Reklama

Zamęczony pies: Czy właściciele odpowiedzą za swój czyn?

12/01/2016 05:00

- Jak tak można? Ludzie bez serca! - to tylko „najdelikatniejsze” komentarze Czytelników na naszym profilu na Facebooku, które pojawiły się po udostępnieniu informacji o zamarzniętym psie w centrum Szczecinka. Zwierzę padło z wycieńczenia i mrozu. Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, pies prawdopodobnie od kilku dni nie był niczym karmiony. Właściciele, choć przez cały czas mieli swojego czworonoga na widoku, trzymali go przypiętego do ogrodzenia… łańcuchem. 

Danuta Kadela, kierownik schroniska dla zwierząt PGK wciąż zastanawia się, czy temu wszystkiemu można było jakoś wcześniej zapobiec. Już wiadomo, że całą sprawą zainteresowała się szczecinecka policja. Prawdopodobnie też dzięki właśnie temu drastycznemu przypadkowi, szczecineccy radni rozważą całkowity zakaz trzymania psów na łańcuchach na terenie miasta.

Reklama

Co wiadomo? Pies, o którym mowa, znany był pracownikom schroniska oraz funkcjonariuszom szczecineckiej straży miejskiej od dawna. – Wiedzieliśmy, że taki piesek w samym centrum Szczecinka jest – mówi nam Danuta Kadela. – Był to pies trzymany przez swoich właścicieli na łańcuchu, więc zwracaliśmy na niego szczególną uwagę. Straż miejska bywała w tym miejscu naprawdę bardzo często. Sprawa nie była łatwa. Psa nie można przecież odebrać właścicielom, jeżeli nie ma rażących oznak naruszania prawa. Do tego dochodził konflikt międzysąsiedzki… Za każdym razem funkcjonariusz SM właścicieli pouczał i słyszał zapewnienia, że teraz będzie już lepiej.

Czy właściciele za to, co się stało, zostaną pociągnięci do odpowiedzialności? – O tym, że zwierzę padło na mrozie dowiedzieliśmy się z mediów – informuje „Temat” mł. asp. Anna Matys, rzecznik prasowy Komendy Powiatowej Policji w Szczecinku. – Nie braliśmy bezpośredniego udziału w interwencji, podczas której zgłoszono znajdujące się na jednej ze szczecineckich posesji zwłoki zamarzniętego psa. Nikt nas też wcześniej o całej sytuacji oficjalnie nie informował. 

Reklama

- W obecnej chwili staramy się ustalić, co się z tym zwierzęciem działo przez cały czas, a także, co się na tej posesji wydarzyło – dodaje rzecznik. – Czekamy na ostateczne wyniki sekcji zwłok zwierzęcia. Ułatwią one ustalenie, co tak naprawdę działo się z psem w ciągu ostatnich godzin jego życia. Poza tym, aby wszcząć postępowanie, które doprowadziłoby właścicieli do odpowiedzialności, musimy poczekać jeszcze na to, aż do szczecineckiej policji wpłynie oficjalne zawiadomienie dotyczące tej sprawy. W międzyczasie podejmujemy działania wyjaśniające z udziałem osób, które miały wiedzę odnośnie tego, w jakich warunkach trzymany był pies.

Zdaniem Danuty Kadeli, historia zamarzniętego w centrum miasta psa powinna być dla wszystkich lekcją wrażliwości. - Historia tego psa zrobiła się głośna, ale przecież, nie jest to pierwszy i ostatni pies, który zamarzł tej zimy – zwraca uwagę nasza rozmówczyni. - Także w naszym mieście. Praktycznie nie ma dnia, aby do szczecineckiego schroniska nie trafiały wycieńczone psy, pozostawione na pewną śmierć na mrozie. Może ten przypadek nas wszystkich czegoś nauczy? Może będziemy bardziej wrażliwi? 

Reklama

Do sprawy z pewnością wrócimy. (sz)

foto: Straż Miejska

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama