Reklama

Ludzie Raka kontra ludzie Douglasa. Koniec złotej ery Platformy w Szczecinku

12/05/2020 07:48

Po kilkunastu latach współrządzenia szpital w Szczecinku znów trafia w ręce jednego właściciela - powiatu. Ale nie tylko z tego powodu poniedziałkowa (11.05) sesja Rady Miasta przejdzie do historii jako jedna z najważniejszych w tej kadencji, a może i w tej dekadzie. Podczas obrad wyraźnie zarysował się podział w klubie Koalicji Radnych Obywatelskiej. Co więcej, część radnych KO… bez żadnych hamulców przypuściła atak na “swojego” burmistrza. Jak od teraz będzie się układać współpraca pomiędzy burmistrzem a radnymi? Czy to koniec Platformy Obywatelskiej w Szczecinku, jaką znamy?

Przewodnicząca przeciwko burmistrzowi?

Jeszcze przed rozpoczęciem obrad było wiadomo, że decyzja Daniela Raka, aby przekazać szpital powiatowi, wywołała ostrą krytykę Jerzego Hardie-Douglasa, dla którego jak sam przyznał szpital jest “oczkiem w głowie”. Część radnych klubu KO, wykazując lojalność wobec byłego burmistrza, także wyraziła swoją dezaprobatę wobec planów obecnego włodarza. Wśród nich była przewodnicząca rady Katarzyna Dudź. Warto nadmienić, że przewodnicząca na sesjach zwykle gorliwie pełniła rolę “obrońcy” burmistrza przed radnymi opozycyjnymi. Tym razem sama przycisnęła Daniela Raka do ściany.

Już na początku sesji Katarzyna Dudź zaproponowała, by uchwałę dotyczącą przekazania szpitala powiatowi zdjąć z porządku obrad. 

Reklama

Zbyt szybko próbujemy podjąć tak ważną uchwałę. Większość radnych na komisjach wstrzymała się od głosu. Nie przedstawiono nam powodu, dlaczego tak ma być

- argumentowała Katarzyna Dudź.

Mogliśmy udzielać państwu wszelkich wyczerpujących wypowiedzi - odpowiedział Daniel Rak, tłumacząc szybkie tempo procedowania uchwały. Przypomniał, że trwa walne zgromadzenie wspólników szpitala, które zostało przerwane.

To, co nas ponagla, to sytuacja finansowa szpitala, gdzie środki są ograniczone. Nie chcę powiedzieć o jedno słowo za dużo. To nie jest tylko moja inicjatywa. Odpowiadam też na oczekiwania współwłaściciela i zarządu

Reklama

- mówił burmistrz.

W spółkach miejskich poważne cięcia

Dalej Daniel Rak podkreślił, że miasto dokonało znaczących cięć w spółkach miejskich, by uzyskać 3,3 mln zł na pokrycie długu szpitala.  

Te zmiany wszystkiego nie pokazują. Cięcia będą też w szkołach, Straży Miejskiej, innych jednostkach. SAPiK jest pozbawiony kwoty 1,9 mln zł. Trzeba wprowadzić kolejne zmiany w budżecie, aby zabezpieczyć wypłaty dla pracowników. Podobne zabiegi są konieczne w innych miejscach. Zaciągamy kredyt na 12 mln zł. Mówię o tym, abyśmy byli świadomi w jakiej kondycji jest miasto. Nie wiemy jak uderzą w nas skutki pandemii. Część firm nie funkcjonowała. Wiecie, że sytuacja nie jest wesoła. Trzeba teraz odpowiedzialnie oglądać każdą złotówkę…

Reklama

- odpowiadał burmistrz.

Co na to opozycja?

Co ciekawe, nie tylko postawa części radnych Klubu Koalicji Obywatelskiej była pewnym zaskoczeniem. Wobec planu szybkiego przekazania szpitala w ręce powiatu zaoponowali również przedstawiciele obecnego koalicjanta w powiecie - radni klubu PiS. Tomasz Wójcik, przytaczając argument swojego politycznego przeciwnika, Jerzego Hardie-Douglasa, wskazał, że zaproponowana uchwała może być obciążona wadą prawną spowodowaną tym, iż przed jej podjęciem trzeba dokonać wyceny udziałów szpitala. 

Reklama

Wycenę zawsze można zrobić. Pytanie, czy jest zasadna. Wiemy, ile jest udziałów, jaki jest dług wymagalny szpitala. Jest też wniosek starosty, który też zna sytuację szpitala i który też ma plan, jaki chciałby zrealizować. Zdaje się tutaj na obsługę prawną mecenasa Czesława Podkowiaka. My jako miasto weszliśmy dobrowolnie do tej spółki. Nie jest rolą samorządu miejskiego uczestniczenie w takich spółkach. Mamy tyle własnych zadań, na których musimy się skupić… 

- tłumaczył Daniel Rak. Wtórował mu Czesław Podkowiak, argumentując, że dokonanie wyceny udziałów niczemu w tym przypadku nie posłuży, a jeśli uchwała będzie obarczona wadą, wówczas zostanie zakwestionowana przez wojewodę. Mecenas wyjawił również, że jako reprezentant miasta... jest przygotowany na to, by w ciągu najbliższych dwóch lat blokować wszystko, co dotyczy spółki szpital w Szczecinku. - Jestem tylko narzędziem w państwa rękach - zaznaczał Czesław Podkowiak.

Reklama

KO ręka w rękę z PiS

Po dłuższej dyskusji radnych z mec. Podkowiakiem głos zabrała przewodnicząca, która wyraźnie próbowała wywrzeć presję na burmistrzu.

Czyja to była inicjatywa? Starosty, czy burmistrza?

- dopytywała przewodnicząca.

Nie rozumiem pytania. Poproszę je zadać na piśmie

- odpowiedział zaskoczony natarczywymi pytaniami, wyraźnie już poirytowany Daniel Rak. 

Nie przypuszczałam, że to powiem, ale zgodzę się ze słowami radnego Wójcika, że mówienie nam radnym, iż wycena jest niepotrzebna, jest bez sensu

- oceniła przewodnicząca. 

Reklama

Do dyskusji przyłączył się też Andrzej Grobelny (PiS), który także przedstawił swoje obiekcje wobec przejęcia szpitala przez powiat. 

Czy będzie lepiej, kiedy udziały szpitala będą w jednych rękach? Ja nie wiem, co będzie lepsze. Faktycznie to zaszło tak daleko, że dwa urzędy nie są się w stanie się porozumieć. Pan mecenas mówi, że byłaby blokada pieniędzy... No jak, panowie? My się nie bawimy w piaskownicy. To jest szpital, nie możemy nic blokować. A jeszcze szczególnie w tym okresie. Generalnie ja nie wiem, jak na taką uchwałę głosować. A zagłosowałbym tak, żeby ten szpital lepiej funkcjonował. On nie jest po to, żeby był i ładnie wyglądał

Reklama

- mówił Andrzej Grobelny.

“No? Zakłopotani?”

Podobne argumenty wystosowała również Joanna Pawłowicz. Według radnej tak ważna uchwała procedowana jest zbyt szybko, a radni nie mieli możliwości by zapoznać się z umową szpitala. 

Zobowiązałem się, że będę rekomendował państwu tę uchwałę. Ja się wywiązuję. Takie były oczekiwania Zarządu szpitala. Taka była sugestia. Starosta powiedział, że my już stosowną uchwałę podjęliśmy, a teraz niech się radni miasta pochylą. W ślad za tym uzgodniliśmy, że obsługa prawna powiatu i miasta będzie nad tym pracować. Mówicie za szybko. Byliśmy dostępni. Na wszystkich komisjach te argumenty przedstawiliśmy. A kto przyszedł i przeczytał umowę? Zapytał się, na czym to polega? No? Zakłopotani? To nie są tajne dokumenty. Wystarczy poprosić, przyjść. Ta umowa jest kluczem, żeby zrobić jakiś ruch. Państwo mówicie - my się tak martwimy o ten szpital, że poprosimy jeszcze o wycenę która potrwa może ze trzy miesiące... Ja nie wiem czy będę miał mandat do tego, żeby wtedy jeszcze o coś prosić

Reklama

- odpowiedział Daniel Rak.

Nie będzie lekarzy? Zwiną się oddziały?

Wraz z upływem czasu temperatura na sali obrad wyraźnie rosła. Swój sprzeciw wobec planów burmistrza zaczęli wyrażać radni KO, pracujący w szpitalu. Poza przewodniczącą jest to także m.in. Grażyna Kuszmar i Małgorzata Bała.

W pana kampanii nie słyszałam, że ma pan dość tych kłótni… Starosta mówił o programie naprawczym o optymalizacji zatrudnienia. Czy my, jak dzisiaj stąd wyjdziemy, będziemy mieć zagwarantowaną pracę? Mamy tej polityki w szpitalu serdecznie dosyć, zwłaszcza w dobie koronawirusa. Nie powinniśmy na ten temat rozmawiać. Dwa samorządy nie mogą sobie poradzić z finansowaniem. Nie zapoznaliśmy się z umową, bo nie było kiedy. Chciałam porozmawiać ze starostą, z radnymi powiatowymi. Stracimy lekarzy, personel, gdzie mieszkańcy mają jeździć się leczyć? Oni głosowali na nas

Reklama

- mówiła Grażyna Kuszmar.

W czasie kampanii była zupełnie inna sytuacja. Jeśli chodzi o gwarancję zatrudnienia, to czy ktoś nas pytał o zdanie, kiedy zwalniano doktora Ogrodzińskiego? Nikt nas nie będzie o to pytał. Poza tym, nie mówimy o nowej umowie, to umowa z 2008 roku. Jak nie przyjmiecie tej uchwały, to nic się nie stanie. Szpital będzie miał większe problemy. Zadawanie mi dzisiaj pytań co będzie, nie ma sensu. Nie mogłem nikomu zagwarantować zatrudnienia wczoraj, nie zrobię tego jutro....

podkreślił burmistrz.

Reklama

Szpital od razu nie upadnie. Jeżeli ma być program naprawczy, najprawdopodobniej będą obcinane pensje, zwalniani ludzie. Lekarze się nie zgodzą i odejdą. NFZ cofnie umowy. Zaczną się zwijać oddziały…

- przestrzegała Małgorzata Bała, także pracująca w szpitalu. 

Dajemy na szpital, zabieramy innym

Atak na burmistrza ze strony swoich politycznych sprzymierzeńców próbował odeprzeć radny Marek Bogdanowicz. Podobne zdanie wyraził przewodniczący klubu KO, Marcin Kaszewski.

Nie bylibyśmy w tym miejscu, gdyby nie ambicja Jerzego Hardie-Douglasa, który chciał wejść w kompetencje starosty. Czas się trochę zmienił. Trzeba to wyprostować. Dobro mieszkańców jest najważniejsze. Teraz dołożymy 3,3 mln zł, ale zaraz trzeba będzie dokładać kolejne pieniądze. Nie będzie imprez sportowych, będzie mniej noclegów w hotelach… Dajemy na szpital, zabierając innym. Mamy wziąć kolejny kredyt. Nie będzie imprez, nie będzie pieniędzy na muzeum. Jakoś przeżyjemy. W tym roku, w latach następnych. Państwo lekarze mówią, że potrzebna jest nam wycena udziałów. Jeśli jest furtka, by podjąć tą uchwałę, zróbmy to. Zaoszczędzimy te pieniądze. Skąd państwo na to wezmą, z własnej kieszeni?

zwrócił uwagę Marek Bogdanowicz.

Nie życzę sobie, żeby pan mi coś insynuował, że tam, gdzie ja pracuję, tam dajemy pieniądze…

- oburzyła się Katarzyna Dudź. 

Wszędzie będą zwolnienia. Proszę nie porównywać zwolnienia specjalisty w szpitalu czy pielęgniarki ze zwolnieniami w naszych spółkach. Nie chcę nikogo obrażać, ale oni dbają o nasze zdrowie. Nie można tego porównywać - podkreśliła na koniec tego wątku Małgorzata Bała.

Radny Marek Ogrodziński, który w ostatnim czasie pożegnał się ze szpitalem po wieloletniej współpracy jako dyrektor do spraw medycznych, podtrzymał część argumentów swoich koalicyjnych kolegów. Na koniec wspomniał jednak, że w pewnym momencie partnerzy dochodzą do momentu, w którym muszą zakończyć swój związek. Użył też lekarskiego porównania - że w pewnej chwili wrzód trzeba wyciąć.

 Po co nam dworzec PKP, przebudowa basenu?

Na koniec dyskusji raz jeszcze Katarzyna Dudź przedstawiła swoje argumenty, które tak jak u Jerzego Hardie-Douglasa miały udowodnić, że przejęcie szpitala przez powiat jest skrajnie złym pomysłem. Ze strony przewodniczącej ponownie oberwało się Danielowi Rakowi. 

Startując w wyborach deklarowaliśmy, że będziemy prowadzić zrównoważony rozwój miasta, że nie zwolnimy tempa. Podejmujemy decyzję, która będzie nieodwołalna. Zniweczy to, co przez wiele lat budowaliśmy. Jako miasto włożyliśmy w szpital wiele milionów, a teraz oddajemy to za 50 gr. To nierozważny krok. Będzie ze szkodą dla mieszkańców. Burmistrz mówi, że prowadzenie szpitala nie jest kompetencją miasta. Nieraz podejmowaliśmy uchwały, które nie były stricte zadaniem własnym miasta. Dokładaliśmy się do remontu dróg powiatowych, przebudowy rond. Trzeba było dbać o to, aby pomiędzy wspólnikami doszło do porozumienia, aby się ze starostą dogadać. Czy takie próby były czynione? Nie wiem… 

- w dość zaskakujący sposób argumentowała przewodnicząca, która przez wiele lat bardzo czynnie uczestniczyła we wszystkich obradach poświęconych spółce szpital w Szczecinku i jak można się było spodziewać, ze wszystkimi informacjami była na bieżąco.

Ale to nie koniec. Katarzyna Dudź wytknęła Danielowi Rakowi sztandarowe… inwestycje szczecineckiej PO. O co chodzi?

A czy zadaniem miasta jest przejęcie dworca PKP? Epidemię mamy od połowy marca, a już zdążył pan przedstawić projekt przebudowy niecki basenowej. Czy to jest teraz najważniejsze zadanie? Czy nie lepiej przeznaczyć pieniądze na to, co jest najważniejsze? Naprawdę boję się tego, czy szpital nie skończy jak PKS….

- punktowała przewodnicząca

Zielone światło dla powiatu

Za takim rozwiązaniem, by miasto wyszło ze spółki szpital w Szczecinku, po trzygodzinnej, pełnej emocji wymianie zdań opowiedziało się 7 radnych. 5 radnych głosowało przeciw i tyle samo wstrzymało się od głosu. 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2020-05-12 09:41:20

    "Mówię o tym, abyśmy byli świadomi w jakiej kondycji jest miasto."

    A w jakiej jest kondycji? Ponoć świetnej - stać nas na wyciągi i kruki. Ktoś nas okłamywał?

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Obserwator - niezalogowany 2020-05-12 09:45:26

    To że Platforma prędzej czy później podzieli się w Szczecinku było kwestią czasu. Idzie nowe i JHD musi odejść. A nie chce :) Ale postawa PiS, który wszedł w koalicję z Lisem mnie zaskoczyła. Przecież sami chcieli odbić szpital z rąk PO. Ile było gadania, krytykowania, że trzeba przejąć kontrolę, wyjść z długów.... A teraz? Albo PiS w Szczecinku nie wie w jakiej rzeczywistości żyje (co jest całkiem prawdopodobne) albo zachowuje się jakby dostało gorącego kartofelka, z którym nie wie co zrobić. Chcieliście kontroli to ją teraz macie!!! Teraz to Wy będziecie rozliczani. A mówienie że trzeba było się dogadać... Mieliście na to tyle lat i co? Można było? Dogadaliście się? Jeśli nie, to teraz do roboty! Piłka po Waszej stronie i jak to zepsujecie, to Was ludzie będą rozliczać.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2020-05-12 09:55:27

    KONIEC UKŁADU JAKI ZNAMY. IDZIE NOWE!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama