W grudniu publikowaliśmy na naszych łamach historię jednej z mieszkanek, która została wprowadzona w błąd przez pracownika firmy Energa, a tym samym zaczęła otrzymywać wyższe faktury od operatora. Na rachunku naszej Czytelniczki widniała wyszczególniona „opłata handlowa” za usługę, której nie zamawiała i na którą nie wyraziła zgody. Jak udało nam się wówczas ustalić, wspomniana opłata dotyczy... możliwości korzystania z pakietu Microsoft Office (więcej na ten temat w artykule „Kupiła prąd, dostała pakiet Office i wyższy rachunek” http://temat.net/aktualnosci/24027/Kupila-prad,-dostala-pakiet-Office-i-wyzszy-rachunek).
Okazuje się jednak, ze to nie jedyne nieuczciwe praktyki stosowane przez dostawcę energii. Przedsiębiorczy pracownicy firmy, którzy są odpowiedzialni m.in. za telefoniczny kontakt z klientami, właśnie tą drogą nakłaniają ich do zawarcia nowych umów, tym razem niejako „przemycając” usługę dotyczącą gwarancji stałej ceny.
- W pierwszej połowie sierpnia zostały u nas zmienione liczniki – rozpoczyna nasza kolejna Czytelniczka, która również czuje się oszukana przez firmę Energa. – Od tego momentu przestały do nas docierać rachunki za prąd, choć wszyscy nasi sąsiedzi je otrzymywali. Zadzwoniliśmy więc z mężem we wrześniu do dostawcy zapytać, co się dzieje. I tym sposobem zostaliśmy złapani na nową umowę.
- Pani powiedziała, że musimy odnowić umowę właśnie w związku ze zmianą licznika. Wtedy zaczęła czytać nam tę całą umowę, co trwało chyba z godzinę. Ale wiadomo, że w taki sposób ciężko cokolwiek wyłapać. W każdym razie w trakcie całej rozmowy ani razu nie poinformowała nas o tym, że rachunki będą wyższe, ponieważ dojdzie nam jakaś dodatkowa usługa czy opłata handlowa. Później do października również nic nie otrzymaliśmy, ani faktury, ani umowy. Przyszedł do nas tylko rachunek za opłaty stałe, w tym za tę handlową.
Kiedy nasza Czytelniczka próbowała wyjaśnić cała sytuację oraz jednocześnie odwołać się od umowy, która de facto nigdy nie została zawarta pisemnie, okazało się to niemożliwe, bowiem koszty jej wypowiedzenia znacznie przekraczają te obecnie ponoszone.
- Opłata handlowa co miesiąc kosztuje nas dodatkowe 16 zł. A w przypadku zerwania umowy każą nam płacić 50 zł miesięcznie przez najbliższe cztery lata. To jest bezczelność. Kiedy chcieliśmy chociaż zobaczyć tę rzekomo zawartą z Energą umowę, to usłyszeliśmy, że musimy wystąpić do nich z oficjalnym pismem z prośbą o jej udostępnienie. Wtedy ewentualnie przyślą nam kopię umowy. Przecież to się nie mieści w głowie – dodaje wzburzona Czytelniczka.
Niestety opisany powyżej przypadek nie jest odosobnionym. Biuro Powiatowego Rzecznika Praw Konsumenta z każdym dniem odwiedza coraz więcej osób. Każda z nich przyznaje, że efektem telefonicznej rozmowy dotyczącej odświeżenia dotychczasowej umowy, jest wzrost rachunku – za sprawą niechcianego dostępu do pakietu Microsoft Office, bądź też usługi dotyczącej gwarancji stałej ceny.
- Tak to właśnie ostatnio działa. Przez telefon pracownicy firmy nic nie wspominają klientom o tzw. opłacie handlowej. Dowiadują się o niej dopiero w chwili otrzymania rachunku – mówi Tadeusz Bobryk, powiatowy rzecznik praw konsumenta. – Produkt ten sprzedawany jest nam pod nazwą „Gwarancja stałej ceny”, choć tak naprawdę dostawca nie jest nam w stanie w żaden sposób tego zagwarantować. Umowa z kolei jest zawierana na 4 lata i przez ten czas musimy wnosić opłaty, bo kary za jej zerwanie są irracjonalnie wysokie. Są sytuacje, kiedy przychodzi do mnie właściciel garażu, który do tej pory opłacał rachunki za prąd w wysokości 5 zł, a teraz nagle musi zapłacić 21 zł.
- Kiedy klient przez telefon zgodzi się na nową umowę, firma uważa, że ta umowa już została zawarta, co jest oczywiście nieprawdą. Umowy telefoniczne możemy uważać za zawarte, kiedy dodatkowo potwierdzimy ją sprzedawcy na trwałym nośniku. Dopiero wówczas taka umowa jest ważna. A tu w wielu przypadkach mieszkańcy nie otrzymują żadnych dokumentów czy regulaminów w formie pisemnej.
Jak przyznaje nasz rozmówca, osób poszkodowanych w ten sposób przez Energę jest coraz więcej. Tylko w ostatnim czasie do rzecznika właśnie w tej sprawie zgłosiło się około 30 osób. Rzecznik udziela poszkodowanym pomocy, udostępniając wzór pisma, przy pomocy którego można się odwołać u dostawcy energii od niesłusznie naliczanych dodatkowych opłat. – Zgodnie z przepisami ta umowa jest po prostu nieważna. Po otrzymaniu takiego pisma, Energa musi skorygować wszystkie faktury oraz oddać klientowi niesłusznie naliczona opłatę handlową – dodaje Tadeusz Bobryk.
(mg)
foto: Flickr/ Lamont Cranston
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
kanciarska firma oszukująca swoich klientów, jakim to trzeba być dziadem
kanciarska firma oszukująca swoich klientów, jakim to trzeba być dziadem