O sprawie nieuczciwego sprzedawcy mieszkań pisaliśmy już w lipcu 2012 roku. Od tego czasu niewiele się zmieniło, a batalia mieszkańców kamienicy z byłym właścicielem trwa nadal.
Przypomnijmy. Ta bulwersująca sprawa dotyczy kamienicy przy ul. Koszalińskiej 56. Stan techniczny mieszkań, które zostały tu sprzedane dziewięciu rodzinom, znacznie odbiega od tego , co deklarował sprzedający. Pierwsze „niespodzianki” zaczęły pojawiać się już po roku. Teraz cały budynek nie nadaje się do zamieszkania i… grozi zawaleniem.
- Opis wystawionego na sprzedaż mieszkania był bardzo piękny. Mieszkanie nowe, w stanie lepszym niż deweloperski. No po prostu komfortowe, niemal luksusowe warunki – powiedziała nam wówczas Celina Czyż, właścicielka mieszkania znajdującego się w tej kamienicy. - Oczywiście pojechaliśmy obejrzeć to mieszkanie. Na miejsce przyjechał pan Maciej Czebotar, bo to on nam wszystko pokazywał. Mąż zapytał o budynek, który wcześniej znajdował się w tym miejscu. Poinformowano nas, że po tamtym budynku już nic nie zostało, wszystko jest nowe jak w opisie. W tym opisie na stronie internetowej zaznaczono również, że wszystkie belki są nowe, dokonano gruntownego remontu, a po starym budynku pozostał jedynie plac.
- Po roku zaczęły pękać ściany, osiadać podłogi, wszystko zaczęło trzeszczeć, zgrzytać i ruszać się. Zadzwoniliśmy do pana Macieja i poprosiliśmy, żeby przyjechał. Kiedy zobaczył popękane ściany zaproponował nam wezwanie fachowca, który by to naprawił. A co ze skrzypiącymi podłogami? One tak trzeszczą, że wieczorami nie można przejść po podłodze. Zapewniono nas, że z podłogą na pewno jest wszystko w porządku - mówi pani Celina - Postanowiliśmy otworzyć podłogę, ale znajdujące się pod panelami płyty w dalszym ciągu trzeszczały. Stwierdziliśmy, że ściągniemy te płyty i zobaczymy co jest pod spodem. Po ich podniesieniu ukazał nam się przerażający widok. To, co działo się pod naszą podłogą - stare, spróchniałe belki, które niemalże rozsypywały się w rękach. Cegły, które dzieliły ścianę nośną ruszały się, wszystko się sypało, coś przerażającego. Pod podłogą były poutykane kołeczki, żeby to wyrównać.
Zszokowana pani Celina chwyciła za telefon i skontaktowała się ze sprzedawcą, który w telefonicznej rozmowie zapewniał ją, że belki na pewno są nowe. Wtedy poinformowała go, że otworzyli podłogę i zażądała natychmiastowego przyjazdu.
- Jeżeli chodzi o jakiekolwiek świadome wprowadzenie nabywców w błąd, to oczywiście takiej sytuacji nie było. Natomiast jeżeli chodzi o samą kamienicę, to faktycznie wykonawca źle wykonał remont. Remont został wykonany niezgodnie ze sztuką budowlaną, co okazało się dopiero później – powiedział nam w lipcu 2012 r. Maciej Czebotar, pełnomocnik poprzedniej właścicielki lokali mieszkalnych przy ul. Koszalińskiej 56.
Batalia pomiędzy właścicielami mieszkań w sypiącej się kamienicy a poprzednim właścicielem i jego pełnomocnikiem trwa już od kilku lat. Lokatorzy oskarżają go o oszustwo i wyłudzenie pieniędzy. Ten z kolei winę zrzuca na firmę budowlaną, która remontowała budynek.
Pierwszą sprawę sądową wygrałam - mówi nam Celina Czyż, właścicielka jednego z felernych mieszkań. Spraw w ogóle było kilka. Ostatnia zakończyła się tym, że…. udowodniono mi dewastację mieszkania! Dlaczego? Bo pokazywałam przed kamerą TVN, co jest pod podłogą! Mało, że przegrałam, to jeszcze musiałam zapłacić koszty sądowe - około 20 tysięcy złotych...
Sprawą interesowała się już telewizja TVN, emitując program w “Uwaga TVN” http://uwaga.tvn.pl/reportaze,2671,n/wymarzone-mieszkania-okazaly-sie-ruina,155554.html. Teraz następuje ciąg dalszy.
Trafiliśmy w końcu do pani Elżbiety Jaworowicz - mówi z satysfakcją pani Celina. - Nasz temat zakwalifikował się do jej programu “Sprawa dla reportera”. Przyjedzie do Szczecinka na materiał.
Tylko czy to pomoże zakończyć, trwający już sześć lat, koszmar nabywców sypiącej się kamienicy? A mieszkać gdzieś trzeba. I spłacać.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze