Reklama

Dotację chciałby każdy. Nawet dwa razy

19/05/2016 05:54

Kilka dni temu w Powiatowym Urzędzie Pracy w Szczecinku zakończył się kolejny nabór wniosków dla osób zainteresowanych dotacją finansową. Dofinansowanie można uzyskać m.in. na wyposażenie i doposażenie stanowisk pracy czy też na rozpoczęcie działalności gospodarczej. Finansowym wsparciem ma być objętych łącznie 46 osób. 

Z reguły jest tak, że zainteresowanie dotacjami z PUP jest bardzo duże, a ilość złożonych wniosków kilkukrotnie przewyższa możliwość udzielenia przez urząd dofinansowania. Osoby, którym bardzo zależy na takiej formie wsparcia, starają się pisać odwołania. Niekiedy to skutkuje. W innych przypadkach pozostaje czekanie na to, aż PUP ogłosi kolejny nabór.

Reklama

Kto dostaje i dlaczego?

Wobec takiej sytuacji wielu przeważnie małych przedsiębiorców zaczęło domagać się bardziej przejrzystych reguł przyznawania dotacji, zwłaszcza jeśli chodzi o refundację kosztów poniesionych przy stworzeniu nowych miejsc pracy. Przedsiębiorcy, w tym nasi Czytelnicy, dostrzegają, że niekiedy refundacje przyznawane są kilkukrotnie tym samym podmiotom, podczas gdy inni nie otrzymują ich wcale. 

Zwracają też uwagę na problem mających pojawiać się niekiedy nadużyć. Wśród pracodawców, korzystających z dotacji, maja być bowiem i tacy, którzy najpierw otrzymują pieniądze na stworzenie nowego stanowiska pracy, a po roku składają wniosek, by na nowe stanowisko – na które również otrzymują dofinansowanie z PUP, zatrudnić tę samą osobę, na którą już wcześniej dotacji pobrali. To w zasadzie tajemnica Poliszynela.

Reklama

Chcą regulaminu

Czy rosnąca liczba osób, które nie kryją swojego niezadowolenia z braku pozytywnej decyzji o przyznaniu dotacji z PUP, to sygnał, by wprowadzić dostępny dla wszystkich zainteresowanych – regulamin? Wiesław Kosmala, dyrektor PUP przekonuje, że takiego regulaminu opracować sam nie może.

To nie jest w kompetencjach dyrektora

- Faktycznie, nie mamy żadnego regulaminu – poinformował Wiesław Kosmala. – Wszystko odbywa się tak, że co roku kilka razy ogłaszamy nabory wniosków. Pracodawcy mają wyznaczony termin. Następnie złożone wnioski są rozpatrywane przez pracowników merytorycznych, czy zostały prawidłowo wypełnione. W kolejnym etapie spotyka się 4-osobowa komisja, która wnioski analizuje, a potem przyznaje dotacje zgodnie z przyjętą polityką wsparcia konkretnych branży i firm. 

Reklama

Jak wyjawił dyrektor, z reguły podczas ogłaszanych przez PUP naborów około 60 proc. wniosków nie otrzymuje dotacji. – Zainteresowanie przekracza nasze możliwości. Ale ja sobie takie regulaminu nie mogę narzucić.  A co na to starosta Krzysztof Lis?

Setki nowych stanowisk, jeszcze więcej niezadowolonych

Zgodnie z obowiązującym prawem, to starosta decyduje o przyznaniu dotacji dla przedsiębiorców i osób bezrobotnych. Krzysztof Lis podkreślił jednak, że aby nie decydować w pojedynkę, już jakiś czas temu powołał specjalną komisję. W jej skład, poza starostą, wchodzą: wicestarosta Marek Kotschy, dyrektor PUP Wiesław Kosmala oraz jego zastępca Maciej Batura. 

Reklama

Wszyscy mamy wiedzę z rożnych dziedzin. Ale jeśli realizujemy jakąś politykę, np. zachęcamy młodzież, by kształciła się w kierunku fryzjer, mechanik pojazdów czy technik technologii drewna, to dedykujemy wsparcie do podmiotom, które na tych stanowiskach dadzą zatrudnienie. W ciągu kilku lat przekazaliśmy na ten cel ponad 15 mln zł. Stworzyliśmy przeszło 750 miejsc pracy. Ale i tak jest mnóstwo osób niezadowolonych. Choć i tak wydaje mi się, że nie ma takiej osoby, która składałaby wniosek kilka razy i ani razu nie dostałaby dotacji. 

Regulamin by wszystko skomplikował

Reklama

Jak poinformował starosta złożoność spraw osób, które składają wnioski jest bardzo duża. To dlatego nie można stworzyć żadnych „sztywnych” przepisów czy regulaminu. – Weryfikacja, którą prowadzimy, daje wiele możliwości – podkreślił Krzysztof Lis. - Często z tego powodu spotykam się z różnymi zarzutami ze strony osób, które nie dostały dotacji. Często takie osoby piszą odwołania. Niektóre przypadki faktycznie rozpatrywane są potem indywidualnie. Nie ma prostych sytuacji, dlatego nie może być mowy o regulaminie. 

Zdaniem starosty, sprawa wygląda inaczej, jeśli chodzi o tzw. „niesolidnych” przedsiębiorców. Jak zapowiedział wspólnie z dyrektorem Wiesławem Kosmalą, przypadek firmy Nitex spowodował, że przy podpisywaniu umów z innymi podmiotami będą wprowadzane dodatkowe „zapisy zabezpieczające”. 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama