Reklama

Biznes to biznes. Rodzina, partia, towarzystwo: co się zmieniło po emisji słynnego programu TVN?

14/10/2018 09:02

Dwa lata temu, tuż przed Wielkanocą całym Szczecinkiem wstrząsnęły emocje związane z emisją w programie TVN24 programu Ryszarda Cebuli, pt. „Blisko ludzi”. Nagrany materiał dotyczył tzw. sieci powiązań na linii partyjno-biznesowej, w której główne role mieli odgrywać syn burmistrza, Jakub Hardie-Douglas oraz zastępca burmistrza Daniel Rak. W studiu na temat wyemitowanego reportażu mogli wypowiedzieć się Daniel Rak, ówczesny rzecznik UM Tomasz Czuk, radny RdS Marcin Bedka, a także eksperci: Julia Pitera, Ryszard Kalisz i Maks Kraczkowski. Eksperci, omawiając materiał, wspomnieli o szeregu nieprawidłowości, do których ich zdaniem nigdy nie powinno dojść w żadnym samorządzie. Burmistrz Jerzy Hardie-Douglas po emisji programu niejednokrotnie dementował zarzuty. Przekonywał również, że program ukazał wszystko w negatywnym świetle. A co o wspomnianych tezach i zarzutach, postawionych w programie, można powiedzieć dzisiaj?

 

„To kumoterstwo”


Jednym z pierwszych omówionych w programie (do obejrzenia tutaj: https://www.tvn24.pl/wiadomosci-z-kraju,3/blisko-ludzi-szczecinek-to-chory-uklad,630492.html ) zagadnień, była współpraca firmy Nutima, w której pracuje syn burmistrza z firmami podległymi Urzędowi Miasta. Reporter TVN24 ustalił, że firma, gdzie wcześniej właścicielem był Jakub Hardie-Douglas, przyjmowała zamówienia na wykonanie usług reklamowych od spółek podległych ratuszowi. Nutima samemu tylko SAPiK-owi miała sprzedać usługi i sprzęt multimedialny warty 40 tys. zł. - Mam się zarejestrować w urzędzie pracy? - dopytywał reportera wyraźnie zbulwersowany Jakub Hardie-Douglas. Burmistrz Jerzy Hardie-Douglas odmówił komentarza.
Julia Pitera (PO) wskazała, że cała przedstawiona sytuacja jest co najmniej naganna. - To jest konflikt interesów – zaznaczyła Julia Pitera. - Od strony prawnej – prawo nie zostało złamane – zauważył Maks Kraczkowski (PiS). - Ale zasady funkcjonowania władzy publicznej powinny wyglądać inaczej. Ryszard Kalisz był natomiast zdania, że to wszystko, co można było zobaczyć na filmie jest „niedopuszczalne”. - W państwie mamy mnóstwo sytuacji, które nie są regulowane prawem, ale są jakieś normy społeczne, obywatelskie. W zakresie decydowania i sprawowania władzy nikt z rodzin nie powinien przystępować do przetargów i na tym zarabiać. Tego rodzaju zjawisko to kumoterswo – podkreślił Ryszard Kalisz.

Reklama

Stoły działają i mają się dobrze

Po emisji programu na temat przedstawionych informacji wypowiedział się Tomasz Czuk, ówczesny rzecznik UM. - Mielibyśmy rzeczywiście powody do uzasadnionych podejrzeń, gdyby ilość zleceń,  jakie firma Nutima uzyskała z miejskich instytucji, rzeczywiście była ilościowo niepokojąco wysoka - tłumaczył. - Tymczasem na przeszło 7000 umów i zleceń,  jakie miasto i jego agendy, zawarły w latach 2014-2016 z różnymi podmiotami gospodarczymi, zaledwie 13 trafiło do firmy Nutimy.
W obronie syna stanął też w jednym ze swoich felietonów Jerzy Hardie-Douglas: Chcąc wejść na rynek szczecinecki, „Nutima” zaproponowała wstawienie swoich urządzeń demonstracyjnych, m.in. do kina, C.K. „Zamek”, a następnie Centrum Informacji Turystycznej – poinformował burmistrz. Wspomniał, że na wyklejonym folią projekcyjną froncie kina, wyświetlane są po zmroku reklamy i trailery filmów. Jak przekonuje, wart ponad 10 tys. zł sprzęt, został wstawiony za sumę nie pokrywającą serwisu, a SAPiK płaci za dzierżawę i serwis łącznie 500 zł netto miesięcznie.
Jak dalej poinformował burmistrz, firma jego syna sprzedała usługi i sprzęt za 40 tys. zł. Jak tłumaczył stół do biblioteki firma Nutima sprzedała za 12 tys. zł, a stół multimedialny do CK Zamek – za 5 tys. zł. Jak utrzymywał, były to oferty najtańsze.
Co dziś dzieje się ze wspomnianymi stołami? Radni opozycyjnego Razem dla Szczecinka. Od pewnego czasu próbowali dowiedzieć się, w jakim stanie jest sprzęt i czy ktoś w ogóle z niego korzysta. Na ostatniej sesji Rady Miasta Kamil Klimek, dyrektor SAPiK-u tłumaczył, że sprzęt jest sprawny i ma się dobrze. Radni sprawdzili. Stoły multimedialne są udostępnione mieszkańcom, zarówno w bibliotece, jak i w zamku. - Dyrektor wyjaśnił nam te kwestie. Stoły zostały zakupione dokładnie za taką kwotę, jak podał wcześniej - wyjawił nam jeden z radnych. 


Język angielski i oskarżony kandydat


Przez chwilę na forum w TV poruszono także kwestię lekcji angielskiego Urzędzie Miasta. Wtedy sprawę badała policja. Obecnie wiceburmistrz Daniel Rak, który ubiega się o fotel burmistrza ma postawione prokuratorskie zarzuty. Wśród nich znalazło się m.in. to, że przekroczył swoje uprawnienia i nie dopełnił nałożonych na niego obowiązków urzędniczych; w celu pozyskania dotacji z PUP, doprowadził do niekorzystnego dysponowania mieniem przez Urząd Pracy. Wiedząc, że nie mogą być spełnione warunki zawieranej umowy dotyczącej szkolenia (sam brał udział w szkoleniu, nie mając ukończonych 45 lat), działał na szkodę PUP. Wobec zastępcy burmistrza padły też zarzuty działania niezgodnie z interesem miasta, jak również działania w celu osiągnięcia korzyści osobistej i majątkowej. 
O tym, czy postawione zarzuty mają uzasadnienie, rozstrzygnie sąd. Wyrok poznamy niebawem.

Reklama


Sójcze Wzgórze i rodzinny interes państwa Rak


W drugiej części programu przedstawiono temat działek na Sójczym Wzgórzu, na których miał się wzbogacić wiceburmistrz Daniel Rak oraz firma, w której prowadziła działalność jego żona, obecna radna RM Renata Rak. Tutaj reportera zastanowiła kwestia opłaty adiacenckiej naliczanej od wzrostu wartości nieruchomości, spowodowanego m.in. podziałem nieruchomości czy budową całej infrastruktury drogowej. Opłata ta w przypadku wspomnianych działek na Sójczym Wzgórzu miała wynieść zaledwie 4-5 proc. Zdaniem eksperta, to za mało. W tym przypadku miasto powinno naliczyć opłatę rzędu min. 100 proc., ale tego nie zrobiło.
 - Czy miasto w tym przypadku nie straciło? - dopytywał gospodarz programu. - Moja małżonka wykonała nakłady inwestycyjne, budowa dróg... - tłumaczył Daniel Rak. - Kto zapłacił za te drogi? - zapytał z kolei Marcin Bedka. Po bardzo ekspresywnej wymianie argumentów głos zabrała Julia Pitera. - Takie są skutki, jeśli rodzina uczestniczy w procesach gospodarczych, na terenach, na których sprawuje władzę. Nie wiem co by się działo, zawsze będziecie podejrzewani, że kombinujecie. Na terenie waszej władzy nie powinna być aktywna rodzina prowadząca interesy za publiczne pieniądze. Ciekawe, czy w tym przypadku władze Szczecinka sprzyjały deweloperowi, czy pilnowały interesu miasta?


 “Żołędne dupki i życiowi impotenci”


Warto przypomnieć, że sprawa Sójczego Wzgórza i rodzinnych interesów państwa Rak już wcześniej była szeroko opisywana przez Temat Szczecinecki. W 2011 roku (czyli już 5 lat przed emisją głośnego materiału w TVN24) zwróciliśmy uwagę na możliwe nieprawidłowości, których przy zakupie i podziale na mniejsze działki nieruchomości mogła dopuścić się znana w mieście spółka F5. Warto nadmienić, że spółkę tworzyła żona obecnego kandydata na burmistrza oraz jego ojciec. Już wtedy burmistrz nie przebierał w słowach, by zbagatelizować sytuację posuwając się nawet do wyzywania mieszkańców Szczecinka. Nazwał ich “żołędnymi dupkami”, malkontentami, obibokami, frustratami i “życiowymi impotentami”. Dlaczego? Bo nie potrafią robić interesów jak wiceburmistrz Rak oraz dlatego, że zamieszczają negatywne wpisy na naszym forum.
Po kilku latach, po emisji głośnego programu sprawa Sójczego Wzgórza i interesów rodziny państwa Rak trafiła ostatecznie do prokuratury. Sprawy nie zgłosiło miasto, choć takie zapewnienia po emisji programu w TVN publicznie padały. Nieoficjalnie dowiadujemy się, że jeden z biegłych miał wydać “druzgocącą” opinię na temat spółki F5. Oprócz możliwych nieprawidłowości przy naliczaniu opłaty adiacenckiej, prokuraturę zajmuje też kwestia wycinki drzew na wykupionych przez spółkę działkach i to, czy członkowie rodziny Daniela Raka wykonali to zgodnie z obowiązującym prawem. W grę mogą wchodzić miliony.

Reklama


Mysia Wyspa i SzLOT


 To jeszcze nie koniec. Trzecia część programu w TVN24 skoncentrowała się na Mysiej Wyspie. Nagrany materiał przedstawiał popularny w Szczecinku teren rekreacyjny, na którego powstanie miasto poniosło niemałe nakłady finansowe. Osobą, która dzierżawi wybudowane za publiczne pieniądze obiekty, jest tzw. „osoba z towarzystwa, członkini PO, bliska koleżanka byłej żony burmistrza i tym samym matki jego syna, Jakuba. Koszt dzierżawy tego atrakcyjnego terenu, zdaniem reportera, to „szczyt niegospodarności”.
Szczecinek nie jest Mekką turystyczną – odpierał zarzuty Daniel Rak. - Kilkakrotnie zwracaliśmy się do dzierżawców. Pani Obłamska była kolejną osobą, która podjęła się tego i doposażyła. - Roczna dzierżawa kosztuje ją rocznie 5 tys. zł, podczas gdy miasto zainwestowało setki tys. zł – zauważył Ryszard Cebula. - Miasto wybudowało wiaty, które miały uatrakcyjnić ten teren. Pierwsza osoba zbankrutowała…
Burmistrz Jerzy Hardie-Douglas w jednym ze swoich felietonów też odpierał zarzuty. Jak podkreślał, oczywiście mógł zrobić przetarg na prowadzenie punktu gastronomicznego na Mysiej, ale wychodzi z założenia, że odwaga i kreatywność i “dostrzeżenie potencjału tam, gdzie inni go nie widzą, powinno być nagradzane”. I dlatego go nie zorganizował.
Nad umową zawartą pomiędzy obecnym dzierżawcą obiektów na Mysiej czuwa SzLOT. 
W 2016 roku w powiecie podjęto decyzję, by interesów w stowarzyszeniu pilnował Jakub Hardie-Douglas, członek Zarządu Powiatu. Informacja ta wywołała wśród radnych burzę. Jak ujawnił radny powiatowy, Jerzy Dudź wspomniana na wstępie firma Nutima, w której pracuje syn burmistrza, wykonała bowiem do tamtej pory 7 zleceń dla SzLOT-u na kwotę 52 tys. 800 zł.

 

Reklama


Czy tydzień, dzielący nas od wyborów samorządowych, które zdecydują o tym, co przez następne 5 lat będzie się działo w Szczecinku, to dobry moment na publikację tego artykułu? Czy nie można na spokojnie poczekać, aż będzie już po wszystkim? Ale to nie jest tekst o którymś z komitetów wyborczych. To tekst o obecnych władzach miasta. I o Szczecinku, i o nas, mieszkańcach. I o tym jak niektóre, patrzące na wszystko z dystansu, osoby mogą to wszystko oceniać. To się już stało i nie wypadło najlepiej. 
Szczecinek zasługuje na to, by być lepszy pod każdym względem. Zasługuje na to, aby być takim miejscem, do którego reporter takiej czy innej ogólnopolskiej stacji przyjeżdża i nie jest w stanie nagrać absolutnie żadnego nieprzychylnego miastu i jego władzom materiału. Bo ludzie są dobrzy, a miasto jest piękne. Co z władzą? Wybieramy ją sami.  


foto: TVN Blisko Ludzi

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2018-10-14 12:02:37

    Panie Redaktorze. Przecież Douglas kilka tygodni temu powiedział, że program TVN-24 "Blisko Ludzi", "Układ rodzinno-towarzyski, nepotyzm, kumoterstwo, kolesiostwo"... to 100% kłamstw. A Douglas jest znany z prawdomówności. Jest tak prostolinijny, jak ślad po siku byka w czasie drogi. Program TVN-24 nie wszystkie niechlubne fakty znane mieszkańcom wyciągnął na światło dzienne. Dziwię się dlaczego tych panów nie dosięgła ręka sprawiedliwości, czyżby całe państwo było aż tak skorumpowane a system prawny utworzony przez "posłów" swoim, pozwalał okradać z krwawicy Naród Polski? To, że dopuszczono się przestępstw w Szczecinku to rzecz jasna. Obecna partia rządząca nie potrafiła nawet utrącić Hankę Walcówną z posady prezydenta Warszawy w obliczu przestępstw jakich się dopuściła. Dlatego nie dziwię się, że w Szczecinku włos z głowy nie spadł ratusznikom i ich poplecznikom.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2018-10-14 12:46:09

    Czy po wyborach coś się zmieni, chyba nie bo obserwując co się dzieje na szczytach władzy PIS, obsadzanie intratnych stanowisk swoją rodziną i znajomymi dają przykład "dobrej zmiany".

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2018-10-14 13:19:58

    Świetny tekst.Jestem pewna że mieszkańcy Szczecinka wystawią za tydzień odpowiednią laurkę szczecineckiej sitwie i ich POplecznikom.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama