Reklama

Gdzie sąd, gdzie sprawiedliwość, a gdzie dobro dziecka?

27/03/2015 14:37

artykuł ukazał się 19 marca w tygodniku Temat

Sądowe przepychanki i walka o dziecko trwały wiele miesięcy. W ich trakcie matka dziewczynki przekonywała wszystkich, że córka boi się ojca i nie chce mieć z nim żadnego kontaktu.  Pedagodzy mają w tej sprawie inne zdanie.

Spory pomiędzy dwojgiem dorosłych ludzi zdarzają się często. Dotyczą one pieniędzy, mieszkania, poglądów na życie, sposobów wychowywania pociech, prób zmian życiowego partnera czy uzależnienia przez którąś ze stron od używek. Nie można jednak zaprzeczyć, że na nieustannych kłótniach i udowadnianiu swoich racji najbardziej cierpią... dzieci. 

Reklama

To właśnie one zazwyczaj stają się nie tylko celem walki, ale także kartą przetargową. Dorośli, zaślepieni rządzą postawienia na swoim, swoim postępowaniem krzywdzą tych, na których szczęściu powinno zależeć im najbardziej. W skrajnych przypadkach absurdalnej walki dziecko – zamiast być oczkiem w głowie rodziców – staje się zgrabnie odbijaną „piłeczką”. Taką gehennę od kilku już lat przeżywa niespełna dwunastoletnia dziś Martyna...

GDY RODZIC PIJE I BIJE

Wszystko zaczęło się w 2010 roku, kiedy dziewczyna pożaliła się swojemu ojcu, że czasami jej nadużywająca alkoholu matka wraz ze swoim konkubentem – z którymi wówczas mieszkała – biją ją i dziecko nie czuje się w domu bezpieczne. – Od razu zgłosiłem to na policję oraz do szkoły, prosząc, aby sprawdzili czy rzeczywiście coś takiego dzieje się w tym domu – wspomina pan Wiesław, ojciec Martyny. - Wtedy Halina, matka dziewczynki, zaczęła utrudniać mi z nią kontakty i w akcie zemsty złożyła wniosek do sądu o pozbawienie mnie władzy rodzicielskiej. Po kilku przepychankach sąd ograniczył i mi, i jej władzę rodzicielską, ale córka została u niej. Ja mogłem się kontaktować z dzieckiem dwa razy w miesiącu po 1,5 godziny. Wszystko ucichło, Halina nie robiła mi żadnych problemów i córka mogła mnie odwiedzać nawet częściej, zostawać na noc, wybierać na wycieczki.

Reklama

KTO MANIPULUJE?

- Wszystko się zmieniło, kiedy najstarsza córka Haliny z pierwszego małżeństwa urodziła dziecko. Wtedy obie kobiety mocno się pokłóciły i ta najstarsza córka, Katarzyna, żeby zemścić się na matce, poczekała aż ta wypije i powiadomiła MOPS, żeby przyjechali na interwencję. Wtedy sądowe procedury i sprawy ruszyły od nowa – relacjonuje nasz rozmówca. 

Sądowe przepychanki i walka o dziecko trwały wiele miesięcy. Matka dziewczynki przekonywała wszystkich, że córka boi się ojca i nie chce mieć z nim żadnego kontaktu. Z kolei relacja pedagogów przedszkolnych i szkolnych zaprzecza temu całkowicie – Martyna nie tylko nie boi się ojca, a wręcz garnie się do niego. Pani Halina jednak twierdzi, że dziecko jest nieustannie manipulowane i nastawiane przeciwko niej. 

Reklama

WBREW WYROKOWI SĄDU...

Wynikiem niesłabnących sporów pomiędzy rodzicami, do których dołączyła się jakiś czas temu najstarsza córka kobiety, było postanowienie przez sąd w lutym ub. r. o skierowaniu dziewczynki do rodziny zastępczej mieszkającej w oddalonej o kilkanaście kilometrów od Szczecinka miejscowości. Okazało się jednak, że Martyna nigdy tam nie trafiła, bowiem po rozprawie prosto z korytarza, wbrew postanowieniu sądu, została zabrana do... swojej starszej siostry. 

- Po tym postanowieniu czekałem z córką na korytarzu, ponieważ mieli ja odebrać rodzice zastępczy. Ale wtedy okazało się, że Martyna wcale do nich nie idzie, tylko odbierze ją jej przyrodnia siostra. Na sprawie było co innego, a teraz za plecami odbywa się zupełnie co innego – mówi pan Wiesław.

Reklama

Jak twierdzi ojciec dziewczynki, pracownicy sądu „wydali” córkę Katarzynie bezprawnie, ponieważ zgodnie z wyrokiem sądu miała ona trafić do innej rodziny zastępczej. Dlaczego tak się stało? Jest on przekonany, że przyczyną tego jest znajomość najstarszej siostry z sędzią prowadzącym sprawę. Szczecinecki sąd wydał kolejne postanowienie, tym razem ustanawiając rodziną zastępczą przyrodnią siostrę Martyny, dopiero dwa tygodnie później. Pan Wiesław do tej pory nie rozumie, jak to się stało, że jego córka trafiła do siostry bezprawnie a urzędnicy nie tylko przymknęli na to oko, ale także pomogli w przekazaniu dziecka. 

„TO SIĘ NADAJE DO TELEWIZJI”

Reklama

– Katarzyna przejęła opiekę nad córką, bo zna się bardzo dobrze z sędzią prowadzącym sprawę. Jeszcze przed rozprawą oznajmiła mi, że ustaliła już sobie z sędzią, że córka nie będzie ze mną mieszkać. Aż nie wiem, jak to skomentować. Pisałem wniosek do sądu w Koszalinie z prośbą o zmianę sędziego prowadzącego, ale odrzucili mój wniosek. Oni są tu nie do ruszenia. To się nadaje do programu „Państwo w państwie” i jestem już tak bezradny, że nie wiem, czy rzeczywiście czasem do nich nie napisać. Do tej pory też nie udało mi się otrzymać postanowienia z uzasadnieniem, dlaczego ograniczono mi władzę rodzicielską. Przecież to matka Martyny piła i ją biła – mówi dalej rozgoryczony pan Wiesław.

SIOSTRA CHCE POMÓC, RODZICE PRZESZKADZAJĄ? 

Reklama

Okazuje się jednak, że dziewczynka u swojej siostry mieszkała jedynie niespełna 3 miesiące, ponieważ ta... nie była w stanie się nią opiekować. W oświadczeniu Katarzyny o zaprzestaniu sprawowania opieki nad Martyną czytamy m.in.: „Początkowo nie wyrażałam zgody na spotkania Martyny z matką, bowiem uważałam, ze w ten sposób zmuszę matkę do podjęcia leczenia, co jednak nie nastąpiło. 

W tym okresie Martyna odwiedzała mamę bez mojej wiedzy i zgody. Nikt nie liczył się z moim zdaniem (...). Również ojciec Martyny nie ułatwiał nam życia. Początkowo nie interesował się dzieckiem. Dopiero po miesiącu zadzwonił do mnie z zapytaniem, czy może spotkać się z Martyną. Oczywiście zgodziłam się. Ten jednak na umówione spotkanie nie przyszedł.” 

Reklama

Z dalszych słów przyrodniej siostry dziewczynki wynika, że ta rzeczywiście chciała zająć się Martyną i stworzyć jej bezpieczny dom, jednak trudne okoliczności i brak doświadczenia w radzeniu sobie z dorastającą nastolatką zwyczajnie ją przerosły. Punktem zapalnym były również nieustanne próby kontaktu i najścia przez rodziców dziewczynki .

„Otrzymałam telefon od ojca Martyny z pretensjami, ze utrudniam mu kontakt z córką, kilka dni później zostałam wezwana do PCPR gdzie nasłuchałam się bardzo nieprzyjemnych słów, że wzięłam siostrę tylko dla pieniędzy, że ją głodzę i zastraszam, że nie nadaję do opieki nad nią i na pewno lepiej będzie jej w rodzinie zastępczej. Tego było już dla mnie za wiele”. Jak wynika z relacji pani Katarzyny, matka dziewczynki przez ten czas nie podjęła się leczenia uzależnienia, jej ojciec cały czas manipulował Martyną i nastawiał ją przeciwko siostrze. To właśnie pod jej opieką dziewczyna zaczęła uczęszczać na dodatkowe zajęcia pozaszkolne, na powrót została objęta też opieką lekarza, u którego rodzice dziewczynki zaniedbali comiesięczne wymagane wizyty.

Reklama

FINAŁ? RODZINA ZASTĘPCZA...

Niestety, efekty tych przepychanek, sądowej walki i braku porozumienia najsilniej odczuwa Martyna, która od ponad 9 miesięcy przebywa w rodzinie zastępczej. Jej przyrodnia siostra, pomimo chęci, nie była w stanie się nią opiekować ze względu na postawę rodziców i utrudnianie życia jej własnej rodzinie. Matka Martyny nie wywiązała się z obietnicy podjęcia leczenia, przez co również nie mogła wziąć dziewczynki do siebie. Z kolei ojciec dziewczynki w obecnej sytuacji dopatruje się winy Katarzyny, która według niego przez zawiść odebrała mu dziecko. – Jak to jest, że matka pije i bije dziecko, a ojcu, który chce pomóc, ogranicza się władze rodzicielską i oddaje dziecko do rodziny zastępczej? – dopytuje pan Wiesław. (mg)

Reklama

 Imiona bohaterów tej historii zostały zmienione. 

foto: fotolia

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama