Szkoły nie tylko w Szczecinku z reguły nie mają już czynnych własnych kuchni, a usługi związane z żywieniem dzieci cedowane są na ajentów. Placówki do ich dyspozycji stawiają niemal w pełni wyposażone kuchnie szkolne, lub pomieszczenia, w których można posiłki spożywać. Jakie są warunki, żeby żywić w szkołach? Trzeba złożyć ofertę w konkursie, który przeprowadza organ prowadzący szkoły, być bardziej konkurencyjnym od innych i - oczywiście - konkurs wygrać.
W lipcu 2015 do wygrania było 1500 posiłków miesięcznie przygotowywanych dla Szkoły Podstawowej nr 1 oraz dla Gimnazjum nr 1 w Szczecinku. Do konkursu stanęły dwie firmy.
- Byliśmy zdziwieni - mówi Agnieszka Młyńska, z firmy Cathering7. - Na przetarg dla dwóch największych szkół w Szczecinku zgłosiła się tylko moja firma, Cathering7, oraz “Espana” z Widuchowej. Żadnej innej ze Szczecinka, a przecież działają ze trzy.
- Podczas odczytywania ofert nie ukrywałam zadowolenia. Byliśmy zdecydowanie tańsi. Sporządzałam sobie notatki. Do tego konkurencji brakowało niemal połowy wymaganych do konkursu papierów. Prosiłam od razu, żeby odnotowano to w protokole, co uczyniono.
- Wróciliśmy do domu zadowoleni. 1500 posiłków to naprawdę coś. Do tego trzeba doliczyć osoby, które nie są uczniami, a na pewno będą jadły.
Komisja konkursowa obradowała cały dzień. Po południu jeszcze nie było wyników. Następnego dnia na stronach Miejskiej Jednostki Obsługi Oświaty pojawia się informacja, że przetarg wygrała firma z Widuchowej.
- Natychmiast złożyłam pismo, w którym zażądałam wyjaśnień i wglądu do pełnej dokumentacji konkursowej. I doznałam szoku. Dokumentacja konkurencji była uzupełniona z 20 do 36 stron - mówi Agnieszka Młyńska. - Uzupełnienie dokumentów było parafowane na pierwszej stronie druku oferty. Czyli ktoś poinformował oferenta o brakach i pozwolił mu dowieźć dokumenty.
- Ponieważ w trakcie konkursu zgłaszałam do zaprotokołowania mnóstwo uwag, chciałam natychmiast skonfrontować to, co widziałam, właśnie z drukiem protokołu. Co jest najlepsze? Położono mi przed nos pięknie przepisany na komputerze protokół, który miał się nijak do tego, który był pisany podczas konkursu. Nie było tam też większości z moich zgłaszanych do niego wniosków.
- Złożyłam sprzeciw na czynności konkursowe. Sprzeciw został uznany! Konkurs został unieważniony. Chciałam polubownie, bez drogi sądowej, załatwić sprawę i zwróciłam się do burmistrza o przekazanie tego lokalu w drodze bezprzetargowej. Takie rozwiązanie jest w mieście stosowane. Dostaję odmowę.
- Pani Młyńska przyszła tu po to, żebym zmieniał decyzję komisji konkursowej - opisuje sprawę burmistrz Jerzy Hardie-Douglas. - Nie po to jest komisja konkursowa, żeby zmieniać jej decyzje przecież. Od tego jest tryb odwoławczy.
- Został przeprowadzony konkurs, chociaż mogliśmy wybrać ajenta z wolnej ręki - wspomina Joanna Powałka, dyrektor Miejskiej Jednostki Obsługi Oświaty. - Wyniki zostały wywieszone. Wobec tego, że oferent się nie zgadzał z wynikiem konkursu, została mu udostępniona dokumentacja. Zostało złożone odwołanie, a nasz radca prawny uznał, że są uchybienia i w takim razie konkurs odwołujemy. Skarżenie się na odwołany konkurs wydało mi się dziwne, niemniej każdy ma do tego prawo. Zwołaliśmy drugi konkurs.
W sierpniu zostaje przeprowadzony kolejny konkurs.
- Znów spotykamy się z firmą “Espana” - opowiada Agnieszka Młyńska - która i tym razem konkurs wygrywa mimo, że ma trzy razy wyższą cenę. Konkurs jest przeprowadzony prawidłowo.
- Długo nad wszystkim myślałam i zdecydowałam, żeby pojechać z tym na policję. Zawiadomienie zostało przyjęte, złożyłam zeznania i dostarczyłam pełną dokumentację. I od tej pory sprawa toczyła się sama. W wyniku śledztwa zarzuty postawiono przewodniczącej komisji konkursowej. “Działając jako funkcjonariusz publiczny przekroczyła swoje uprawnienia poprzez nakłonienie przedstawiciela firmy “Espana” do doniesienia oświadczeń i dołączenie ich przez niego do oferty konkursowej”. Ale też: “Z porównania wersji protokołu sporządzonego w formie odręcznej i wersji protokołu w formie elektronicznej niezbicie wynika, że oskarżona przy przepisywaniu tekstu zmieniła jego treść” - czytamy w wyroku. “Oskarżona zmieniła treść protokołu dopisując stwierdzenia, które w czasie prac komisji nie padły”.
- Brakujące dokumenty były donoszone jeszcze w trakcie trwania konkursu - potwierdza Joanna Powałka. - Faktycznie, nie zostało to ujęte w protokole. I to było największą wadą tego konkursu. To powinno zostać odnotowane. Przewodnicząca nie zrobiła tego z chęci fałszowania dokumentów, a z nieświadomości. Nie pomyślała. To nie było działanie na czyjąś szkodę, to wynikało z jej niedoświadczenia. To doświadczony urzędnik, księgowy, ale nie w komisjach konkursowych.
- Konkurs powtórzono, wszystko odbyło się zgodnie z prawem - komentuje burmistrz Jerzy Hardie-Douglas. - Oferta Cathering7 była gorsza. Do tego jest wyrok sądu i dla mnie to kończy sprawę.
- Miałam wgląd do akt - opowiada Agnieszka Młyńska z Cathering7. - Czytałam oświadczenia członków komisji, składane na policji zeznania… To ludzie na wysokich stanowiskach, dyrektorzy szkół. Mówią, że oni nie wiedzieli, nie doczytali, coś podpisali czego nie przeczytali… Jedna z pań dyrektorek powiedziała, że “wykonywała protokół, który był pisany znikającym długopisem. I że jak skończyła ten protokół, to się okazało że to z przodu już jej znikło. I ona później, ze swoją koleżanką, odtwarzały protokół z pamięci i to właśnie wtedy chyba się pomyliły…”
Sąd: “Górna granica za czyn, którego dopuściła się oskarżona, to 3 lata”. Wyrok, który zapadł 24 lutego 2016 w Sądzie Rejonowym w Szczecinku wskazuje jednak, że “okoliczności i skutki czynu nie przekraczały granic “nieznacznego poziomu”. Oskarżona nie była wcześniej karana, a to co zrobiła miało charakter nieumyślny. Wyraziła też żal. Sąd warunkowo umorzył postępowanie na okres roku próby, nakazał też wpłacić nawiązkę 2000 zł na rzecz Cathering7. Wyrok jest prawomocny.
W tym tygodniu do Sądu Okręgowego w Koszalinie trafił pozew z powództwa cywilnego przeciwko Miastu Szczecinek. Odszkodowanie, którego domaga się Cathering7, to ponad 100 tys złotych.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Podobno P.Młyńska kiepsko gotowała na półkoloniach w SP1 i dzieci nie chciały jeść, a w gotowaniu dla dzieci chodzi głównie o to, żeby je nakarmić!
A skąd o tym wiesz obserwatorko? Od "Dyrektor Obiadek" osławionej w całym mieście za darmowe jedzenie ? Też mi powód do fałszerstwa, podrabiania dokumentów. Nakarmić to trzeba "Dyrektor Obiadek"i wtedy jest SPOKO, żadnych wałków, przekrętów itp. Swój gruby brzuszek ma pełny i spokojnie siedzi za biureczkiem na emeryturce.
Prosty przykład jak prowadzi się biznes w Szczecinku. Miasto zamiast promować swoich przedsiębiorców pomaga obcej firmie jeśli ta nawet nie złożyła pełnej dokumentacji przetargowej. Cena-nagle nie gra roli. A burmistrz nie widzi problemu, a doświadczony procownik administracji "zapomina" lub pomija fakty. Jak zwykle...
A skąd o tym wiesz obserwatorko? Od "Dyrektor Obiadek" osławionej w całym mieście za darmowe jedzenie ? Też mi powód do fałszerstwa, podrabiania dokumentów. Nakarmić to trzeba "Dyrektor Obiadek"i wtedy jest SPOKO, żadnych wałków, przekrętów itp. Swój gruby brzuszek ma pełny i spokojnie siedzi za biureczkiem na emeryturce. Niestety ale nie znam dyrektor obiadek. Opinię o obiadach słyszałam od wnuków znajomej! Może tez popytaj zanim zaczniesz atakować.
Pani Młyńska wyjaśnia, że pierwszy przetarg przegrała, choć jej oferta była zdecydowanie tańsza. Drugi przetarg przegrała mimo iż Espania była trzy razy droższa. No chyba o to chodziło kto da wiecej za wynajem pomieszczeń. Taka wypowiedź właścicielki sugeruje, iż było to zapytanie kto taniej ugotuje obiad. Tak mi się wydaje.
Podobno P.Młyńska kiepsko gotowała na półkoloniach w SP1 i dzieci nie chciały jeść, a w gotowaniu dla dzieci chodzi głównie o to, żeby je nakarmić!
A skąd o tym wiesz obserwatorko? Od "Dyrektor Obiadek" osławionej w całym mieście za darmowe jedzenie ? Też mi powód do fałszerstwa, podrabiania dokumentów. Nakarmić to trzeba "Dyrektor Obiadek"i wtedy jest SPOKO, żadnych wałków, przekrętów itp. Swój gruby brzuszek ma pełny i spokojnie siedzi za biureczkiem na emeryturce.
Prosty przykład jak prowadzi się biznes w Szczecinku. Miasto zamiast promować swoich przedsiębiorców pomaga obcej firmie jeśli ta nawet nie złożyła pełnej dokumentacji przetargowej. Cena-nagle nie gra roli. A burmistrz nie widzi problemu, a doświadczony procownik administracji "zapomina" lub pomija fakty. Jak zwykle...