Od jakiegoś czasu uczniowie Szkoły Podstawowej nr 1 w Szczecinku mogą wejść do budynku – do szatni czy na szkolny korytarz dopiero kilka minut przed rozpoczęciem lekcji. Wcześniej drzwi szkoły są... zamknięte.
- Mieszkamy w znacznej odległości od szkoły. Do pracy wyjeżdżam po godz. 7 i wtedy też od razu wiozę córkę na lekcje. Do tej pory nie było problemu, aby mogła poczekać na zajęcia w szatni czy pod klasą. Teraz to się zmieniło, a dziecko czeka… na dworze. A ja razem z nią – mówi mama jednej z uczennic. – W szkole działa też świetlica, ale żeby móc do niej wejść, trzeba być zapisanym. Nawet mi do głowy nie przyszło, żeby ją zapisać, bo nigdy nie było takiej potrzeby. Teraz się dowiaduję, że od jakiegoś czasu nie chcą wpuszczać dzieci do budynku! W efekcie córka stoi na dworze wraz z innymi uczniami czekając, aż będzie mogła wejść do szkoły. Dziś zdarzyło się, że pozwolono nam wejść do szkoły o 7:53...
- Gdyby to było latem, to pół biedy, ale teraz zimą przecież te dzieci marzną! Stojąc na placu przed drzwiami też przecież przebywają na terenie szkoły i jeżeli coś im się stanie, to placówka będzie za to odpowiedzialna. Tym bardziej nie rozumiem, dlaczego nie chcą wpuścić zmarzniętych dzieciaków do środka – dodaje nasza rozmówczyni.
Jak przyznaje dyrektorka szkoły, Krystyna Dianow, zmiany te spowodowane zostały przez incydent, który miał miejsce w szkolnej szatni w grudniu. Wtedy też doszło do szarpaniny i dwoje uczniów wdało się w bójkę. – Niektórzy uczniowie w szatni urządzili sobie także ślizgawkę, ślizgając się na kafelkach. Kiedy siedzą same w szatni bez żadnej opieki nie jesteśmy w stanie zapewnić im bezpieczeństwa.
Jak się dowiedzieliśmy, oficjalnie dzieci wpuszczane są do szatni, gdzie mogą zostawić kurtki i zmienić obuwie na 15 minut przez rozpoczęciem lekcji. Nie ma również mowy o tym, aby same przebywały na szkolnych korytarzach, ale za to mogą do woli korzystać ze świetlicy.
- Uczniowie wpuszczani są do szatni i mogą przebywać na korytarzu od godz. 7.45. Jeżeli dzieci chcą lub muszą przyjść wcześniej, to zawsze mogą pójść do świetlicy i tam poczekać na lekcje – mówi Krystyna Dianow, dyrektor SP nr 1 im. Adama Mickiewicza. – Decyzja ta podyktowana jest tym, że nauczyciele, którzy pełnią dyżury, mają obowiązek być w szkole kwadrans przed godz. 8. Wtedy też zaczynają pełnić dyżury. Niestety wcześniej niektóre dzieci przychodziły znacznie wcześniej, a później siedziały same bez opieki w szatni, biegały i tym samym stwarzały zagrożenie dla swojego bezpieczeństwa. Przed godz. 7.45 nie jesteśmy w stanie zapewnić im bezpieczeństwa w szatni. Świetlica działa od godz. 6.40 i tam dzieci mogą przebywać. Nie tylko te zapisane, ale wszystkie, które przyjdą wcześniej do placówki.
- Chcemy jedynie, żeby czas oczekiwania na lekcje spędzały w szkolnej świetlicy pod okiem osoby dorosłej. My nie wyganiamy dzieci ze szkoły – dodaje Krystyna Dianow.
Dodajmy, że w statucie placówki widnieje zapis z informacją, że placówka jest otwierana dla dzieci o godz. 7.45. Z kolei uczniowie, którzy przyjdą wcześniej, mogą przebywać w szkolnej świetlicy. Jednak codziennie przed lekcjami na placu przed szkołą zbiera się grupa dzieci, które po prostu czekają na wpuszczanie do budynku.
(mg)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Chodziłam do tej szkoły wprawdzie dawno temu ale nigdy nie było takich sytuacji zeby stało się pod szkołą na dworze, co za dziwne czasy nastały ...Wchodziło się normalnie do szatni,chłopaki wariowali wdrapywali się na szatnie,zamykali się nawajem w nich wiadomo jak to dzieciaki moze brakuje odpowiedniej pani woźnej..ówczesna sobie radziła wszyscy mieli przed nią respect ale i darzyło się ją sympatią ...jedynie do głownej szkoły wpuszczano przed dzwonkiem i sprawdxano zmiane obuwia,ale to tez już było później. A dzieciaki pod szkołą też mogą zrobic sobie krzywdę...
A dlaczego dyżury nie są od 7:30? Przecież dzieciaki mogą się pozabijać na dworzu pod pod szkołą. I co, dyrektor będzie umywać rączki? A jak będzie lało? Wyjątkowo durna decyzja.
Kiedy moja córka tam chodziła (5lat temu) dzieci były wpuszczane do szatni po 7.30 ale nauczyciele przychodzący o 7.45 mieli do nich pretensje, że tak szybko przychodzą. Tak więc zmieniło się na gorsze. Ogólnie biorąc pod uwagę różne aspekty, SP1 to już nie jest ta szkoła co kiedyś.
Jaki problem ustanowić dyżury np o jedną godzinę lekcyjną wcześniej? Ktoś z nauczycieli przyjdzie wcześniej to później będzie miał mniej dyżurów między lekcjami. Można? Można...
NAJLEPIEJ NIECH NAUCZYCIELE DYŻURUJĄ (ZA DARMO BO TO NIE JEST PRZECIEŻ PRACA) OD 7 ŻEBY MOŻNA POZBYĆ SIĘ KŁOPOTU Z DOMU I W PIĄTKI OD 7 RANO DO 14 W SOBOTĘ ŻEBY MOŻNA ODWIEDZIĆ FRYZJERA, KOSMETYCZKĘ, A NASTĘPNIE PÓJŚĆ NA IMPREZĘ I WYSPAĆ SIĘ. PRZECIEŻ TO NIE PRACA TO POWOŁANIE ! GDYBY NIE KOŃCZYLI STUDIÓW I KILKU FAKULTETÓW PODYPLOMOWO WTEDY MOGLIBY SOBIE POWYMAGAĆ TAK JAK MY A TAK ........
a dlaczego ty nie idziesz do pracy na 6.30 tylko na 7 ???? jak im zapłaca od 7.30 to zapewne przyjda .Ty tez chcesz pÓŁ godz za darmo pracować???? nie wiedze problemu żeby zapisac dziecko do swietlicy i problem jest załatwiony ....
Chodziłam do tej szkoły wprawdzie dawno temu ale nigdy nie było takich sytuacji zeby stało się pod szkołą na dworze, co za dziwne czasy nastały ...Wchodziło się normalnie do szatni,chłopaki wariowali wdrapywali się na szatnie,zamykali się nawajem w nich wiadomo jak to dzieciaki moze brakuje odpowiedniej pani woźnej..ówczesna sobie radziła wszyscy mieli przed nią respect ale i darzyło się ją sympatią ...jedynie do głownej szkoły wpuszczano przed dzwonkiem i sprawdxano zmiane obuwia,ale to tez już było później. A dzieciaki pod szkołą też mogą zrobic sobie krzywdę...
A dlaczego dyżury nie są od 7:30? Przecież dzieciaki mogą się pozabijać na dworzu pod pod szkołą. I co, dyrektor będzie umywać rączki? A jak będzie lało? Wyjątkowo durna decyzja.
Kiedy moja córka tam chodziła (5lat temu) dzieci były wpuszczane do szatni po 7.30 ale nauczyciele przychodzący o 7.45 mieli do nich pretensje, że tak szybko przychodzą. Tak więc zmieniło się na gorsze. Ogólnie biorąc pod uwagę różne aspekty, SP1 to już nie jest ta szkoła co kiedyś.