Dzień Dziecka nierozłącznie wiąże się między innymi z wycieczkami szkolnymi. A te - z kontrolami pojazdów, którymi poruszać się mają dzieci.
To właśnie miała być rutynowa, policyjna kontrola autobusu przed wyjazdem dzieci na wycieczkę. Kierowca podstawionego przez szczecinecki PKS pod Szkołę Podstawową nr 1 autobusu nie mógł jednak odpalić silnika. Na przyjazd zastępczego autobusu uczniowie czekali kilkadziesiąt minut. Prezes PKS w Szczecinku uważa, że policja wcale nie musiała cofać pojazdu, ponieważ autobus podstawiony pod SP-1 był sprawny.
- Ta niesprawność nie była zagrożeniem dla bezpieczeństwa dzieci – podkreśliła w rozmowie z „Tematem” Halina Mozolewska, prezes PKS w Szczecinku. - Kierowca wrócił z powrotem do bazy, bo zamiast uruchomić autobus przy kierownicy, uruchomił go z tyłu awaryjnie. Autobus został sprowadzony tutaj. Okazało się, że była przerwana jakaś wiązka. Naprawiono to i autobus od razu pojechał na inną linię. Po prostu kierowca nie zgłosił tego przed wyjazdem. To nie był kierowca, który jeździ autobusem, tylko małym busem, i po prostu nie dopełnił swojego obowiązku.
- Nie, autobus nie był niesprawny – zaznaczyła dalej nasza rozmówczyni. - To tylko niewielka awaria. Autobus do tej pory normalnie „odpalał”, a tutaj coś się po prostu zrobiło. Wszystko jest w porządku, autobus zaraz po tym incydencie pojechał normalnie na linię do Koszalina.
Inaczej na całą sprawę patrzy szczecinecka policja. Jak poinformowała naszych Czytelników rzecznik prasowy policji, mł. asp. Anna Matys, podczas kontroli autobusu przy SP-1 okazało się, że pojazd jest „niesprawny”. – Na początku kontroli kierowca nie mógł odpalić pojazdu – wyjawiła nam Anna Matys. – Żeby uruchomić autobus, musiał wejść do komory silnika. Niesprawny autobus musiał wrócić do bazy. Po godzinie dojechał nowy.
Opóźnieniu miała także ulec wycieczka zorganizowana w Szkole Podstawowej nr 6. Prezes PKS zaprzecza jednak, by przyczyna tego leżała po stronie szczecineckiego PKS-u. - Nie obstawialiśmy wyjazdu w SP - 6 - zaznaczyła Halina Mozolewska.
Opóźnieniu uległa także wycieczka szkolna wyjeżdżająca spod “katolika” przy ul. Klasztornej. Po badaniu alkomatem kierowcy autobusu Komunikacji Miejskiej okazało sie, że w wydychanym przez niego powietrzu znajduje się poniżej 0,25 mg alkoholu. Wartość szybko spadała. Zostało to potraktowane jako wykroczenie. Zachował jednak prawo jazdy, ponieważ nie prowadził pojazdu. Został wezwany drugi kierowca.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
A więc dalej błędne koło w PKS Szczecinek trwa... Strata roczna 1,5 mln , zadłużenie już po czubek nosa, nikt nad niczym nie panuje.... technicznie jest prawie koniec (bo nie ma pieniędzy na nic). A Starosta dalej udaje, że nie wie o niczym i pewnie znowu pokryje 1,5 mln z naszych pieniędzy, aby zachować stołki dla pociotków... posadził "niby" prezes, która nie ma zielonego pojęcia o niczym i tryby jeszcze się kręcą, tylko co raz więcej piachu w tych trybach... Na szczęście opcja rządząca się zmieniła i już bardzo szybko dobierze się do skóry co niektórym...
Pani prezes mydli ludziom oczy, bo się na niczym nie zna, a próbuje udawać mądrą. Autokary PKS-u są niesprawne , a mimo tego wysyłają je na wycieczki. Dzieci jadące na wycieczkę z SP1 były tego najlepszym przykładem. Rano wyjechały z ponad godzinnym opóźnieniem , bo musiały czekać na podstawienie drugiego , sprawnego autokaru. W drodze powrotnej znowu zaczął się koszmar. Autokar zaczął się znowu psuć .W Miłocicach spalił się jakiś bezpiecznik i autokar stanął. Kierowcy udało się coś zrobić i ruszyli. Nie dojechali jednak daleko i na skrzyżowaniu w Białym Borze autokar się ponownie zepsuł. Po dzieci pojechał kolejny autokar. Pod szkołą stali już bardzo zdenerwowani rodzice, którzy chcieli własnymi samochodami jechać po dzieci. Jest to skandal, że ludzie wydawałoby się odpowiedzialni wysyłają niesprawne autokary. Czy musi dojść do jakiejś tragedii , żeby zaczęto coś z tym robić?
A więc dalej błędne koło w PKS Szczecinek trwa... Strata roczna 1,5 mln , zadłużenie już po czubek nosa, nikt nad niczym nie panuje.... technicznie jest prawie koniec (bo nie ma pieniędzy na nic). A Starosta dalej udaje, że nie wie o niczym i pewnie znowu pokryje 1,5 mln z naszych pieniędzy, aby zachować stołki dla pociotków... posadził "niby" prezes, która nie ma zielonego pojęcia o niczym i tryby jeszcze się kręcą, tylko co raz więcej piachu w tych trybach... Na szczęście opcja rządząca się zmieniła i już bardzo szybko dobierze się do skóry co niektórym...
Pani prezes mydli ludziom oczy, bo się na niczym nie zna, a próbuje udawać mądrą. Autokary PKS-u są niesprawne , a mimo tego wysyłają je na wycieczki. Dzieci jadące na wycieczkę z SP1 były tego najlepszym przykładem. Rano wyjechały z ponad godzinnym opóźnieniem , bo musiały czekać na podstawienie drugiego , sprawnego autokaru. W drodze powrotnej znowu zaczął się koszmar. Autokar zaczął się znowu psuć .W Miłocicach spalił się jakiś bezpiecznik i autokar stanął. Kierowcy udało się coś zrobić i ruszyli. Nie dojechali jednak daleko i na skrzyżowaniu w Białym Borze autokar się ponownie zepsuł. Po dzieci pojechał kolejny autokar. Pod szkołą stali już bardzo zdenerwowani rodzice, którzy chcieli własnymi samochodami jechać po dzieci. Jest to skandal, że ludzie wydawałoby się odpowiedzialni wysyłają niesprawne autokary. Czy musi dojść do jakiejś tragedii , żeby zaczęto coś z tym robić?