Nie każdy godzi się z mandatem, który potrafi wystawić strażnik miejski. Tym bardziej, kiedy dotyczy sprawy budzącej kontrowersje lub zwykły wstręt, czyli sprzątania odchodów po swoim psie. Mimo, że w Szczecinku rozstawionych jest około 40 pojemników ze specjalnymi torebkami, nie każdemu właścicielowi czworonoga chce się ich używać.
9 lipca na placu Kamińskiego patrol Straży Miejskiej podejmuje interwencję wobec dwóch mężczyzn. - Jeden spożywa alkohol, a drugi wypuszcza psa bez smyczy, pies załatwia potrzebę fizjologiczną - opisuje zdarzenie komendant Grzegorz Grondys. - Właściciel psa nie poczuwa się do obowiązku posprzątania po swoim psie. Oczywiście, pada propozycja ze strony patrolu nałożenia mandatów karnych. Tak właściciel psa, jak i jego towarzysz są oburzeni i odmawiają przyjęcia mandatu karnego. Chodzi o 50 zł.
Teraz rusza procedura: następuje powiadomienie o skierowaniu wniosku o ukaranie i wystawienie wezwania do stawienia się w siedzibie straży miejskiej na przesłuchanie. A co o tym myśli właściciel psa? Jeszcze tego samego wieczoru wykonał kilka telefonów do Straży Miejskiej. “Ja mam w reklamówce to gówno i je pokażę w telewizji” - to tylko jeden z kilku wyjątkowo kwiecistych cytatów z tej rozmowy. Fragmenty:
I choć sprawa może wydawać się kuriozalna, to warto pokreślić, że wątpliwości dotyczące tego, gdzie możemy wyrzucać psie odchody reguluje zapis w „Regulaminie utrzymania czystości i porządku na terenie Miasta Szczecinek”. Bezdyskusyjnie nakłada on na właścicieli psów obowiązek niezwłocznego usuwania zanieczyszczeń spowodowanych przez zwierzęta na terenach publicznych, w szczególności takich jak drogi, chodniki, podwórka, parki i tereny zielone poprzez wrzucenie zanieczyszczeń do koszy na odchody zwierzęce lub koszy na odpady uliczne.
głos w nagraniu celowo został zniekształcony
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze