"Bandyci nie, pracownicy tak". Burmistrz i starosta szczecinecki o migrantach


Kryzys migracyjny na zachodniej granicy nabiera tempa. Burmistrz Szczecinka Jerzy Hardie-Douglas i starosta szczecinecki Krzysztof Lis mają w zasadzie, co się rzadko zdarza, wspólny pogląd w kilku sprawach z tym związanych. Bezpośrednio lub pośrednio. Ogólnie, że potrzebna jest właściwa selekcja migrantów i że panika szkodzi więcej, niż pomaga.


Niemcy wypchnęli problem za granicę

Zachodnia granica Polski stała się miejscem, gdzie Niemcy rozwiązują swój problem migracyjny. Niemiecka policja zawraca na polską stronę osoby bez dokumentów, stosuje szybkie procedury deportacyjne. Berlin porządkuje swoje podwórko kosztem sąsiada. I to jest fakt.

W całej Polsce rośnie niepokój. Rząd nie robi w zasadzie nic, ludzie rozmawiają o bezpieczeństwie, napływie migrantów, skuteczności kontroli granicznych. Sami pilnują granicy. Można zaklinać rzeczywistość, ale temat żyje wszędzie — od mediów społecznościowych po rozmowy w sklepach.

Kto kontroluje napływ do Szczecinka i powiatu?

Jerzy Hardie-Douglas przyznaje otwarcie — burmistrz nie ma narzędzi do sprawdzania migrantów.

"Burmistrz ma swoje określone zadania. W tych zadaniach nie jest inwigilowanie ludzi, sprawdzanie, w ogóle nie mam żadnych możliwości, żeby na przykład sprawdzić, kim są te osoby, które są zakwaterowane w byłym hotelu Residence"

- mówi w rozmowie z Ryszardem Bańką w Telewizji Zachód.

"Gdzieś tutaj ktoś ich tu ściągnął do pracy (...) Trudno mi powiedzieć, bo ja nie mam takiej wiedzy".

Za to ma kontakt ze służbami.

"Pytałem komendanta policji już dwukrotnie o to, czy coś się dzieje. On mnie zapewnia, że z kolei jest w kontakcie ze służbą graniczną, że kontrolują sytuację w Szczecinku."

Starosta Krzysztof Lis potwierdza — żadnych alarmów od wojewody, dotyczących powiatu, nie ma.

"Nie ma absolutnie ani takich zaleceń, ani nie ma takich kierunków, nie ma takich wskazań."

- mówi w naszym podcaście.

Na czerwcowym konwencie starostów temat w ogóle nie padł.

"W ogóle trudno wszystko określić. Informacja, która do nas trafia, jest nieprzefiltrowana. Bombarduje się nas emocjami."

- mówi też.

Potrzebni, ale sprawdzeni

Obaj politycy mają jasne, wspólne stanowisko — migracja może być szansą, ale musi być kontrolowana. I chętnie, choć sytuacja wydaje się jednak nie taka sama, przytaczają własne doświadczenia z lat 90.

Jerzy Hardie-Douglas wspomina wyjazdy do Anglii:

"Byłem chirurgiem z drugim stopniem specjalizacji, a jeździłem do Anglii, żeby dorobić i myłem samochody na myjni. Uważałem, że uczciwie pracuję, aczkolwiek na czarno. Nas tam przyjmowano i nikt nie robił z tego problemu."

Krzysztof Lis pracował w Niemczech:

"Sam byłem na Saksach na początku lat dziewięćdziesiątych. Kilka miesięcy pracowałem na budowie. Nigdy Niemcy nie powiedzieli, że my jesteśmy gorsi. Oni potrzebowali nas do pracy."

Różnica? Spora. Wtedy Polacy jechali do pracy, nie po zasiłki. I przechodzili jakąś weryfikację. Jakąkolwiek.

Model kanadyjski zamiast chaosu

Starosta kreśli wizję kontrolowanej migracji:

"Przykład kanadyjski jest bardzo dobry. Trzeba nam pięćdziesiąt tysięcy na przykład inżynierów w takiej i takiej specjalizacji. Trzeba nam pielęgniarki do osób starszych. I tak wpuszczają przez granicę."

Problem w tym, że Polska nie miała i nie ma takiego systemu.

"Ubolewam nad tym, że nasz rząd nie przyjął tna przykład takiego programu dotyczącego powrotu potomków, ludzi, którzy po trzydziestym dziewiątym roku zostali wywiezieni na przykład do Kazachstanu."

 

Bandyci nie, pracownicy tak

"Nie uważam, że powinniśmy być tutaj tym państwem, który bardzo mocno stawia szlabany i ogranicza wszystkich, co do przypływu ludności tej z zewnątrz. Oczywiście musi być pod to program i projekt, żeby nie przyjeżdżali terroryści, bandyci, złodzieje"

- podkreśla Krzysztof Lis.

Jerzy Hardie-Douglas ma podobne zdanie:

"Ja nie mówię, żeby przyjmować absolutnie wszystkich, przyjmować bezkrytycznie ludzi, którzy przechodzą przez zieloną granicę. Ci, którzy tutaj są, są legalnie."

"Ja się nie dziwię ludziom, którzy z innych części świata chcą przyjechać tutaj i zarobić. Oni tutaj przyjechali nie dlatego, żeby nas indoktrynować i nam przekazywać, że Allah jest wielki, tylko oni przyjeżdżają po to, żeby zarobić na utrzymanie swoich rodzin."

Ale weryfikacja musi działać.

Krzysztof Lis zauważa jeszcze coś innego:

"(...) może być tąpnięcie w zakresie tego, co jest związane z świadczeniami zdrowotnymi. Ale faktem jest, że jeżeli odpowiednio nie zadbamy o to, żeby tutaj wzrost (naszej) populacji był, no to siłą rzeczy może być problem w ogóle z funkcjonowaniem nas jako nacji."

Kontrola zamiast histerii

Burmistrz Szczecinka apeluje o rozsądek:

"Proponowałbym, żebyśmy naprawdę więcej empatii mieli. Nie dali się zwariować. Te takie konferencje prasowe, opowiadanie, że tutaj coś się złego dzieje. Absolutnie nic złego się nie dzieje. Jesteśmy bardzo bezpiecznym miastem."

Dodaje kluczowe zastrzeżenie:

"Ci, którzy tutaj są, są legalnie. Jeszcze raz to podkreślam. To jest sprawdzone przez policję, przez służby graniczne."

 

"Kierujemy się emocjami. Emocje w tym wszystkim na pewno nie są dobrą pomocą do tego, aby mieć jakieś faktycznie dobre wnioski w tym zakresie."

- podkreśla z kolei starosta.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: TV Zachód / Powiat Szczecinek / Temat.net Aktualizacja: 31/10/2025 08:59

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Ojciec Mateusz - niezalogowany 2025-07-03 09:51:34

    Problem migracyjny może rozwiązać tylko ktoś nietuzinkowy, tylko ON: https://youtube.com/shorts/9U8ulXOHP78

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Stefek - niezalogowany 2025-07-03 10:23:57

    Obaj panwie dość mocno pływają po temacie. Mówią o migracji zarobkowej, a przecież wiadomo, że w tym przypadku takowej nie ma. Proszę nie rozwadniać tematu bo nikt nie miał i nie ma pretensji kiedy Ukraińcy przyjeżdżali tu do pracy. Ludzie się boją tego co się dzieje na zachodzie. Ci ludzie, którzy są nam podrzucani przez niemiecką policję nie przyjeżdżają tu z własnej woli, a już tym bardziej do pracy. Trochę dziwne, że tak sporej grupy ludzi rzekomo przywiezionych do pracy nie widać w żadnym szczecineckim zakładzie, za to widać ich bardzo wyraźnie na ulicach. Widać też jak się zachowują, jak zaczepiają kobiety i dzieci - to nie są historie wyssane z palca, to się dzieje! Ja rozumiem, że burmistrzowi może być ciężko krytykować politykę jego partii, tak samo i staroście ale trzeba to powiedzieć jasno - Donald Tusk przystał na pakt migracyjny i dlatego mamy to co mamy. I w tym miejscu "silniczki" mogą sobie darować propagandę, że to Pis ich wpuścił. Problem pojawił się dopiero teraz w 2025 r. A PiS nie rządzi od października 2023 r. Po prostu daty wam się nie zgadzają. Ponadto specjalnie powołana komisja ds rzekomej afery wizowej niczego nie wykazała, nie było żadnych nadużyć, dlatego siedzą cicho, warto przeczytać raport końcowy komisji. Także drodzy Państwo - Tusk uroczyście unieważnił referendum zatem uśmiechajcie się i wcinajcie pizze.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • baca - niezalogowany 2025-07-03 11:35:15

    Zaczepiają kobiety i dzieci? Ty tak serio czy pod wpływem?

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.