Co dalej z fermą norek amerykańskich w Gwdzie Małej? Na spotkaniu lokalnej społeczności, w którym uczestniczyli mieszkańcy Gwdy, Szczecinka, a także samorządowcy i politycy, inwestor Adam Narkiewicz zadeklarował, że ze względu na naciski i głosy sprzeciwu „zawiesi” budowę fermy i wciągu tygodnia wycofa ze starostwa złożony w tej sprawie wniosek. Czy inwestor słowa dotrzymał? Jak się dowiedzieliśmy, choć od ogłoszenia wspomnianej deklaracji minęło 12 dni, Adam Narkiewicz, urzędu nie odwiedził. Złożony przez niego wniosek o pozwolenie na budowę także jeszcze nie został wycofany.
- W ubiegły piątek (4.09) inwestor zadzwonił do mnie i powiedział że ze względu na różne sprawy nie może przyjść i uregulować sprawy związanej ze złożeniem wniosku – powiedział „Tematowi” starosta Krzysztof Lis. – Inwestor zadeklarował „telefonicznie”, że nadal podtrzymuje swoją decyzję. Poinformował, że wstrzymał projektanta. Jeśli chodzi o dokumenty, miał się u mnie zgłosić do dzisiaj (08.09). Cierpliwie czekam. Jednak za chwilę wybije 15.00 i najprawdopodobniej już go nie będzie.
Jak poinformował nasz rozmówca, postępowanie w sprawie wydania pozwolenia na budowę fermy norek i tak na razie zostało wstrzymane. Inwestor został bowiem poproszony o uzupełnienie dokumentacji. – Chodzi o 9 nieścisłości, które należy wyjaśnić. Poza tym inwestor musi uzyskać pozwolenie wodnoprawne na wykonanie odwiertu. Tak wniosek został złożony. My jako urząd wystąpiliśmy do wójta Gminy Szczecinek o wydanie opinii, a wójt wypowiedział się negatywnie. Inwestor odwołał się więc do SKO. Rozstrzygnięcia jeszcze nie ma.
Jeśli od momentu złożenia wniosku minie 65 dni, a inwestor nie uzupełni swojego wniosku, wówczas starostwo może wydać postanowienie o odrzuceniu dokumentacji technicznej. Jeśli inwestor będzie chciał swoje zamierzenia kontynuować, będzie musiał ponownie uruchomić całą procedurę postępowania o pozwolenie na budowę. - Ufam jednak, że deklaracja inwestora była prawdziwa i że wyłącznie przez to, że nie dysponuje czasem, nie może odpowiedniego wniosku złożyć – podkreślił starosta.
Na rozwiązanie sprawy czekają także mieszkańcy oraz okoliczni działacze na rzecz ochrony praw zwierząt. – Nie będziemy spokojni, dopóki inwestor nie spełni swoich obietnic, a także póki gmina nie zmieni miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego – zaznaczyła Alicja Skrzypińska ze Stowarzyszenia Otwarte Klatki. – Jeśli deklaracja okaże się nieprawdziwa, na pewno będziemy protestować. (sz)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze