Doktor powiedział mi, że szybciej będzie, jeśli zadzwonię na pogotowie. Więc zadzwoniłam. Karetka przyjechała. Ale dwóch ratowników miało do mnie wielkie pretensje, że dzwonię po pogotowie z bólem głowy… - tak rozpoczyna się historia mieszkanki Szczecinka, którą kilka miesięcy temu opisywaliśmy na łamach „Tematu” (http://temat.net/aktualnosci/26448/Umarl-na-bol-glowy).
Pani Rozalia (dane do wiadomości redakcji) robiła, co mogła, by uratować swojego 62-letniego męża. Jak twierdziła, w szpitalu było inaczej. Mimo że u męża pani Rozalii podejrzewano udar niedokrwienny mózgu, zdaniem rodziny, nikt w szpitalu nie dołożył należytej staranności, by z mężem naszej rozmówczyni właściwie postępować. Ostatecznie pacjent zmarł. Co się wydarzyło?
Mimo, że przed publikacją redakcja zwróciła się z prośbą do szczecineckiego szpitala o udzielenie informacji w tej sprawie, do momentu emisji tak w gazecie jak i w wydaniu internetowym, nikt na zadane przez nas pytania nie odpowiedział. Tym, co spotkało męża pani Rozalii, po publikacji naszego artykułu zainteresowała się natomiast Telewizja Polska. Ekipa TVP z Krakowa przez dwa dni (23 – 24.11) gościła w Szczecinku, by porozmawiać z panią Rozalią, jej rodziną i dowiedzieć się, co tak naprawdę się wydarzyło i czy w szczecineckim szpitalu dochowano wszelkich starań, by ocalić życie męża naszej rozmówczyni. Wzbudzając niemały popłoch pytano o to także lekarzy. O tym, kiedy materiał zostanie wyemitowany, według zapewnień dowiemy się już wkrótce.

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze