Nie ma szczęścia nowo oddany plac zabaw w Strefie Aktywnego Wypoczynku Rodzinnego. Zaraz po instalacji urządzeń wartych nieco ponad 70 tys. zł, zaczęły pojawiać się głosy, że zakupione przez miasto ślizgawki czy karuzele nie do końca są bezpieczne. Obecnie kilka urządzeń do zabaw stoi częściowo zdemontowana, czekając na naprawę. O sprawę bezpieczeństwa i konieczność napraw nowych – drogich urządzeń zapytał na sesji Rady Miasta Andrzej Grobelny.
- W Strefie Aktywnego Wypoczynku zdarzył się ostatnio wypadek, została poraniona dziewczynka. Chciałem zapytać, kto te urządzenia kontroluje i sprawdza? Jakie wnioski można wyciągnąć na przyszłość, żeby podobna sytuacja się nie wydarzyła? Plac jest nowy, oddany niedawno, a już są nieprawidłowości – zauważył radny Andrzej Grobelny.
Do wątpliwości radnego odniósł się burmistrz Jerzy Hardie-Douglas. – Z tym placem do zabaw mamy cały czas problem – odpowiedział burmistrz. - Jeśli chodzi o jedno urządzenie, a konkretnie o karuzelę, to dwukrotnie ulegała ona już zniszczeniu. Jesteśmy w trakcie reklamowania. Wszystkie urządzenia mają atesty. Nie powinny się psuć, ale się psują. A to że się psują jest powodowane w bardzo dużej mierze nieprawidłową eksploatacją, ponieważ tam zamiast dzieci przebywają osoby, które trudno nazwać dziećmi.
Jerzy Hardie-Douglas podkreślił, że wśród użytkowników placu zabaw w Strefie Aktywnego Wypoczynku Rodzinnego są też osoby, które mają już ukończone 18 lat: – Na placu jest urządzenie, taka lina, po której między dwoma słupkami można się zjeżdżać. Lina jest dedykowana dzieciom od 6 do 8 lat. Powinny się na niej zawiesić i ku ich radości zjechać. A tymczasem na tej samej linie po kilka osób naraz wieszają się osoby dorosłe. To jest bardzo trudne do upilnowania.
Da się temu wszystkiemu zaradzić? Burmistrz ma pomysł, który odstraszy „placowych chuliganów”, ale będzie się wiązać z dodatkowymi kosztami. – My to wszystko na bieżąco naprawiamy – zaznaczył Jerzy Hardie-Douglas. – Z jednej strony mamy już tam monitoring wizyjny, ale chcielibyśmy również rozciągnąć na całą strefę nadzór firmy ochroniarskiej. To miejsce odwiedzają po prostu chuligani. Dzieci schodzą, a potem przychodzi druga grupa „beneficjentów” i oni to wszystko niszczą. Plac jest przez cały czas oblegany, jest chyba najbardziej wyeksploatowanym placem zabaw w Szczecinku. Bardzo się cieszę, że przebywa tam tak dużo dzieci. Z drugiej strony musimy ponosić z tego powodu pewne koszty.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze