Reklama

Szkolne gotowanie z protokołem w tle

21/04/2016 05:49

Szkoły nie tylko w Szczecinku z reguły nie mają już czynnych własnych kuchni, a usługi związane z żywieniem dzieci cedowane są na ajentów. Placówki do ich dyspozycji stawiają niemal w pełni wyposażone kuchnie szkolne, lub pomieszczenia, w których można posiłki spożywać. Jakie są warunki, żeby żywić w szkołach? Trzeba złożyć ofertę w konkursie, który przeprowadza organ prowadzący szkoły, być bardziej konkurencyjnym od innych i - oczywiście - konkurs wygrać.

W lipcu 2015 do wygrania było 1500 posiłków miesięcznie przygotowywanych dla Szkoły Podstawowej nr 1 oraz dla Gimnazjum nr 1 w Szczecinku. Do konkursu stanęły dwie firmy. 

Reklama

- Byliśmy zdziwieni - mówi Agnieszka Młyńska, z firmy Cathering7. - Na przetarg dla dwóch największych szkół w Szczecinku zgłosiła się tylko moja firma, Cathering7, oraz “Espana” z Widuchowej. Żadnej innej ze Szczecinka, a przecież działają ze trzy.

- Podczas odczytywania ofert nie ukrywałam zadowolenia. Byliśmy zdecydowanie tańsi. Sporządzałam sobie notatki. Do tego konkurencji brakowało niemal połowy wymaganych do konkursu papierów. Prosiłam od razu, żeby odnotowano to w protokole, co uczyniono.

Reklama

- Wróciliśmy do domu zadowoleni. 1500 posiłków to naprawdę coś. Do tego trzeba doliczyć osoby, które nie są uczniami, a na pewno będą jadły. 

Komisja konkursowa obradowała cały dzień. Po południu jeszcze nie było wyników. Następnego dnia na stronach Miejskiej Jednostki Obsługi Oświaty pojawia się informacja, że przetarg wygrała firma z Widuchowej.

- Natychmiast złożyłam pismo, w którym zażądałam wyjaśnień i wglądu do pełnej dokumentacji konkursowej. I doznałam szoku. Dokumentacja konkurencji była uzupełniona z 20 do 36 stron - mówi Agnieszka Młyńska. - Uzupełnienie dokumentów było parafowane na pierwszej stronie druku oferty. Czyli ktoś poinformował oferenta o brakach i pozwolił mu dowieźć dokumenty.

Reklama

- Ponieważ w trakcie konkursu zgłaszałam do zaprotokołowania mnóstwo uwag, chciałam natychmiast skonfrontować to, co widziałam, właśnie z drukiem protokołu. Co jest najlepsze? Położono mi przed nos pięknie przepisany na komputerze protokół, który miał się nijak do tego, który był pisany podczas konkursu. Nie było tam też większości z moich zgłaszanych do niego wniosków. 

- Złożyłam sprzeciw na czynności konkursowe. Sprzeciw został uznany! Konkurs został unieważniony. Chciałam polubownie, bez drogi sądowej, załatwić sprawę i zwróciłam się do burmistrza o przekazanie tego lokalu w drodze bezprzetargowej. Takie rozwiązanie jest w mieście stosowane. Dostaję odmowę.

Reklama

- Pani Młyńska przyszła tu po to, żebym zmieniał decyzję komisji konkursowej - opisuje sprawę burmistrz Jerzy Hardie-Douglas. - Nie po to jest komisja konkursowa, żeby zmieniać jej decyzje przecież. Od tego jest tryb odwoławczy. 

- Został przeprowadzony konkurs, chociaż mogliśmy wybrać ajenta z wolnej ręki - wspomina Joanna Powałka, dyrektor Miejskiej Jednostki Obsługi Oświaty. - Wyniki zostały wywieszone. Wobec tego, że oferent się nie zgadzał z wynikiem konkursu, została mu udostępniona dokumentacja. Zostało złożone odwołanie, a nasz radca prawny uznał, że są uchybienia i w takim razie konkurs odwołujemy. Skarżenie się na odwołany konkurs wydało mi się dziwne, niemniej każdy ma do tego prawo. Zwołaliśmy drugi konkurs.

Reklama

W sierpniu zostaje przeprowadzony kolejny konkurs.

- Znów spotykamy się z firmą “Espana” - opowiada Agnieszka Młyńska - która i tym razem konkurs wygrywa mimo, że ma trzy razy wyższą cenę. Konkurs jest przeprowadzony prawidłowo. 

- Długo nad wszystkim myślałam i zdecydowałam, żeby pojechać z tym na policję. Zawiadomienie zostało przyjęte, złożyłam zeznania i dostarczyłam pełną dokumentację. I od tej pory sprawa toczyła się sama. W wyniku śledztwa zarzuty postawiono przewodniczącej komisji konkursowej. “Działając jako funkcjonariusz publiczny przekroczyła swoje uprawnienia poprzez nakłonienie przedstawiciela firmy “Espana” do doniesienia oświadczeń i dołączenie ich przez niego do oferty konkursowej”. Ale też: “Z porównania wersji protokołu sporządzonego w formie odręcznej i wersji protokołu w formie elektronicznej niezbicie wynika, że oskarżona przy przepisywaniu tekstu zmieniła jego treść” - czytamy w wyroku. “Oskarżona zmieniła treść protokołu dopisując stwierdzenia, które w czasie prac komisji nie padły”.

Reklama

- Brakujące dokumenty były donoszone jeszcze w trakcie trwania konkursu - potwierdza Joanna Powałka. - Faktycznie, nie zostało to ujęte w protokole. I to było największą wadą tego konkursu. To powinno zostać odnotowane. Przewodnicząca nie zrobiła tego z chęci fałszowania dokumentów, a z nieświadomości. Nie pomyślała. To nie było działanie na czyjąś szkodę, to wynikało z jej niedoświadczenia. To doświadczony urzędnik, księgowy, ale nie w komisjach konkursowych.

- Konkurs powtórzono, wszystko odbyło się zgodnie z prawem - komentuje burmistrz Jerzy Hardie-Douglas. - Oferta Cathering7 była gorsza. Do tego jest wyrok sądu i dla mnie to kończy sprawę.

Reklama

- Miałam wgląd do akt - opowiada Agnieszka Młyńska z Cathering7. - Czytałam oświadczenia członków komisji, składane na policji zeznania… To ludzie na wysokich stanowiskach, dyrektorzy szkół. Mówią, że oni nie wiedzieli, nie doczytali, coś podpisali czego nie przeczytali… Jedna z pań dyrektorek powiedziała, że “wykonywała protokół, który był pisany znikającym długopisem. I że jak skończyła ten protokół, to się okazało że to z przodu już jej znikło. I ona później, ze swoją koleżanką, odtwarzały protokół z pamięci i to właśnie wtedy chyba się pomyliły…”

Sąd: “Górna granica za czyn, którego dopuściła się oskarżona, to 3 lata”. Wyrok, który zapadł 24 lutego 2016 w Sądzie Rejonowym w Szczecinku wskazuje jednak, że “okoliczności i skutki czynu nie przekraczały granic “nieznacznego poziomu”. Oskarżona nie była wcześniej karana, a to co zrobiła miało charakter nieumyślny. Wyraziła też żal. Sąd warunkowo umorzył postępowanie na okres roku próby, nakazał też wpłacić nawiązkę 2000 zł na rzecz Cathering7. Wyrok jest prawomocny.

Reklama

W tym tygodniu do Sądu Okręgowego w Koszalinie trafił  pozew z powództwa cywilnego przeciwko Miastu Szczecinek. Odszkodowanie, którego domaga się Cathering7, to ponad 100 tys złotych. 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    obserwatorka - niezalogowany 2016-04-21 09:14:36

    Podobno P.Młyńska kiepsko gotowała na półkoloniach w SP1 i dzieci nie chciały jeść, a w gotowaniu dla dzieci chodzi głównie o to, żeby je nakarmić!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    marusia - niezalogowany 2016-04-21 13:54:03

    A skąd o tym wiesz obserwatorko? Od "Dyrektor Obiadek" osławionej w całym mieście  za darmowe jedzenie ? Też mi powód do fałszerstwa, podrabiania dokumentów. Nakarmić to trzeba "Dyrektor Obiadek"i wtedy jest SPOKO, żadnych wałków, przekrętów itp. Swój gruby brzuszek ma pełny i spokojnie siedzi za biureczkiem na emeryturce.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    ubuntu - niezalogowany 2016-04-21 14:46:41

    Prosty przykład jak prowadzi się biznes w Szczecinku. Miasto zamiast promować swoich przedsiębiorców pomaga obcej firmie jeśli ta nawet nie złożyła pełnej dokumentacji przetargowej. Cena-nagle nie gra roli. A burmistrz nie widzi problemu, a doświadczony procownik administracji "zapomina" lub pomija fakty. Jak zwykle...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama