Po naszej publikacji "Co rowerzyście wolno", otrzymaliśmy list Czytelnika dotyczący poruszania się rowerem po Szczecinku. Ponieważ sprawa dotyczy naprawdę dużej ilości mieszkańców, publikujemy go w całości.
Jak widać, jeśli się chce, można rowerzystom ułatwić poruszanie się po wąskich uliczkach osiedlowych. Niestety to przykład z Poznania.
Temat ważny, jak słyszałem policja obiecała „wziąć się” za rowerzystów łamiących przepisy. No to jakie przepisy rowerzysta może złamać? Wyliczam: jazda po chodniku, przejeżdżanie przez przejście dla pieszych, na których nie wyznaczono równoległej drogi dla rowerów w ciągu ścieżki rowerowej. Był podobno w Biały Borze magik, co rowerem jeździł na golasa, ale ten dostał mandat „za nieobyczajność”, a nie za „ruch drogowy”. Był też podobno jeden co dostał mandat za przekroczenie prędkości, ale to podejrzane.
Podchodząc poważnie do sprawy, NIK podniósł ważną rzecz, a policja z Komendy Głównej zareagowała w sposób słusznie bolszewicki: BĘDZIEMY KARAĆ. A może policja zajęłaby się uporządkowaniem „wąskich gardeł” i doprowadziła do usunięcia absurdalnych sytuacji gdzie mamy kolizje interesów rowerzystów i samochodów zapominając, że nie zjedli wszystkich rozumów i szacunek dla rowerzystów też na drodze i w życiu się należy. I trochę przykładów ze Szczecinka.

Ulica Koszalińska, tzw. „stara Koszalińska” czyli od ul. Kościuszki do ronda z ul. Mierosławskiego. Taksówkarze jak pamiętam, domagali się aby na tej ulicy jednokierunkowej ustanowić zakaz jazdy rowerami. Czyli po bolszewicku. Won z naszej ulicy, wynocha itp. Zgadzam się, że tam jest ciasno, taksówkarz ma prawo być zdenerwowany jak klientowi się śpieszy. A nie lepiej zalegalizować dla rowerzystów jazdę chodnikiem lewym (patrząc zgodnie z kierunkiem ruchu). Taksówkom będzie luźniej, rowerzystom legalnie. Przy okazji chodnik wyremontować.
Dalej: ulica M.C.Skłodowskiej – jeden kierunek ruchu. Intensywność ruchu taka, że zaraz trawa przy krawężnikach wyrośnie. Od Armii Krajowej nie wjedziesz. Zakaz wjazdu w jednokierunkową. Jak masz interes w drugim – trzecim domku – problemu nie ma. Jak dalej – zsiadaj z roweru i dalej „z kapcia”. Albo dookoła przez Kamienną, czyli kilkaset metrów dalej. Poznań z tym sobie poradził, pomógł rowerzystom, na takich ulicach do znaków o „jednokierunkowości” z dwóch stron ulicy dodał tabliczki „nie dotyczy rowerów”. Trudne nie jest, wystarczy okazać życzliwość, wystarczy chcieć a zapewniam, to nie boli.
Dalej: obwodnica w ciągu ul. Cieślaka, Słowiańskiej, Sikorskiego. Potężne natężenie ruchu. Rowerem strach jechać. Dwa razy na DK11 skutecznie uciekałem przed TIR-em na boki. Za trzecim razem tak dobrze nie było. Brzydka wywrotka, stłuczenie łokcia, do dziś to czuję, ale żyję. Czwartego podejścia nie będzie. Na tym odcinku jadę chodnikiem. Życie moje cenniejsze niż mandat. To samo powiem policjantowi jak mnie zatrzyma.
Dalej znów problem obwodnicy, ale odcinek ze ścieżką rowerową. Pomijając, że ścieżka zaczyna się „sypać”, to mamy na niej kilka przejść, gdzie trzeba z roweru zejść, bo nie ma wyznaczonej równoległej ścieżki dla rowerów. Tu mamy dyskryminację rowerzysty. Kierowca siedzi, rowerzysta musi zejść z roweru, a więc manewr, utrudnienie, przeprowadzić rower, siąść na rower i pojechać dalej. A może zmuśmy kierowców, aby z samochodu wyszli, sprawdzili czy nie ma rowerzysty, i potem niech jedzie dalej. Też niech poczują utrudnienie. Dlaczego nie zastosować ogólnej zasady – sprawdź, jedź. Jakim problemem jest zrobić równoległy przejazd dla rowerów np. przy zjeździe do firmy Znakpol lub do dworca Chyże? Żaden. Tylko trzeba chcieć.
Koszalińska raz jeszcze, odcinek od stacji paliw w stronę szkoły do skrzyżowania z Wiatraczną - brak konsekwencji w oznakowaniu. Jadąc od stacji paliw, prawy chodnik jest dopuszczony do ruchu dla rowerzystów. W kierunku przeciwnym – znaku takiego nie ma. Ktoś zapomniał czy zabrakło wyobraźni?
Podobnych przykładów jest dużo więcej i myślę, że rowerzyści w Szczecinku i w innych miastach te „knoty” położą na stole organizatorom ruchu drogowego w miastach, oni tego nie znają, bo jeżdżą samochodami.
Rowerzysta, licznik w tym roku pokazał mi 420 km po mieście.
(Dane do wiadomości redakcji)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze