Reklama

Zdalne nauczanie w Szczecinku ma także minusy? No, niemożliwe...

12/06/2020 17:20

Czy szkoła w czasie rygorystycznych obostrzeń wprowadzonych ze względu na pandemię koronawirusa zdała egzamin? Jak już informowaliśmy, w Szczecinku, jak również w powiecie, są placówki oraz nauczyciele, którzy świetnie odnaleźli się w nowej rzeczywistości. Jednak jak sygnalizują nam rodzice, niektórych zdalne nauczanie po prostu przerosło.

Wakacje coraz bliżej, a rok szkolny 2019/2020 powoli przechodzi do historii. Na razie nie wiadomo tyle, że dzieci do końca semestru nie powrócą do szkół na normalne lekcje. O tym, jaka przyszłość czeka wszystkich od września, wciąż jeszcze nie wiadomo. Spora grupa rodziców oraz uczniów, którzy z obawy przed kłopotami w swoich placówkach nie chcą oficjalnie wypowiadać się na temat sposobu organizowania zdalnych zajęć lekcyjnych, ma jednak nadzieję, że nie będzie już powrotu do wirtualnej szkoły. 

W obecnej sytuacji bardzo ciężko było mi się dostosować do zdalnego trybu nauczania. Robiłem, co mogłem, a jednak mam zagrożenie. Ciężko pracowałem, a mimo to, tak się stało. Mówią, że nauczyciele dają nam więcej luzu w nauce. Ale to nieprawda. Dzień w dzień jestem zalewany masą zadań z krótkim terminem do oddania, przez co czasami się nie wyrabiam. Nie tylko ja tak mam, wielu moich kolegów w szkole miało trójki, a przez dwa pierwsze miesiące zdalnego nauczania dostawali same dwóje, bo się nie wyrabiali z materiałem. Najgorzej jest z przedmiotów ścisłych gdzie nauczyciel po prostu wysyła temat do opracowania i nie martwi się niczym…

Reklama

- pisze na naszym forum uczeń jednej ze szczecineckich szkół.

Ten głos potwierdzają mamy, które anonimowo zdecydowały się opowiedzieć, jak wyglądało zdalne nauczanie w szkołach ich dzieci.

Może gdzieś rzeczywiście trafili się nauczyciele, którzy przejmowali się dziećmi i próbowali dostosować to całe zdalne nauczanie do możliwości uczniów. Ja niestety mam złe doświadczenie. Przede wszystkim już na samym początku uderzył mnie chaos organizacyjny. Mój syn w szkole podstawowej miał przesyłane zadania na kilku różnych platformach. Nam, dorosłym ciężko było to ogarnąć. Jedno zadanie tu, drugie tam, trzecie jeszcze gdzieś indziej. Jedna praca została wysłana, ale okazało się, że nie tam, gdzie powinna i nie dotarła. Z innymi też było zamieszanie, bo człowiek już nie był pewny, czy sprawdził wszystkie aktualne wiadomości… 

Reklama

- mówi nam nasza Czytelniczka.

Nie każde dziecko ma predyspozycje do tego, by samemu poradzić sobie ze zdalnymi lekcjami. U nas to wyglądało tak, że część lekcji się nie odbyła, ponieważ uczniowie urządzali sobie tzw. e-rajdy. Polegało to na tym, że jacyś starsi uczniowie otrzymywali dostęp do zdalnej lekcji i ją najzwyczajniej w świecie “rozkładali”. Strony albo się wieszały, albo transmisje były przerywane…. Kiedy już nauczyciele jakoś sobie z tym problemem poradzili, to zaczęły się zadania. Uczniowie byli dosłownie zasypani materiałem. Tu podręcznik, tam zadanie. Trzeba przeczytać samemu, samemu znaleźć odpowiedź i samemu napisać czy rozwiązać. Gotowe - wysłać nauczycielowi. Dzieci oczywiście same sobie nie radziły, więc trzeba było pomóc. Tylko kto w tym momencie jest nauczycielem?

Reklama

- dodaje nasza inna rozmówczyni.

Moja córka na początku regularnie robiła wszystko, co było zadane. A potem tak jak jej koledzy, zaczęła wybierać sobie te “fajniejsze” zajęcia. Resztę odrabiała na siłę. Czy coś zapamiętała? Wątpię. Oceny będzie mieć niższe niż zazwyczaj. Wszyscy wiedzą, z czego to wynika, ale nikt nie chce nic powiedzieć, żeby się nie narazić, bo we wrześniu znowu trzeba będzie się spotkać z nauczycielami. Przecież to nie jest wina dzieci, że są zagrożenia i zamiast piątek - czwórki. Boję się pomyśleć, ile zaległości będzie teraz trzeba nadrobić. A nauczyciele pewnie zacierają ręce, bo popyt na korepetycje na pewno wzrośnie… 

Reklama

- zaznacza kolejna mama.

Syn ma zajęcia wideo raz w tygodniu. Resztę materiału otrzymuje mailem. To powinniśmy zmienić status szkół z „publicznych” na „korespondencyjne”? Kto ma to odrabiać i zrozumieć? On sam?

- zastanawia się tata dorosłego już ucznia jednej ze szczecineckich szkół.

- Przecież to jawna kpina. Rozumiem, że nauczyciele nie radzą sobie często z techniką internetową, ale program nauczania kto ma zrealizować? Sami uczniowie z rodzicami? Kiedy? Co potem?

 

A jakie są Państwa doświadczenia i opinie dotyczące zdalnego nauczania?

Reklama

 

Obraz  mmi9 z  Pixabay

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2020-06-12 18:21:52

    Rozumiem że w niektórych szkołach zadają za dużo prac domowych ale pier*olenie głupot że dziecko dostaje 1 z prac domowych tylko i wyłącznie przez nauczycieli to przeważnie znaczy że gówniak robi se wolne i nie chce mu się nawet wejść w internet i przepisać pracy domowej

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość niedzielny - niezalogowany 2020-06-12 18:57:19

    18 mln wydano kiedyś na jakąś edukacyjną platformę, która nie działa. Kto na tym zarobił? Ja jako nauczyciel chcę powrotu do szkoły. Chcę normalnie prowadzić lekcje. Ciekawe co będzie w przyszłości, jeżeli zamiast 3 godzin lekcji była tylko jedna. Ale to wygodnie, można sporo zaoszczędzić na oświacie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Gość - niezalogowany 2020-06-12 19:06:27

    Biedne dzieci i biedni rodzice. Ci niedobrzy nauczyciele. Wymyślili sobie wirusa żeby nic nie robić. Ludzie przestańcie wydziwiać. Niektóre brajany i dżesiki nie poradzą sobie nigdy i trzeba się z tym pogodzić.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Temat Szczecinecki Temat.net




Reklama