Tablice informacyjne “Wkręć się w historię” miały być zachętą do wyjścia z domu i aktywnego spędzenia w czasu, czy to na rowerze, czy podczas spacerów, w ciekawych miejscach powiatu szczecineckiego. Niestety, ktoś postanowił je zniszczyć. Tak wybitną inwencją twórczą powinieneś pochwalić się najbliższym - napisali do wandala pracownicy Szczecineckiej Lokalnej Organizacji Turystycznej.
Przypomnijmy, że na wspomnianych tablicach można znaleźć m.in. informacje dotyczące historii danego miejsca, obiektów militarnych oraz innych atrakcji turystycznych znajdujących się w pobliżu wyznaczonych tras. Jak widać, nie wszystkim to się jednak podoba. Nowe tablice informacyjne zostały w tych dniach “ozdobione” czarnymi bazgrołami. Głupota? A może nuda?

Kilka słów do autorów tego specyficznego rodzaju twórczości skierowali w mediach społecznościowych pracownicy SzLOT-u.
Szanowny” wandalu, który z taką pasją niszczysz oznaczenia tras rowerowych w pobliżu Szczecinka i tablice informacyjne przy nich postawione. Czy nie lepszym rozwiązaniem byłoby pomalowanie ekranu telewizora rodziców, okien w mieszkaniu babci, czy chociażby ścian w miejscu twojego zakwaterowania?
Reklama
- zastanawiają się pracownicy SzLOT-u.

Tak wybitną inwencją twórczą powinieneś pochwalić się najbliższym, niech wiedzą z jak wyjątkową jednostką mają do czynienia. Po co tracić energię na tablice, które postawione są gdzieś w lesie? Ręce opadają, kiedy widzimy jak to co ma służyć dobru wspólnemu, sukcesywnie jest niszczone
- dodają.

Foto: Facebook SzLOT
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Szanowny wandalu... co za nowomowa? Dorwać niszczyciela i dotkliwie ukarać. Praca społeczna w pomarańczowym kubraku w centrum miasta to minimum. Przychodzą mi jeszcze do głowy średniowieczne metody, dyby lub pręgierz. Nie, żeby zaraz lać, ale taka wystawka na widok publiczny zmusiłaby typa do refleksji.
Szanowny wandalu... co za nowomowa? Dorwać niszczyciela i dotkliwie ukarać. Praca społeczna w pomarańczowym kubraku w centrum miasta to minimum. Przychodzą mi jeszcze do głowy średniowieczne metody, dyby lub pręgierz. Nie, żeby zaraz lać, ale taka wystawka na widok publiczny zmusiłaby typa do refleksji.