O tym, że czasami warto zapłacić więcej i mieć święty spokój przekonał się nasz Czytelnik w sklepie z tanią elektroniką. - W jednym z azjatyckich sklepów w Szczecinku kupiłem sobie adapter kart micro SD - mówi nam pan Adam. - Fakt, że bardzo tani, bo kosztował raptem 3,50 zł. Niestety, po podłączeniu do komputera okazało się, że w ogóle nie działa. Postanowiłem wrócić do sklepu z towarem oraz paragonem i wymienić na inny lub po zwrot gotówki. Odpowiedź sprzedawczyni była zaskakująca: “Zwrotów nie przyjmujemy, takie jest postanowienie szefa”. Więc zostałem z niedziałającym czytnikiem i paragonem na pamiątkę...
- Rozpatrywanie tego drogą administracyjną nie ma przecież sensu, ale chodzi przecież o zasadę, prawda?
Tymczasem roszczenie składane w ramach pierwszej reklamacji powinno polegać na naprawie lub wymianie wadliwego towaru, chyba że wiąże się to z nadmiernymi kosztami - można wyczytać w Ustawie o Prawach Konsumenta. Przy wadzie "istotnej" (załóżmy, że niedziałający czytnik kart sd jest taką) możliwe jest obniżenie ceny lub odstąpienie od umowy.
Tyle ustawa, a życie… toczy się dalej.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze