Reklama

Szczury w Szczecinku. Czy to już plaga?

12/04/2018 14:02

Od kilku tygodni mieszkańcy sygnalizują, że częściej niż do tej pory można natknąć się na szczury. To problem nie tylko szczecinecczan. W wielu miastach od pewnego czasu daje się zauważyć wzmożoną aktywność tych zwierząt.  Generalnie sprzyjające warunki do bytowania szczurów są wtedy, gdy mieszkańcy nie zabezpieczają odpowiednio wyrzucanych do pojemników na odpady resztek jedzenia.  U nas podłoże problemu jest zupełnie inne. Szczury coraz częściej pojawiają się w domach i na podwórkach prawdopodobnie dlatego, ponieważ poszukując pożywienia, nie mogą się dostać do szczelnych półpodziemnych pojemników na odpady.


Problem jest bardzo dobrze znany naszej Czytelniczce, która wraz ze swoją 5-osobową rodziną mieszka przy ulicy Szkolnej. 
Szczury są w jej komórce, łazience, pojawiają się także w pokoju dzieci. Ostatnio jeden z tych gryzoni został złapany w łóżku 6-letniego syna naszej rozmówczyni. Jak twierdzi mieszkanka ul. Szkolnej, mimo iż prosi o interwencję zarządcę, jej prośby są lekceważone.


- Wprowadziliśmy się tutaj w grudniu ubiegłego roku – wyjawia nam nasza Czytelniczka. – Na początku zauważyliśmy myszy. Problem ze szczurami rozpoczął się kilka tygodni temu. 
- Mieszkam z rodziną przy ul. Szkolnej, w starym budownictwie. Wejście do mieszkania mamy od podwórka, a nie z klatki schodowej. Dookoła są pola. I stąd przychodzą do nas szczury. Wychodzą w łazience i w komórce. Ostatnio jednego szczura zabiłam na pościeli u dziecka, które ma autyzm. Nie wiem jakby moje dziecko zareagowało, gdyby go zobaczyło... To jest nie do pomyślenia! 

Reklama


- Wszystko co miałam z przygotowanych zapasów w komórce, szczury mi pozjadały. Doszczętnie. To jest potwornie uciążliwe. W ciągu dnia ich nie widzę, ale one są, słychać je. Mimo że mamy psa. To jest naprawdę mało przyjemne, a uciążliwe bardzo.
- Interweniowałam w ZGM-ie. Poinformowano mnie, że gdybym miała piwnicę, to można by było wyłożyć trutkę, a tak, to nic nie mogą zrobić. Byłam u pana prezesa Tomasza Wełka, rozmawiałam z nim. Usłyszałam, że mam napisać pismo, że on wyśle mi tu deratyzatora. 
- Oczywiście nie zrobił tego do dnia dzisiejszego. Nie mogę się do pana prezesa jeszcze raz umówić na spotkanie, ponieważ wszystkie terminy są już ponoć zajęte... A szczury, jak były tak są dalej. 
Nasza Czytelniczka ma żal do urzędników za to, że nie interweniują w zgłaszanej przez nią sprawie. Mieszkanie, jak relacjonuje, nie jest w najlepszym stanie. Mimo to, kobieta stara się wszelkie niezbędne opłaty uiszczać. 


– Córka ma 16 lat, syn 13, no i ten najmłodszy 6. Mieszkam tu, bo nie mam innego wyjścia. Kazałam dzieciom zwracać uwagę, by nie dopuścić, aby szczury wchodziły do ich pokojów. Nic więcej nie mogę zrobić. Nie wyprowadzimy się przecież, bo nie mamy dokąd. 

Reklama


O tym, że problem ze szczurami jest, wie burmistrz Jerzy Hardie-Douglas. Jak podkreślał na ostatniej sesji Rady Miasta, lokatorzy powinni obecność szczurów zgłaszać zarządcom, bo to oni w pierwszej kolejności odpowiadają za deratyzację. 


- Mogę z przykrością powiedzieć, że do mnie też dochodzą takie słuchy, że jest więcej szczurów niż było – poinformował Jerzy Hardie-Douglas. – W ciągu ostatnich kilku dni miałem parę sygnałów z ul. Koszalińskiej. Rozmawiałem na ten temat z powiatowym inspektorem sanitarnym, który mówi, że też miał takie sygnały, m.in. z ulicy Polnej. Te szczury się pojawiają w różnych miejscach. 

Reklama


- Apeluję do mieszkańców, by w momencie, gdy widzą szczury, zgłaszali się właśnie do swoich zarządców – kontynuował burmistrz. - Zgodnie z uchwałą Rady Miasta deratyzacja powinna być przeprowadzana przez zarządców budynków 2 razy w roku: w marcu i w październiku. Teraz kończy się marzec i myślę, że ta deratyzacja jest robiona.
Dlaczego doszło aż do tak dużego „wysypu” szczurzej populacji? 


 - Być może jest to pochodna tego, że zrobiliśmy pojemniki półpodziemne – przyznał Jerzy Hardie-Douglas. - Wcześniej szczury w sposób naturalny żywiły się na śmietnikach, a teraz specjalnego dostępu do nich nie mają. Szczury wyłażą na powierzchnię z tych różnych kanalizacji wtedy, kiedy nie mają co jeść. Pojawiają się też wtedy, kiedy ich populacja jest zbyt duża. 

Reklama


- Wraz z powiatowym inspektorem sanitarnym umówiliśmy się, że nawiążę kontakt z firmą zajmującą się deratyzacją, choć jeszcze raz podkreślę, jest to obowiązek zarządców. Jeśli się okaże, że są jakieś metody, dzięki którym całą populację szczurów na terenie miasta będziemy mogli zmniejszyć, to będę myślał, jak to dofinansować. Absolutnie się od tego nie odżegnujemy. Temat jest świeży, poruszany od kilkunastu dni. Powinien być jednak rozwiązywany przez zarządców nieruchomości: wspólnoty, spółdzielnie i ZGM – dodał burmistrz.

 

Temat Szczecineki, 5.04
Jedyny tygodnik lokalny ze Szczecinka.
Miejsce zdarzenia mapa Szczecinek

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2018-04-12 14:21:57

    Jak się walczy z kotami, to zamiast nich mamy szczury. Proste i przez wiek sprawdzone.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2018-04-12 16:21:44

    te szczury to to pomarańczowa partia ucieka z tonącego magistratu

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2018-04-12 18:25:12

    Problem jest duży, ale trzeba iść aż do prezesa w sprawie szczurów? Naprawdę nie ma pośrednich szczebli do wykonania jednego telefonu? Nie ma kierowników, administratorów, zastępców prezesa, viceprezesów? Z drugiej strony ileż to fortuny musi kosztować wyłożenie trutki przez fachowca? Zamiast ubiegać się o wizytę, pisać pisma, pisać do mediów i oczekiwać...lepiej chyba zapłacić kilka zł komuś od DDD. Wystarczy wpisać w wyszukiwarce internetowej "ddd Szczecinek".

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama