Wszystko wskazuje na to, że deklaracja inwestora dotycząca wycofania się z pomysłu utworzenia na terenie Gwdy Małej fermy norek, okazała się płonna. Zarówno mieszańcy Gwdy, ekolodzy, jak i starosta szczecinecki, powoli tracą już cierpliwość. Mieszkańcy zapowiedzieli, że dopóki wniosek Adama Narkiewicza, złożony w starostwie, nie zostanie przez niego wycofany albo odrzucony, nie zakończą akcji protestacyjnej. Z kolei starosta Krzysztof Lis liczy na wyjaśnienia „niesłownego” inwestora złożone tym razem na piśmie.
Przypomnijmy. Na spotkaniu lokalnej społeczności, w którym uczestniczyli mieszkańcy Gwdy, Szczecinka, a także samorządowcy i politycy, inwestor Adam Narkiewicz zadeklarował, że ze względu na naciski i głosy sprzeciwu "zawiesi" budowę fermy i wciągu tygodnia wycofa ze starostwa złożony w tej sprawie wniosek. Jak wcześniej poinformował nas starosta, inwestor, mimo swoich obietnic do urzędu jednak nie dotarł. Tłumaczył się telefonicznie, że podtrzymuje swoją decyzję, ale niestety nie ma czasu, by tę sprawę móc uregulować osobiście i by spotkać się ze starostą.
- W związku z zaistniałą sytuacją wystosowałem do inwestora pismo, aby ten pisemnie udzielił wyjaśnień odnośnie deklaracji, która padła podczas spotkania z mieszkańcami Gwdy – powiedział „Tematowi” Krzysztof Lis. – Chciałbym, aby konkretnie odniósł się on do słów, które wypowiedział, jak również, by wyjaśnił, czy faktycznie zamierza podjąć działania zmierzające do zaniechania budowy fermy norek amerykańskich na terenie Gwdy Małej.
Jak podkreślił nasz rozmówca, postępowanie w sprawie wydania pozwolenia na budowę fermy norek na chwilę obecną zostało zawieszone. Inwestor musi się bowiem ustosunkować do kilku nieścisłości i uzupełnić dokumentację. Problemem okazuje się bowiem kwestia uzyskania pozwolenia wodnoprawnego na wykonanie odwiertu. Inwestor musi też wykazać, że zasięg oddziaływania fermy norek będzie mniejszy niż odległość do najbliższych zabudowań.
Co więcej, jeśli od momentu złożenia wniosku minie 65 dni, a inwestor nie uzupełni swojego wniosku, wówczas starostwo może wydać postanowienie o odrzuceniu dokumentacji technicznej. Jeśli inwestor będzie chciał swoje zamierzenia kontynuować, będzie musiał ponownie uruchomić całą procedurę postępowania o pozwolenie na budowę. – Termin „ważności” złożonego wniosku upłynie 20 października. Będę tego terminu pilnował – zaznaczył Krzysztof Lis. – W mojej opinii, gdyby inwestor chciał zmieścić się w czasie, już powinien podjąć stosowne działania, by złożoną przez siebie dokumentację uzupełnić. Nie można nikogo zmusić, aby inwestor wycofał wniosek. Na razie możemy tylko czekać. (sz)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze