Reklama

„Kierowcy muszą myśleć za pieszego”, czyli kto ważniejszy?


Nowe przepisy dały pieszym pierwszeństwo przed przejściem, ale czy naprawdę mogą wchodzić na jezdnię bez patrzenia? Mariusz Celej z Auto Szkoły Omega wyjaśnia, co mówią przepisy o zachowaniu pieszych na przejściach, kto ponosi odpowiedzialność za wypadki i dlaczego rowerzyści to osobny problem.


materiał promocyjny

Maciej Gasiul: Wracamy z kolejnym odcinkiem. Ostatnio mówiliśmy o szkoleniach okresowych i prawkach od 17 lat. Coś się zmieniło?

Mariusz Celej: Co do 17-latków – chciałem dodać jedną ważną rzecz. Jeżeli skończycie kurs i przez pół roku jeździcie z osobą, która ma pięć lat prawa jazdy, to ta osoba musi mieć minimum 25 lat. To jest ważne i wcześniej tego nie dopowiedziałem.

W ogóle w niedzielę leżę sobie, dzwoni mój kursant sprzed pięciu lat i mówi, że za dwa tygodnie kończy mu się szkolenie okresowe. Zrobiliśmy szybko: badania lekarskie, psychotesty i już jutro odbiera szkolenie. Zadowolony, szczęśliwy, może dalej pracować jako kierowca. U nas na miejscu, nie musiał jechać do Koszalina.

Reklama

Można dostać dofinansowanie na droższe kursy?

Można, i to spore. Szczególnie na kategorie E do B, C, CE, kwalifikacje. Nawet jeśli kurs kosztuje 10 tysięcy, możecie to zrobić za 2 tysiące. To są środki z KPO. I nie trzeba być bezrobotnym, to nie jest przez Urząd Pracy. Trochę papierologii jak zawsze z urzędami, ale realne pieniądze do wykorzystania.

Przejdźmy do pieszych. Bo teraz każdy kierowca zatrzymuje się prewencyjnie, jak tylko widzi pieszego na horyzoncie...

MC: Mam dużo pytań właśnie o tych pieszych. Moi starsi kursanci pytają, co się stało z przepisami, jak do tego podchodzić. Do nagrania tego odcinka skłoniło mnie nagranie na YouTubie – para Polaków, którzy mieszkają 20 lat w Stanach, przyjechali do Polski i są zszokowani pieszymi. Zszokowani tym, jak u nas piesi potrafią wtargnąć na przejście, jakby byli Kapitanami Planeta.

Reklama

No trochę się pośmialiśmy ale oni byli naprawdę zszokowani. A w Stanach są bardzo liberalne przepisy i jest inaczej.

pełna wersja rozmowy

Z czego to u nas wynikło?

Jeszcze trzy lata temu pieszy miał pierwszeństwo wtedy, kiedy był na przejściu dla pieszych. Trzy lata temu to się zmieniło – pieszy dostał pierwszeństwo przed i wchodząc na przejście. Przepis tak to wyregulował, ale nie do końca tak jest, jak ludzie myślą.

W jakim sensie?

Dlatego, że poszedł bardzo zły przekaz z telewizji. Większość kierowców jest zbulwersowana tym, że muszą myśleć za pieszego. Pieszy wchodzący na przejście – ja tu stanę trochę po stronie kierowców – musi zachować szczególną ostrożność i musi rozejrzeć się, czy ten kierowca, który jedzie, jest w stanie się zatrzymać.

Reklama

Na kierowcę nałożono też obowiązek zachowania szczególnej ostrożności, żeby zwolnił i szukał tych pieszych. Ale nic to nie da, jeżeli pieszy nagle wywinie się do przejścia i wchodzi bezpardonowo. W tym momencie kierowca albo musi gwałtownie hamować, co powoduje stres i hamowanie innych pojazdów z tyłu, a pieszy sobie uśmiechając się przechodzi. Albo jest jeszcze oburzony.

Czego konkretnie przepisy zabraniają pieszym?

Wchodzenia na jezdnię lub drogę dla rowerów bezpośrednio przed jadący pojazd, w tym również na przejściu dla pieszych. To jest podpunkt A w przepisach.

Reklama

Więc wynika z tego, że pieszy, żeby wejść na przejście, musi rozejrzeć się i zobaczyć, czy ten pojazd zatrzymuje się i czy jest w stanie się zatrzymać. Bo weźmy pod uwagę dzisiejszą sytuację – mamy piątek, jest bardzo ślisko. Jedzie autobus, nawet niech jedzie 30 na godzinę. Jeżeli pieszy wejdzie mu 3-4 metry przed przejściem, on nie jest w stanie się zatrzymać.

A rowerzyści? Bo oni też są problemem.

Rowerzysta nie musi zsiadać z roweru, żeby wjechać na przejazd dla rowerzystów ze ścieżki rowerowej. Ale ten rowerzysta w dwójnasób musi się rozejrzeć i dostosować prędkość tak, żeby dać szansę kierowcy na bezpieczne zatrzymanie. Nie powodując gwałtownego hamowania, bo to też nie jest dobre.

Reklama

To jest symbioza kierowcy, rowerzysty, tych na hulajnogach i pieszych. Musimy się porozumieć. W projekcie były całkiem niegłupie pomysły, że pieszy chcący wejść na przejście powinien lewą ręką podnieść – jakby sygnalizować. To obowiązuje na przykład w Szwecji. Daliśmy pierwszeństwo pieszym, pozwalamy im wchodzić. My jako kierowcy szukamy ich, ale pieszy musi też wziąć pod uwagę, że samochód nie zatrzyma się w miejscu.

Masz jakieś przykłady z życia?

Dużo jeżdżę z kursantami i nieraz naprawdę zatrzymujemy się na prawym pasie przed przejściem. Wchodzi pani w słusznym wieku, powolutku idzie obok nas, a lewym pasem trzy samochody przejeżdżają nie zatrzymując się. To jest brak uwagi.

Reklama

Pamiętam jak zatrzymałem się na Jana Pawła przed przejściem. Widzę w lusterku – wyjechała z bocznej uliczki dziewczyna białym Mercedesem i od razu szybko zaczyna lecieć swoim pasem. My się zatrzymaliśmy, bo wychodzi matka z dzieckiem, z wózkiem. Ja już wiem, że ta dziewczyna się nie zatrzyma... Zatrąbiłem w ostatnim momencie, kobieta cofnęła wózek, Mercedes przeleciał obok. Omijał nas, wyprzedzał na przejściu. Dosłownie by potrąciła dziecko. Nawet się nie zatrzymała...

W momencie, gdy ktoś się zatrzymuje na prawym lub lewym pasie, my nie wiemy czy ustępuje pieszym, czy coś się stało – zatrzymajcie się przed przejściem. Ja zawsze mówię na wykładach: pomyśl, jakby ci zza tego autobusu, który zasłania całe przejście, wyjechało trzyletnie dziecko?

Reklama

Co nie zwalnia pieszych od rozglądania się przed wejściem i na przejściu. Musimy się zgrać, bo pieszy lub rowerzysta nie wygra z samochodem.

Ale kierowca zawsze będzie winny, prawda?

No właśnie, nie zawsze. Sprawy są w sądach. Dwa miesiące temu oglądałem w telewizji – jechała kobieta malutką toyotką bardzo wolno, przejście oddzielone wysepką. Naprawdę jechała bardzo wolno, zero szaleństwa. I wjeżdża facet na rowerze, który wiezie jedzenie. Jedzie szybko, bo mu się spieszy, bo jedzenie stygnie. Jedno przejście, wysepka, drugie i ten jadąc na tyle szybko, że ta kobieta go po prostu nie widziała. Pomimo że był z jej lewej strony, wpada w nią. Nie pod przód samochodu, tylko w bok. Przetacza się i podobno przyjechała policja – wina rowerzysty, bo wjechał za szybko, nie rozejrzał się, nie było tej szczególnej ostrożności.

Reklama

Ale po kilku minutach pojawiają się komentarze, że on już był na przejściu, ona powinna mu ustąpić. Naprawdę kobieta nie zrobiła nic złego, jechała powoli, skręcała w prawo, wjeżdżała na ąbę. I to jest właśnie ten przykład, który pokazuje, jak płynna jest tutaj granica, jak muszą współgrać piesi i kierowcy.

Nie można wszystkiego zrzucić na kierowców.

Nie możemy, bo oni nie są w stanie nas zobaczyć i się zatrzymać. Jak jest ciemno, jak wychodzicie zza zaparkowanego samochodu na chodniku – musicie się rozglądać. Najmniej się niestety rozglądają nastolatkowie. Idzie piętnastolatek z dziewczyną, chce się popisać, on jest królem przejścia, on wchodzi... Nie tak. Nigdy pieszy nie wygra z samochodem.

Reklama

Statystyki mówią coś innego? Że jest lepiej?

Jak weszły te nowe przepisy, jest naprawdę mniej potrąceń pieszych. I to jest zasługa prędkości i infrastruktury. Duża ilość świateł i zwężeń dróg powoduje, że jeździmy wolniej.

Co byś poradził pieszym i kierowcom na koniec?

Pamiętajcie piesi – przed przejściem zawsze się rozejrzyjcie, czy ten kierowca jest w stanie się zatrzymać i czy się zatrzymuje. A znowu kierowcy, my musimy niestety, zachowując tę szczególną ostrożność przed przejściami, szukać tych pieszych. Wynajdywać, czy ktoś tam wjedzie rowerem, wjedzie hulajnogą, wbiegnie na przejście. Rozglądajcie się, uważajcie, żeby nie było tragedii.

Reklama

 

 

 

 

 

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: materiał oryginalny Tematu Szczecineckiego / promocja Aktualizacja: 07/02/2026 06:46
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama