Reklama

Kozia Góra. To tam, koło Lipowego Potoku

26/01/2020 10:45

Gdyby zapytać o Kozią Górę, niejeden wzruszyłby tylko ramionami. Dzisiaj jej znakiem szczególnym jest stojący na południowym stoku okazały, całkiem niedawno wybudowany Dom Seniora „Familia”.  Tak dla bliższej orientacji należy jeszcze wspomnieć o pradolinie, środkiem której leniwie płynie Lipowy Potok i przecinająca w poprzek dolinę polna dróżka. Jej początek, który zresztą bardzo trudno zauważyć, znajduje się przy ul. Szczecińskiej. 


Najpierw, po mocnej stromiźnie, biegnie wzdłuż głównej drogi. Za zakrętem pnie się w górę. Dalej  już za linią horyzontu, za przejazdem kolejowym na linii do Piły przemienia się w ul. Łukasiewicza. 
Perspektywę od strony wjazdu do miasta zamyka wysoki nasyp toru kolejowego w kierunku Stargardu, ze stalową konstrukcją wiaduktu nad jezdnią ul. Szczecińskiej. Wiadukt jest niczym miejska brama.  To właśnie tędy przebiega granica administracyjna miasta, która w tym miejscu wrzyna się w miejski obszar, niczym jeziorny półwysep. 
Nadzwyczaj urokliwą okolicę urozmaiconą licznymi wzniesieniami i podmokłymi łąkami, a nawet stawami, powoli i metodycznie pochłania zabudowa. W miejscu niegdysiejszych pól uprawnych rozciągają się ugory znaczone samosiejkami. Dawny charakter tego miejsca udało mi się utrwalić w 1978 roku na kolorowym slajdzie, a także czarno-białym zdjęciu. Oto dowód nieistniejącego już świata. 


Zatem choćby na moment, przenieśmy się do niezwykłego miejsca. Do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych, (...) Do tych pól malowanych zbożem rozmaitem, Wyzłacanych pszenicą, posrebrzanych żytem... 

Reklama


I choć MIstrz Adam opisuje całkiem inne ojczyste strony, to jego słowa idealnie pasują do naszej krainy. 
Piaszczysta, obsadzona rzędami płaczących wierzb droga wije się pośród dojrzewającego zboża. Łąkę rozpościerającą się wzdłuż Lipowego Potoku znaczą wysokie kępy traw oraz trzcina. Na horyzoncie, wysoko w cieniu dorodnych drzew biegnie droga w kierunku Lipnicy. Tuż obok – niewielkie bezimienne wodne oczko z brzegami obrośniętymi drzewkami i krzakami. Od czasu do czasu można spotkać przy nim nawet wędkarzy, bo dla nich nie masz miejsc niedostępnych bądź nieznanych. W zapachu kwitnących traw, krzewów a także drzew, rozpoznać można subtelną woń białego bzu. Tutaj też polną drogę od szczytu Koziej Góry oddziela już tylko obsiany pszenicą stok. 
Widok jaki rozpościera się na całą okolicę, szczególnie od strony południowo-zachodniej, do dzisiaj jest równie pyszny jak przed półwieczem. Żeby się o tym przekonać, należy po prostu tam wejść. 
Tymczasem sam szczyt tonie pośród wysokich sosen. Powierzchnia poznaczona jest „bliznami” - ledwie już dzisiaj czytelnymi rowami strzeleckimi. Od tego miejsca i dalej wzdłuż wniesień wzdłuż stacji kolejowej w kierunku Marcelina (osiedla) przebiegała w 1945 roku pierwsza linia obrony miasta. 
Nie to jest jednak najważniejsze.

Dla porównania leżące tuż obok Wzgórze Marientron ma jedynie 153,7 m n.p.m. Tymczasem szczyt wzgórza, na którym się znajdujemy na przedwojennej mapie oznaczono jako Könken Berg i wznosi się na 158,5 m n.p.m.

Reklama


Co ma wspólnego Könken Berg z Ziegen Berg (pol. Kozią Górą) – liczącą 160,9 m n.p.m. położoną przy dz. ul. Waryńskiego? Odpowiem, że dzieli je odległość w linii prostej ok. 1 km, za to obie leżą po wschodniej stronie stacji kolejowej. 
Przyznaję, że całe to zamieszanie powstało za przyczyną niżej podpisanego. Otóż, pierwszy po wojnie plan miasta został wykonany dopiero w 1992 r. Byłem jego autorem, a wydał go Urząd Miasta. 
Wcześniejsze plany, a właściwie planiki, jeśli już się ukazywały, to najczęściej jako załączniki do przewodników turystycznych. Ze względu na tajemnicę państwową (komuniści byli w tym mistrzami) a konkretnie na tutejszy dwujęzyczny garnizon, nie dość, że nie można było pokazywać wszystkich fragmentów miasta, to na dodatek skala była celowo zniekształcana. 
Tak więc w 1992 r. po raz pierwszy na precyzyjnie wykonanym planie miasta (przy pomocy kalki, grafosu, cyrkla i ekierki) naniosłem – dotąd nigdy nie upowszechniane - stare choć spolszczone historyczne nazwy m.in. wysp na jez. Trzesiecko oraz miejskich wzgórz (pod warunkiem, że miały nazwy) np. Wzgórze Marientron. 
W tym miejscu konieczna jest dygresja na ten temat. To właśnie od tamtego czasu do oficjalnego obiegu powróciły nazwy m.in. Wilczy Kanał, Lipowy Potok czy choćby Mysia Wyspa (Mause Insel), choć jeszcze przed dłuży czas leśnicy nazywali ją „Grzybkiem”. Wtedy odrodziła się, niestety nie została przyjęta w powszechnym obiegu, Wyspa Łabędzia i którą dalej tytułują i to w urzędach(!) „Tajwanem”. 
Wtedy też, nie mając dostępu tak jak dzisiaj do bardziej szczegółowych historycznych map, przy wzgórzu na ul. Szczecińskiej obok Marientronu pojawiła się Kozia Góra. Problem w tym, że ta historyczna nazwa przysługuje górce przy ul. Waryńskiego, przy której znalazła się nowa nazwa - Ruska Góra. 


Przyznam, to był mój pomysł, aby jak mi się wydawało, bezimienne wzgórze nazwać tak trzeba było, ponieważ u jej podnóża znajdowała się, otoczona kolczastym drutem, bronowanym pasem ziemi i wieżyczkami strażniczymi, sowiecka baza paliw. Od tego czasu minęło ćwierćwiecze i prostowanie jest spóźnione, co wyznaję ze skruchą. 

Reklama


Wróćmy do tajemniczego miejsca. Oprócz Marientronu oraz tej prawdziwej i nieprawdziwej Koziej Góry, nie ma chyba drugiego miejsca w Szczecinku, na którym natrafiono na tak zamierzchłą i na dobrą sprawę do dzisiaj nieprzebadaną nie tyle historię, co raczej prehistorię. 
W tych miejscach badacze natknęli się na ślady człowieka z epoki kamiennej (2500 – 1800 r. p.n.e a także z epoki żelaza (ok. 550 lat p.n.e.). Są to cmentarzyska, na które najpierw natrafił tutejszy archeolog amator mjr landwery Wilhelm Kasiski, a po nim już w okresie międzywojennym dr Ernst Neitzke nauczyciel szczecineckiego Gimnazjum Księżnej Jadwigi – członek Towarzystwa Muzealnego. 
To właśnie w tamtym czasie natrafiano na pięć grobów, raczej - konstrukcji grobowych pochodzących z okresu rzymskiego, a dokładniej z trzeciego wieku po Chrystusie. 
Zdaniem dr E. Neitzke`go znaleziska wskazują na to, że Kozia Góra (niem. Ziegenberg) mogła być zasiedlona jeszcze przed nastaniem chrześcijaństwa.  
Oczywiście znaleziska trafiły do szczecineckiego muzeum w tym czasie – Heimatmuseum przemianowanego później na Kreis-Heimatmusem. Jego szefem był prof. Georg Zehm, a jego poprzednikami dr Ernst Neitzke i Florian Geyer. 
Na niezwykle ciekawy opis natrafiłem w wydanej w 2016 r. przez UMCS w Lublinie książce Andrzeja Kokowskiego i Wieńczysława Niemirowskiego pod bardzo znamiennym tytułem „Na tropie zaginionych odkryć”. W przypadku naszego miasta, autorzy powołują się na katalog Der Gesellige, 09-10.05.1934 r. 
Wstępny opis precyzuje i nie ma tu wątpliwości co do  położenia cyt: Na wzgórzu Ziegenberg w pobliżu dworca głównego. 
Chodzi zatem o współczesną Ruską Górę przy ul. Waryńskiego, a nie jak określa to koszaliński archeolog Ignacy Skrzypek oraz Jerzy Dudź były dyrektor Muzeum Regionalnego – po zachodniej stronie miasta przy ul. Polnej. 


(...) odkryto konstrukcję grobową jednego z germańskich plemion. Zakłada się, że pochodzi ona z okresu rzymskiego, konkretnie z trzeciego wieku po Chrystusie. Według dotychczasowych ustaleń kuratora ds. zabytków archeologicznych dr. Neitzkego dotychczasowe znaleziska wskazują na to, że wzgórze Ziegenberg zasiedlone było już na długo przed nastaniem chrześcijaństwa. 

Reklama


Na Koziej Górze odnaleziono pięć całopalnych i szkieletowych grobów zawierających m.in. garnek, ?bulę, sprzączkę, okucie na pas, nóż i krzesak. 


W każdym razie, co do położenia i polskiego nazewnictwa jest wiele nieścisłości. Wymaga to wyjaśnień, a kto wie, może nawet badań historycznych. Wiem, że jest to wołanie na pustyni. Adresuję to jedynie do tych, którym zależy na wyjaśnieniu - jak to autorzy książki ujęli – „zaginionych odkryć”. 
Sielska atmosfera Koziej Góry, którą na wstępie starałem się jak najdokładniej opisać, to już tylko odległa przeszłość. Pierwszym zwiastunem zmian, a było to bodajże już w latach 90. było wydzielenie dość rozległej działki obejmującej urokliwy staw. Wtedy też pojawiało się ogrodzenie z tabliczką „teren prywatny” a następnie na wzniesieniu - dom jednorodzinny. 
Największe zmiany zaszły od strony ul. Szczecińskiej. Na porośniętej sosenkami stromiźnie Koziej Góry praktycznie latem niewidocznym Lipowym Potokiem, wyryto potężny taras. Bardzo szybko po niecałych trzech latach w sierpniu 2017 roku, w tym miejscu pojawiła się potężna kubatura Domu Seniora „Familia” przeznaczona dla 75 pensjonariuszy. Niestety, jego jedynym atutem nie jest architektura, ile raczej niezwykle urokliwe położenie. Gdyby nie czerwony, blaszany dach z rzędem lukarn, trzykondygnacyjny dom kojarzyłby się co najwyżej z blokiem mieszkalnym i to takim, jakim budowano pod koniec lat 60. Elewację od strony podjazdu i dziedzińca urozmaica jedynie usytuowany na osi budynku ryzalit z podcieniem podkreślający główne wejście. 

Reklama

Jerzy Gasiul 

Zdjęcie z lipca 1978 roku wykonane ze szczytu Koziej Góry.  Poniżej droga (przedłużenie ul. Łukasiewicza) obasadzana wierzbami . W tle po prawej lipowa(?) aleja - szosa (ul. Szczecińska) oraz komin zajazdu „Bacówka”.

Tak w 1978 r. prezentował wijący się pośród uprawnych pól Lipowy Potok. W tle polna dróżka ze starymi wierzbami. 

Współczesny widok z Koziej Góry. Na pierszym planie dach Domu Seniora. 

Widok (styczeń 2020) od strony Lipowego Potoku na Kozią Górę. 

Po wierzbach nie ma już śladu. Kozia Góra od strony zjazdu z ul. Szczecińskiej.  

Reklama

Szczyt Koziej Góry znaczą blizny po dawnych rowach stzreleckich. 
 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2020-01-26 12:07:28

    Redaktorze Jerzy Gasiul, ponownie chylę czoło za dociekliwość i ciekawą opowieść o historii naszego miasta.
    Komuniści odeszli, ale nowi administratorzy na magistracie nadal krzywią naszą metrykę.
    Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2020-01-26 15:32:18

    ,,W tych miejscach badacze natknęli się na ślady człowieka z epoki kamiennej (2500 – 1800 r. p.n.e a także z epoki żelaza (ok. 550 lat p.n.e.)." Czy byli to starozyfni Slowianie, Germanie czy plemiona mieszane? Pozniejsze slady rzymskie niekoniecznie wskazuja jednoznacznie na Germanow. Kozia Gorka jest nazwa wczesniejsza niz Ziegenberg podobnie jak slowianskie Swiatki. Koziolek to bog zarowno germanski jak i slowianski.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2020-01-26 15:38:02

    Niemcy sa naszymi przyjaciolmi, ale nietrudno podejrzewac Ernsta Neitze o sianie propagandy. Same Swiatki sa slowianskie i byly zasiedlone przed Mieszkiem I. ,,Ernst Neitzke nauczyciel szczecineckiego Gimnazjum Księżnej Jadwigi – członek Towarzystwa Muzealnego. To właśnie w tamtym czasie natrafiano na pięć grobów, raczej - konstrukcji grobowych pochodzących z okresu rzymskiego, a dokładniej z trzeciego wieku po Chrystusie. Zdaniem dr E. Neitzke`go znaleziska wskazują na to, że Kozia Góra (niem. Ziegenberg) mogła być zasiedlona jeszcze przed nastaniem chrześcijaństwa."

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama