Budżet powiatu na nowy rok uchwalony. Ale przy tej okazji starosta Krzysztof Lis w rozmowie z Ryszardem Bańką w TV Zachód wrócił do tematu, który w samorządach wypływa akurat regularnie – relacji między organem wykonawczym (starosta, burmistrz) a radnymi. I własnie to zagadnienie jest warte uwagi, a podobne wątpliwości często mają sami wyborcy. Bo jak zrozumieć to, że radny jest czemuś przeciwny, a głosuje "za"? Jak jest to widziane przez samorządowca z 35-letnim stażem?
"Zdarza się, że na komisjach radni popierają propozycje, a na sesji wstrzymują się od głosu. Kiedy zapytałem jedną z radnych o powód takiej zmiany, odpowiedziała szczerze: "Sama już nie wiem" – wskazuje Krzysztof Lis.
I podaje oczywiście przykład miejski.
W Szczecinku sytuacja jest szczególna – burmistrz Hardie-Douglas wygrał wybory zdecydowanie, ale w radzie miejskiej nie ma stabilnej większości. Radny ma słuchać klubu czy własnej głowy?
"Radny często staje przed dylematem: czy ma odnosić się do stanowiska swojego klubu politycznego, czy też został wybrany po to, by podejmować korzystne decyzje na rzecz mieszkańców? Czy może będzie totalnie mówił "nie, bo nie"?" – odpowiada na to pytanie starosta.
Ryszard Bańka zapytał także o coś, co wisi w powietrzu na przyklad przy każdym otwarciu nowej inwestycji, symbolicznym przecinaniu wstęgi Czy radny, który nie poparł budżetu na budowę sali gimnastycznej albo bloku operacyjnego, może potem stanąć przy wstędze i powiedzieć "zrobiliśmy to"?
"Jeśli ktoś przez całą kadencję wstrzymywał się od głosu lub był przeciw, to w momencie sukcesu – na przykład oddania do użytku bloku operacyjnego czy sali gimnastycznej – może mieć problem z identyfikowaniem się z tym osiągnięciem. Trudno powiedzieć wyborcom "zrobiliśmy to", skoro w kluczowych momentach głosowało się przeciwko danej inwestycji" – tłumaczy Krzysztof Lis.
"Dla mnie to zupełny szok, gdy z jednej strony składane są przez radnych interpelacje o wydłużenie linii komunikacji miejskiej – co generuje koszty – a z drugiej strony głosuje się przeciwko rozwiązaniom mającym na celu uzdrowienie finansów tej sfery" – mówi starosta.
"Organ wykonawczy – wójt czy burmistrz – z reguły analizuje sytuację głębiej, zwłaszcza w kontekście zbilansowania dochodów i wydatków bieżących. Jeśli ta reguła zostanie zachwiana, to za rok lub dwa trzeba będzie konstruować budżet zupełnie inaczej, a nawet wdrażać program naprawczy. Nie ma nic za darmo, a za populistyczne postulaty, jak całkowicie bezpłatna komunikacja, ktoś zawsze musi zapłacić" - dodaje.
Starosta ma propozycję – nazywa to "systemem angielskim". Czyli, że zwycięzca wyborów wykonawczych automatycznie dostaje większość w radzie. Marzenie każdego wygranego burmistrza czy prezydenta miasta.
"Z perspektywy mojego 35-letniego doświadczenia uważam, że system powinien ewoluować. Powinno być tak, że jeśli wygrywa burmistrz, to ma on automatycznie większość w radzie – być może na wzór systemu angielskiego, gdzie zwycięzcy przypisuje się minimum 51 proc. głosów. Trudno bowiem burmistrzowi realizować swój program, gdy musi on ciągle zabiegać o wsparcie dla strategicznych uchwał i posunięć poprzez radę miasta".
"Uważam, że bezpośrednie rozliczanie radnego, "biczowanie" go czy hejtowanie tylko dlatego, że się wstrzymał od głosu, jest niezasadne. Każda sytuacja jest inna i musi być rozpatrywana w szerszej płaszczyźnie, a wstrzymanie się od głosu nie zawsze oznacza bycie przeciw" – zastrzega jednak starosta.
Jeśli jeszcze tego nie zrobiłeś koniecznie zainstaluj naszą aplikację, która dostępna jest na telefony z systemem Android i iOS.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Jacy wyborcy tacy radni
p. STAROSTA TO PIĘKNIE MÓWI PO DOPRAWADZENIU DO UPADKU PKS , O KOSZTACH ,ZBILANSOWANIU NO PIĘKNIE, TYLKO NI JAK MA SIĘ TO JEGO RZĄDZENIA.
Zarówno daglas i lis. Siedzą już w tej polityce u nas na miejscu dekadami. Po co nam ci ludzie? My potrzebujemy młodych ludzi do rządzenia tutaj a nie dziadów starych którzy powinni wnuki bawić. Co do radnych. To po co sobie wybieracie na radnych ludzi, którzy przeproszeniem spocą się ze strachu Jak mają wypowiedzieć 5 słów na Krzyż, jak ostatnio lesiuk na tej śmiesznej radzie dot KM - gdzie koncertowo to spieprzyli?
Się jak działa system wyborczy, a poznasz odpowiedź. Spróbuj osobiście np.zgłosić swoją kandydaturę :) Dwa pytania: kto układa listy kandydatów i co to jest metoda Dhonta. A na dokładkę: kto zlikwidował w gminach powyżej 20 tysięcy mieszkańców JOW-y, które były ukruceniem dominacji wielkich podmiotów politycznych?
Jacy wyborcy takie komentarze.