W jednej z kamienic mieszczącej się przy ul. Kościuszki zamieszkał bezdomny. Mężczyzna przebywa tam praktycznie przez cały czas, śpi, załatwia swoje potrzeby fizjologiczne, znosi różne rzeczy, które zaczynają zalegać na podwórzu. Lokatorzy mają już tej sytuacji dość, ale nic nie są w stanie zrobić. Bezradna jest również Straż Miejska. Mimo wielokrotnych interwencji strażników, bezdomny zamiast pozostać w noclegowni, uparcie wraca na ul. Kościuszki.
Na klatce schodowej zamieszkuję pewien pan, który jest osobą bezdomną – tak swój list do redakcji „Tematu” rozpoczyna nasza Czytelniczka, pani Dominika. – Ten pan przez cały okrągły rok śpi na klatce, je, znosi dość dziwne rzeczy, w których mogą zalęgnąć się szczury, itp. Swoje potrzeby załatwia przed klatką. Codziennie dzieci z naszego budynku, muszą na to patrzeć. Czasem ten pan leży na pół rozebrany na klatce z otwartymi drzwiami. To przerasta samo siebie... My dzwonimy na Straż Miejską, strażnicy przyjeżdżają, każą mu opuścić podwórko, po czym on wraca po 20 minutach. Codziennie od godziny 7.00 już siedzi z innymi swoimi kolegami, którzy w tej kamienicy mieszkają. Libacje alkoholowe oraz bójki to tutaj norma…
Co ciekawe, w świetle prawa bezdomny ma prawo przebywać, gdzie chce. Nie ma żadnych przepisów, które by mu zabraniały znajdować się w miejscach ogólnie dostępnych. Między innymi dlatego Straż Miejska nie może w tej sprawie podejmować skutecznych interwencji. – Prawo jest w tym przypadku jednoznaczne: każdy jest wolnym człowiekiem i nie można mu zabronić przebywania na klatce schodowej tego czy innego budynku – mówi nam Grzegorz Grondys, komendant Straży Miejskiej w Szczecinku. – Zrobiło się ciepło i bezdomni niechętnie korzystają z miejskiej noclegowni. Zimą łatwiej jest nakłonić osoby bez dachu na głową, aby z takiego miejsca noclegowego w schronisku skorzystały, ale latem, wolą one wybrać miejsce, w którym nie ma zakazu, by spożywać alkohol. My nikogo na siłę w noclegowni umieścić nie możemy.
Jak wyjawił nam komendant, mężczyzna z ul. Kościuszki jest faktycznie osobą bardzo dobrze znaną strażnikom. – Jedyne co możemy zrobić, to przyjechać i tego pana stamtąd zabrać. W taki sposób możemy interweniować „z uporem maniaka” i kierować na niego wnioski o ukaranie – podkreślił Grzegorz Grondys.
- W Szczecinku wiele jest takich miejsc, w których przebywają bezdomni. – Przesiadują i nocują wszędzie, gdzie się da. W altanach, halach, pustostanach, piwnicach (w tej szpitalnej to szczególny problem), nawet… w śmietnikach. Jeśli widzą jakieś niezabezpieczone miejsce, zaraz tam są. Nie ma na to rady. Jeśli prawo się nie zmieni, niewiele będzie można w tej sprawie zrobić. Takie osoby są najczęściej uzależnione od alkoholu i z tego względu musiałyby być kierowane na przymusowe leczenie. To rozwiązałoby przynajmniej część problemu.
Artykuł ukazał się 7 lipca w Temacie Szczecineckim
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
To jakiś zart p. komendanta, że klatka schodowa i podwórko to miejsca publiczne?!
To jakiś zart p. komendanta, że klatka schodowa i podwórko to miejsca publiczne?!