Szczecineccy wędkarze poławiający ryby na jeziorze Trzesiecko są mocno zaniepokojeni. Ich zdaniem, mamy problem, wynika on z prowadzonych na akwenie zabiegów aeracyjnych. Czy aby na pewno?
Co jakiś czas docierają do nas niepokojące wieści o ławicach śniętych ryb. A to w Zatoce Trzesieckiej, a to w pobliżu Mysiej Wyspy. Sęk w tym, że tych padniętych ławic zwiastujących niechybnie katastrofę ekologiczną… niewielu widziało. jeżeli w ogóle widziało.
Jednak pogłoski o śniętych rybach są na tyle intensywne, że sprawą interesują się również w ratuszu. Nic dziwnego, bo miasto łoży duże pieniądze na zarybianie Trzesiecka. Corocznie w granicach 90 tys. zł.
- Jaki sens miałoby przekazywanie znacznych kwot na zakup narybku dla Trzesiecka, a później podtruwanie ryby chemią? Bzdura i totalna abstrakcja– przekonuje w rozmowie z „Tematem” szef Referatu Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Wojciech Smolarski.
- Nas też mocno niepokoją wieści o padniętych rybach. Ostatnio, po sygnałach przekazanych przez wędkarzy, dość intensywnie ich szukaliśmy. Znaleźliśmy kilka sztuk, min. vis a vis Zakładu Karnego, w tym „uszkodzonego” węgorza i sandacza bez obrażeń. Nie mam jeszcze pewności, ale wygląda mi to na efekt bicia ryb prądem.
Nasz rozmówca zapewnia, że zabiegi aeracyjne na Trzesiecku (mamy już za sobą ostatni przewidziany w tym roku) nie szkodzą organizmom żyjącym w wodzie.
- Ilości siarczanu żelazawego, który wysiewamy do wody są ściśle dozowane. Nie ma mowy o przekroczeniach. To jest 3 kg na hektar wody. Bezpośrednio po zabiegach dozorujemy jezioro. Zapewniam, nic niepokojącego się nie dzieje. By mieć czyste sumienie podejmiemy, o ile będą, padnięte ryby i przekażemy do badań specjalistycznych u prof. Tomasza Heese, szefa Katedry Biologii Środowiskowej Politechniki Koszalińskiej. Naukowiec jest twórcą programu ratowania naszego jeziora i z pewnością najbardziej kompetentną osoba, by określić, czy aeracja siarczanem negatywnie wpływa na organizmy żywe zamieszkujące Trzesiecko. Będzie też można z dużą dozą prawdopodobieństwa określić, co tak naprawdę było przyczyną śnięcia ryb. Jeszcze raz zapewniam - „szczecinecka” dawka siarczanu jest w zupełności bezpieczna dla wszystkich organizmów żyjących w naszym jeziorze.
Jednak, jak podkreślił nasz rozmówca, mogą się zdarzać dni, że ryba po aeracji niezbyt chętnie żeruje.
– To nic nadzwyczajnego, każda ingerencja w przyrodę niesie za sobą pewne negatywne skutki – dodaje W. Smolarski. – Dlatego mam nadzieję, że wreszcie dowiemy się, co jest przyczyną problemu, jeżeli w ogóle z takim mamy do czynienia. (sw)
Foto: S. Włodarczyk
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Może woda jest zbyt "czyściuteńka"?? :D
Woda jest tak czyściutenka że ryby szlag trafia. Ale lokalny specjalista wie lepiej... Teraz poważnie: ile chemii trzeba wpakować w jezioro by mieć "czystą" wodę? W zasadzie wcale!!! Tylko trzeba oddciąć lokalne źródła zatrucia wody-np syf z krono, które dają super możliwości do rozrostu sinic i innych rzeczy, i inne różne dopływy z kanalizy, a odpowiednia gospodarka wodna doprowadzi do tego by jezioro wróciło do normy. Lecz to wymaga: chęci do działania, i pojęcia jak rozwiązać problem. A nie gadanie jakichś bzdur że agregatem kroś ryby bije. Wojtku po kim takie bzdury powtarzasz?
Może woda jest zbyt "czyściuteńka"?? :D
Woda jest tak czyściutenka że ryby szlag trafia. Ale lokalny specjalista wie lepiej... Teraz poważnie: ile chemii trzeba wpakować w jezioro by mieć "czystą" wodę? W zasadzie wcale!!! Tylko trzeba oddciąć lokalne źródła zatrucia wody-np syf z krono, które dają super możliwości do rozrostu sinic i innych rzeczy, i inne różne dopływy z kanalizy, a odpowiednia gospodarka wodna doprowadzi do tego by jezioro wróciło do normy. Lecz to wymaga: chęci do działania, i pojęcia jak rozwiązać problem. A nie gadanie jakichś bzdur że agregatem kroś ryby bije. Wojtku po kim takie bzdury powtarzasz?