer monitoringu widział, że klientka wybrała mięso, musiał obserwować ją podczas czasu trwania całych zakupów, więc na pewno zauważył również, że odłożyła sprawunek w inne miejsce. Dlaczego zatem panią Alinę potraktowano jak złodziejkę? 

– Widać ochroniarz miał gorszy dzień i musiał się na kimś wyżyć. Nie widzę innego powodu. Skoro mnie obserwował to dobrze wiedział, że ja to mięso odłożyłam w inne miejsca a nie ukradłam. Nie można tak traktować klientów, ja już nigdy nie zrobię tam zakupów i wiem, że moi znajomi, którym opowiedziałam tę sytuację, również przestali tam chodzić – dodaje rozgoryczona pani Alina. (mg)

Reklama

foto: Temat / Fotolia

 

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    50cent - niezalogowany 2014-03-09 09:53:09

    Szkoda ze nie bylo super gliny jozka z bagien z lucyna w krainie czarow...oj szkoda bo pewnie machnal by szmata I bylo by po sprawie..no chyba ze by mu ukradli tak jak ostatnio!!!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    MIESZKANIE - niezalogowany 2014-03-08 17:58:51

    Mam nadzieję ,ze następnym razem Pani Alina kupi mrozone warzywa lub mrozone filety rybne ,ktore jakis klient zostawil na innej półce , bo się rozmyslił (TAKIE MA PRAWO) a personel marketu ponownie je zamroził by minimalizowac straty.Ciekawe kto odnosi na miejsce przedmioty Pani Aliny w domku?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    asad - niezalogowany 2014-03-07 13:26:38

    "było kilka dkg mięsa, którego klientka… nie miała zamiaru kupić i - co częste - po prostu odłożyła na inną półkę." no to chyba ja jestem jakiś dziwny bo jak czegoś nie chcę kupić to odkładam na miejsce,zwłaszcza produkty typu mięso,ser,śledzie,ryby czyli takie które szybko sie mogą popsuć w innej temperaturze-a kto za to zapłaci może Pani Alina??Nie,bo zapłacą pracownicy ale paniusia poleciała na skargę do gazetki bo sąsiedzi widzieli ojej... a więc paniusiu zapamiętaj sobie ze odkładamy wszystko na miejsce(no chyba ze ciebie inaczej wychowano..)

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama