Słuchając kolejnych doniesień mieszkańców łatwo można odnieść wrażenie, że w ostatnim czasie Szczecinek stał się jednym z ulubionych miejsc różnego rodzaju oszustów czy naciągaczy. Ci najwyraźniej wyjątkowo upodobali sobie nasze miasto i co jakiś czas regularnie odwiedzają nas w naszych domach, próbując sprzedać nam „rewelacyjne” usługi lub zwyczajnie nakłonić do podpisywania niekorzystnych dla nas umów, czerpiąc z tego profity.
W ostatnich dniach nad Trzesiecko zawitała kolejna firma chcąca sprzedać nam swój produkt. Jednak stosowane przez nią praktyki wzbudzają sporo wątpliwości.
- Wczoraj odwiedziła mnie jedna pani przedstawiając się, że jest z „energetyki” i od progu zapewniając, że zmieniają się stawki za dostawy prądu. W związku z tym już od 1 grudnia będę płacił niższe rachunki – mówi pan Zbigniew, mieszkaniec os. Zachód. – W pierwszej chwili bardzo się ucieszyłem, wiadomo, w końcu miałem płacić niższe rachunki. Pani powiedziała, że musimy podpisać nową umowę, w której uwzględnione zostaną już nowe, niższe stawki. Oczywiście zaprosiłem ją do środka, bo do głowy mi na początku nie przyszło, że powinienem mieć jakiekolwiek podejrzenia. Do czasu…
- Pani ta poprosiła mnie o pokazanie jednej z ostatnich faktur za prąd, żeby sprawdzić wysokość rachunków i przy okazji zawarte na nich moje dane. To już wzbudziło moje pierwsze wątpliwości. Bo skoro przychodzi z „energetyki”, czyli – jak wstępnie założyłem – z firmy, z którą do tej pory mam podpisaną umowę, to po co jej moje faktury? Przecież powinna mieć do nich dostęp u siebie w firmie i powinna wiedzieć, do kogo dokładnie przychodzi i na kogo jest umowa.
Jednak jak się okazało, osoba przedstawiająca się pokrętnie jako pracownik dostawcy prądu, w rzeczywistości była przedstawicielem zupełnie innej firmy, a podpisana tego dnia umowa miała być zupełnie nową. Wraz z ewentualnym złożeniem swojego podpisu na dokumencie, pan Zbigniew tym samym wydałby zgodę na zmianę dostawcy i „związał” się z całkowicie innym niż dotychczas przedsiębiorstwem.
- Kolejne, poważne podejrzenia wzbudziło też to, że pani ta zachowywała się w dosyć dziwny sposób uważając, aby trzymane przez nią dokumenty nie były zbytnio „na widoku”. W każdym razie, kiedy próbowałem im się przyjrzeć, nigdzie nie zauważyłem logo mojego dotychczasowego dostawcy. Nie wytrzymałem i zapytałem wprost, kogo reprezentuje. I rzeczywiście wtedy powiedziała, że jest z innej firmy. Żałuję tylko, że nie udało mi się zapamiętać nazwy. Podziękowałem za wątpliwą przyjemność obniżenia swoich rachunków i wyprosiłem ją z mieszkania – relacjonuje nasz rozmówca. – Od razu obdzwoniłem znajomych z naszego osiedla, żeby przypadkiem nie dali się nabrać. Przez okno widziałem, że ta pani chodziła od klatki do klatki i od bloku do bloku. Obawiam się tylko, że nie każdy zachował czujność i pewnie udało jej się kogoś w ten sposób naciągnąć…
Jak przyznaje pan Zbigniew, przed podpisaniem umowy z podejrzaną firmą uchronił go przede wszystkim… zamieszony w ubiegłym roku na naszych łamach artykuł „Za prąd płatne dwa razy” (http://temat.net/aktualnosci/19302/Za-prad-platne-dwa-razy). Informowaliśmy w nim wówczas o nieuczciwych praktykach stosowanych przez Energetyczne Centrum. Schemat działania był niemal taki sam, jak przedstawicielki, która w tym tygodniu odwiedzała mieszkańców Szczecinka.
- Niestety, większość z nas nie czyta umów i tego, co podpisujemy. Trzeba czytać wszystkie umowy, które się podpisuje, żeby nie działać na własną szkodę. Jeżeli ktoś do nas przyjdzie powinniśmy powiedzieć, żeby zostawił nam tę umowę i przyszedł za dwa dni, abyśmy mieli czas na zapoznanie się z nią – powiedział nam wówczas powiatowy rzecznik praw konsumentów Tadeusz Bobryk. Jego rada po upływie ponad roku wciąż jednak jest bardzo aktualna.
Warto również pamiętać, że po podpisaniu umowy mamy 10 dni na odstąpienie od niej, jeżeli została ona zawarta poza lokalem przedsiębiorstwa. (mg)
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze